2 obserwujących
10 notek
1540 odsłon
  212   2

I niech sprawiedliwości stanie się zadość.

    Same przeciągające się i niedbale prowadzone postępowania to nie jedyne słabe strony polskiego sądownictwa, kolejną jest kontrowersyjne orzecznictwo. Ryzykuję tutaj stwierdzenie (a opieram się tutaj głównie na opiniach pracowników wymiaru sprawiedliwości), że w Polsce nie można być pewnym wyniku żadnej sprawy nawet jeśli dowody są oczywiste i nie budzą wątpliwości. Wszystko zależy od lokalnych warunków, relacji między adwokatami i sędziami, kto jest stroną procesu i jakimi środkami finansowymi dysponuje. Powszechna jest stronniczość będąca wynikiem nacisków, korupcji bądź zwykłych uprzedzeń. Wiele do życzenia pozostaje jeśli chodzi o procedury i organizację sądów. Słyszy się dużo o dopasowywaniu przez pracowników sekretariatów składu orzekającego do konkretnych spraw na „prośbę” obrońców, co pozwala grać na zwłokę i ma znaczący wpływ na wynik prowadzonego postępowania. Dziurawe prawo, właściwe prowadzenie postępowania i odpowiednie opinie biegłych pozwalają uzasadnić każdą decyzję czy wyrok. Ile to razy słyszeliśmy o uniemożliwieniu prowadzenia czynności przez sądy ze względu na zły stan zdrowia oskarżonych, uniewinnienia z powodu niepoczytalności, czy umożliwianiu odpowiadania z wolnej stopy w zamian za ogromne poręczenia majątkowe (co do tej ostatniej praktyki, dziwne że urzędów skarbowych nie interesuje pochodzenie środków w przypadku przestępców, którzy w Polsce nie przepracowali uczciwie jednego dnia).

    Z jednej strony zarzuty kierują sami pracownicy sądów, mówiąc o wywieranej na nich z różnych stron presji (np. sędziowie skarżą się na naciski ze strony polityków, kierownictwa sądów czy mediów w sprawie procesów, które przypadło im prowadzić). Z drugiej strony mamy dobrowolne uczestnictwo tychże urzędników w różnego rodzaju procederach przynoszących korzyści majątkowe, przypomnę tylko sprawę korupcji w krakowskim Sądzie Apelacyjnym gdzie oskarżonych jest kilkadziesiąt osób i są to pracownicy wszystkich szczebli tej jednostki. Według jednej z agencji badającej praktyki korupcyjne (Transparenty International) najbardziej skorumpowanymi grupami wymiaru sprawiedliwości w Polsce są w kolejności biegli sądowi, adwokaci, pracownicy obsługi sądowej, administracja sądu i dopiero sędziowie (nie wynika to jednak z ich nieskazitelności, a z przyczyn bardziej praktycznych - łatwiej dotrzeć i przekupić biegłego przy pojedynczej opinii, niż próbować tego samego z sędzią). Aby mieć obraz sytuacji zgodnie z raportem tejże agencji za 2020 rok w zestawieniu punktowym: 0 – brak korupcji, 100 – powszechna korupcja, Polska uzyskała 56 punktów, więc chwalić się niestety nie ma czym.

    Jako obywatele mamy niewielkie możliwości do zmiany tego stanu – nie decydujemy o tym kto pracuje w sądach i jak to przekłada się na ich funkcjonowanie (gdyby tylko decydowały o tym predyspozycje i wiedza). Możemy tylko liczyć na polityków, którzy od dekad obiecują zrobić z wymiarem sprawiedliwości porządek. Nie mamy bezpośrednich narzędzi do usunięcia sędziego czy prokuratora, którego poziom kultury jest dyskusyjny, a poglądy, kręgosłup moralny czy koncepcja sprawiedliwości są naszym zdaniem spaczone (niestety sytuacja podobnie wygląda w przypadku zastrzeżeń co do pracy naszych przedstawicieli w sejmie czy senacie). Inną kwestią jest, że w Polsce sędzią można zostać przed 30-stką, a siłą rzeczy wyroki zasądzane przez ludzi z tak niewielkim doświadczeniem życiowym mogą budzić wątpliwości (nie mówiąc o takich zagrożeniach związanych z uleganiem przez nich presji czy korzystanie z okazji składanych przez przełożonych, starych praktyków czy wpływowych powodów). Mamy wszakże swoich przedstawicieli w sądach, których zadaniem jest sprawowanie społecznego nadzoru nad prowadzeniem postępowań i wydawaniem wyroków przez te instytucje. Rolę tę pełnią ławnicy, choć ich ranga systematycznie spada. Aby ławnik mógł rzetelnie wypełnić swoją funkcję powinien być do tego przygotowany, znać akta danej sprawy od podszewki, uczestniczyć we wszystkich posiedzeniach danej postępowania. Teoretycznie organ sądowniczy powinien mu to umożliwić, w praktyce przepisy te są ignorowane lub omijane. Jakby tego było mało ostania nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego umożliwiła rozpoznawanie spraw bez udziału ławników do czasu zakończenia stanu nadzwyczajnego związanego z Covid-19, oraz jeszcze rok po jego odwołaniu.

    Społeczeństwo wymaga reform, z kolei rząd, który obiecał je zrealizować działa w sposób budzący wiele wątpliwości (co spotyka się z reakcją ze strony UE) bez konkretnego planu, wprowadzając głównie zmiany personalne (nie zawsze poparte merytorycznymi argumentami, co musi budzić sprzeciw). Druga kwestia to brak woli ze strony środowiska prawniczego i sędziowskiego do oczyszczenia swoich szeregów i potępiania nagannych praktyk, czego dowodem jest otwarty sprzeciw dla jakichkolwiek reform. Przebija się to w raportach wspomnianej wcześniej agencji, które negatywnie oceniają działania dyscyplinarne w stosunku do osób wykonujących zawody prawnicze (a raczej ich braku), wskazując że sprawom przekroczenia uprawnień bądź niewywiązywania się z obowiązków ukręca się łeb, bądź umniejsza ich wagi. Każdy zawód prawniczy od komornika po radcę prawnego ma swoją własną komórkę dyscyplinarną, które funkcjonują wg. Własnych standardów, tak jak ich najsłabsze ogniwa. Z kolei niejako ostatnia instancja - Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego, mająca między innymi umożliwiać pociąganie do odpowiedzialności karnej sędziów i prokuratorów, dzięki wspomnianym wcześniej protestom środowiska prawniczego i będących ich następstwem decyzjom Trybunału Sprawiedliwości UE jest skutecznie paraliżowana, a jej wyroki podważane.

    Oczywiście nie można odmówić ciężkiej pracy, uczciwości i kierowania się poczuciem sprawiedliwości ogromnej grupie sędziów i pozostałym pracownikom sądów – jak w każdej grupie zawodowej czarne owce mają duży wpływ na wizerunek całego środowiska, a przede wszystkim utrudniając im wykonywanie swoich zadań. Znane z życia, czy prezentowane w mediach i Internecie patologie polskiego wymiaru sprawiedliwości to zapewne nie standard, jednak takich przypadków jest zdecydowanie za dużo, aby nie zauważać problemu. Nie odkrywam w tym tekście niczego nowego, obszerne diagnozy chorób polskiego wymiaru sprawiedliwości są znane od dawna, leczenie przebiega jednak bardzo wolno. Każda kolejna władza podchodzi do tematu inaczej, jednym jest na rękę aby sprawy nie ruszać, inni uznają ją za beznadziejną, więc także nie robią nic. Od kilku kadencji słyszymy tylko wyświechtane hasło, że „polskie prawo należy napisać od nowa”. Brakuje tylko chętnych aby się podjąć tej operacji, a gdy chętni się znajdują nie mogą zgodzić się co do terapii jaką należy zastosować lub co gorsza pacjent odmawia współpracy. Poza tym wszystkim jest obywatel, który liczy na to, że prawo i jego interpretacja będzie prosta i przejrzysta jak w serialu telewizyjnym Anna Maria Wesołowska, a idąc do sądu zostanie potraktowany uczciwie i z należnym mu szacunkiem otrzymując wysokiej jakości usługę, za którą płaci. https://naocznyobserwator.blogspot.com/


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo