Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
4812
BLOG

Po wyglądzie oceniać można i trzeba

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Obyczaje Obserwuj temat Obserwuj notkę 95
Wezwanie, aby „nie oceniać po wyglądzie” jest niemądre i absurdalne. Człowiek biologicznie jest wzrokowcem. Zawsze będzie oceniał innych najpierw po wyglądzie, a często będzie to jedyne wrażenie, jakie pozostanie po krótkim kontakcie z kimś innym.

„Nie można oceniać człowieka po wyglądzie” – to jedna z najgłupszych, a zarazem najczęściej bezmyślnie powtarzanych klisz. Masowo wklejały ją na Twitterze osoby, próbujące polemizować (w większości przypadków to słowo zdecydowanie na wyrost) z moimi poglądami na temat odsłaniania tatuaży przez będących na służbie policjantów (zmieniony w tej kwestii regulamin służby wszedł w życie na początku tego roku). O tej sprawie jakiś czas temu napisałem już w Salonie24 tekst, nie będę więc tutaj zawartych w nim argumentów powtarzał.

Jak to jednak jest z tym ocenianiem po wyglądzie? Otóż jest dokładnie odwrotnie: człowieka absolutnie można po wyglądzie oceniać, a nawet trzeba.

Zacząć wypada jednak od tego, że na wygląd człowieka składają się dwa jego aspekty. Pierwszy to aspekt od nas niezależny lub zależny w niewielkim stopniu. To cechy takie jak wzrost, kolor włosów, oczu, cechy fizjonomiczne, zarys postawy, łysienie, w dużej mierze także tendencja do tycia lub jej brak. Oczywiście człowiek jest w stanie w jakimś stopniu wpływać na swój fizyczny wygląd, na przykład poprzez ćwiczenia, sposób odżywiania i tak dalej – jest to jednak zawsze wpływ powolny, pośredni i nie natychmiastowy, a w wielu sytuacjach niedający oczekiwanego efektu.

Drugi aspekt to wszystko to, na co mamy wpływ bezpośredni i natychmiastowy, a więc schludność i rodzaj ubioru, czystość, fryzura ogólne zadbanie, ale również kwestia taka jak wszelkie ozdabianie lub oszpecanie ciała, czyli kolczyki, tatuaże lub to, co ogólnie określa się jako piercing. Z tego wszystkiego jedynie tatuaże są nieusuwalne (lub usuwalne w ograniczonym zakresie i z trudem), lecz oczywiście mamy pełny wpływ na to, czy je sobie zrobimy czy nie.

Druga zasadnicza kwestia to ta, że człowiek biologicznie jest wzrokowcem. Oczekiwanie, że nie będzie oceniał innych ludzi po wyglądzie, jest całkowicie absurdalne i nieracjonalne. Tak jesteśmy skonstruowani i zawsze, ale to zawsze wygląd będzie pierwszym kryterium oceny, choćbyśmy nie wiem jak zarzekali się, że tak nie jest i byli szczerymi wyznawcami najbardziej radykalnej postaci wokeizmu. To zawsze będzie kryterium pierwsze – w sensie chronologicznym. Jest oczywiście możliwe, że przy dalszym poznawaniu danej osoby nasze pierwotne wrażenie zostanie zmodyfikowane, może nawet kompletnie zmienione. Wiele zależy od tego, jak dobrymi obserwatorami i psychologami jesteśmy.

Nie zmienia to faktu, że wygląd będzie zawsze pierwszym kryterium oceny i jest to głęboko zakorzenione w naszej fizjologii oraz psychice. Ma to znaczenie tym większe, im krótszy i bardziej incydentalny oraz przypadkowy jest nasz kontakt z daną osobą. Jeśli spotykamy kogoś tylko na chwilę i więcej czasu z nim już nigdy nie spędzimy – a tak jak w przypadku kontaktów z urzędnikami, policjantami, pracownikami firm – poprzestaniemy najpewniej na tym pierwszym wrażeniu, zabierzemy je ze sobą i ono z nami pozostanie.

Doskonale rozumieją to specjaliści od wizerunku, pracujący w różnych branżach. I wyciągają z tego wnioski. Dlatego z ich porad korzystają politycy i dlatego firmy mają swoje kodeksy wyglądu oraz ubioru. Dlatego tam, gdzie owo pierwsze wrażenie jest kluczowe – na przykład w placówce banku czy w eleganckiej restauracji – pracownik będzie zobowiązany do określonego sposobu ubierania się i dbania o swój wygląd. To będzie się wiązało z zajmowanym przez niego stanowiskiem i owszem, jest to ograniczenie jego wolności – ale sam zdecydował się zajmować czymś, co takie ograniczenie na niego nakłada. I to jest właściwa wolność.

Sposób ubierania się czy ogólny wygląd danej osoby – w aspekcie, na który mamy wpływ – daje nam bardzo wiele informacji o człowieku. Nie miejsce tu, żeby sporządzać jakiś szczegółowy poradnik rozszyfrowywania cech zewnętrznych. Ale wyciągniemy przecież wnioski, jeśli ktoś będzie miał na sobie poplamioną koszulę, podarte gacie, brudne buty, doskonale dobrane skarpetki, drogi, ale dyskretny zegarek albo cztery kolczyki w nosie.

W wezwaniu, aby „nie oceniać po wyglądzie” kryje się zresztą sprzeczność. Powtarzają to osoby, które w sporze bronią prawa do pokazywania tatuaży przez funkcjonariuszy policji. Skoro mamy „nie oceniać po wyglądzie”, to pytanie brzmi: w jakim mianowicie celu w ogóle robić sobie tatuaż? Przecież to czemuś ma jednak służyć, podobnie jak czemuś służy założenie przez pracownika banku czystej koszuli i dobrze dobranego krawata. To jest pewna manifestacja właśnie za pomocą wyglądu, czyli dokładnie wezwanie do tego, aby poprzez wygląd oceniać. Problemem dla takich osób nie jest zatem, jak się zdaje, sam fakt, że ktoś po wyglądzie ocenia, ale że ocenia nie tak, jak one sobie wyobrażają, że powinien. Tatuaż miałby mianowicie wywoływać zachwyty jako manifestacja „indywidualności” – którą nie jest, bo stał się tak powszechny, że nikogo nie wyróżnia – a tymczasem ktoś śmie twierdzić, że jest nieodpowiedni w danym zawodzie.

Proponuję eksperyment: niech ktoś z odpowiednimi kompetencjami, widocznymi tatuażami oraz piercingiem w brodzie, języku i nosie spróbuje się zatrudnić w dziale prywatnej bankowości jakiegokolwiek banku. I niech przedstawi tam swój pogląd, że „nie wolno oceniać po wyglądzie”. Zobaczymy, jaki będzie efekt.


Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości