Rozpoczęto debata na temat budowy na obszarze Polski tarczy antyrakietowej. Samo określenie „budowa tarczy” tak często używane w mediach jest dosyć enigmatyczne. Konkretyzując chodzi o stworzenie na polskim terytorium sieci baz wyposażonych w wyrzutnie rakietowe. Rakiety krótkiego i średniego zasięgu byłyby zdolne do zestrzelenia wystrzelonych przez nieprzyjaciela rakiet.
Ku mojemu zdziwienia pojawia się ogromna ilość głosów przeciwnych temu pomysłowi. Logika przyjęta przez przeciwników projektu nie jest dla mnie zrozumiała. Radziłbym przemyśleć kilka kwestii:
· Czy w sytuacji w której z propozycją utworzenia systemu przeciwrakietowego wyszłaby Unia Europejska mielibyśmy do czynienia z podobnym zachowaniem naszego kraju? Mimo że proces integracji europejskiej wydaje się w tym momencie zahamowany istnieje możliwość że w ramach II filaru UE (Wspólnej Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa) zostanie wypracowana wspólna koncepcja ochrony rakietowej. Co wtedy? Czy cała Europa nie będzie miała wyboru i ugnie się przed Moskwą? Jaka będzie reakcja Polski? Warto postawić sobie te pytania już dziś. Odrzucenie przez Polskę amerykańskiej propozycji pozostawi nas na straconej pozycji. Będzie to oznaczać że w obliczu rosyjskich gróźb nie jesteśmy zdolni do silnej i zdecydowanej odpowiedzi. Odpowiedzi która równocześnie oznaczałaby zwycięstwo zdrowego rozsądku w podejściu do polityki bezpieczeństwa. Przecież nie ma przeszkód by do obecnie tworzonego przez Stany Zjednoczone systemu obrony z czasem przystąpiły pozostałe państwa.
· Są w błędzie ci którzy twierdzą że odrzucenie amerykańskiej propozycji przez nasz kraj spowoduje że Rosja nie zastosuje tzw. ”środków asymetrycznych”. Zafunkcjonowanie tarczy zmusi Federacje Rosyjską do działania: budowy własnego systemu przeciwrakietowego lub zwiększenia liczby rakiet z głowicami atomowymi. To się stanie z udziałem Polski lub bez niej. Uważam że nie jest w naszym interesie pozostawanie na uboczu. Jeśli nie my, kto inny skorzysta na instalacji tarczy.
· Pojawiają się głosy że budowa tarczy spowoduje skierowanie rosyjskich rakiet w naszą stronę. Pobrzmiewa w takim myśleniu pamięć o deklaracji Jelcyna dotyczącej skasowania z komputerów odpowiadających za wystrzelenia rakiet współrzędnych celów w Europie Środkowowschodniej. Niektórym słowa te do dnia dzisiejszego dają poczucie bezpieczeństwa. Myślenie w ten sposób jest dosyć złudne. Po ostatnich wydarzeniach chyba można się pokusić o stwierdzenie że znów jesteśmy na celowniku. W takiej sytuacji niczym nie ryzykujemy budując system obrony. Sceptycznym mimo wszystko natomiast może warto przypomnieć że wprowadzenie danych celu do komputera trwa około minuty. Rozsądnie rozumując nie warto rezygnować z choćby względnej ochrony terytorium państwa na rzecz jednej minuty kiedy wiadomo że atak nastąpi.
· Nie potrafię sobie wyobrazić wojny nuklearnej (bo o taką sytuacje w rzeczywistości tu chodzi) między Stanami Zjednoczonymi a Rosją przy braku poparcia całej Europy dla swojego sojusznika. Wojna taka będzie tak czy inaczej naszym udziałem. Logiczne w takim przypadku wydaje się to że pierwsze rakiety spadną na Europę Zachodnią. Po pierwsze dlatego że ta część kontynentu będzie pozbawiona systemu obrony przeciwrakietowej ( miejmy nadzieje się na razie ) a po drugie gdyż dla przykładu Francja ma własny arsenał broni nuklearnej ( który przez potencjalny atak wyprzedzający można zniszczyć) .Wszystko to sugeruje że Polska nie będzie celem pierwszego uderzenia. Według mnie budowa tarczy nie zwiększy prawdopodobieństwa ataku w naszą stronę. Przeciwnie znacznie je zmniejszy. Nie warto przecież atakować dobrze umocnionych pozycji wyposażonych w struktury szybkiego ostrzegania (na które składałyby się naziemne radary i satelity orbitalne) oraz w system szybkiego reagowania.


Komentarze
Pokaż komentarze