Początkiem przegranej PiS było ogłoszenie projektu budowy IV RP. Miała być ona wynikiem „rewolucji moralnej”, problem tylko w tym że do IV RP mieli wejść nie wszyscy Polacy. Przede wszystkim odrzuceni mieli zostać ludzie związani z III RP i PRL, ale nie tylko oni.
Polityka powinna zajmować się wyjmowaniem na światło dzienne różnic interesów poszczególnych grup społecznych, gdyż jeszcze gorsze jest przechodzenie do porządku dziennego nad nimi, udawanie że nie ma żadnych sprzecznych interesów. Jednak czym innym są różne interesy, na przykład pracodawców i pracobiorców, a czym innym dzielenie społeczeństwa jako takiego. Możemy się różnić ale ciągle pozostawać jednym społeczeństwem, obywatelami tego samego państwa. Jednak PiS poszedł zdecydowanie za daleko i chciał nieomal wprowadzić społeczność obywateli II-kategorii, jak pisał profesor Andrzej Walicki- „pół-Polaków”. Ci, którzy nie kwalifikowali się na obywateli IV RP, byli pokazowo skuwani i aresztowani, albo co najmniej poddani społecznemu ostracyzmowi. Za zły życiorys z okresu PRL można było nawet stracić pracę.
Wydaje się, że większość społeczeństwa mogła czuć się zagrożona, że nie znajdzie swojego miejsca w IV RP. Ale nawet ci „którzy nie mieli się czego bać” mogli poczuć się nieswojo, że na ich oczach odmawia się innym prawa do normalnego funkcjonowania w naszym kraju. To dlatego PiS musiał te wybory przegrać. I dobrze, szkoda tylko że w tych wyborach zajmowaliśmy się tylko PiSem, a nie problemami społecznymi i gospodarczymi naszego kraju, które ciągle pozostają "nietknięte".



Komentarze
Pokaż komentarze (8)