X KPRM
X KPRM
Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
1029
BLOG

Wymięty Tusk w Luandzie

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 18
Niezależnie od motywacji i intencji, w Luandzie pan premier popełnił faux-pas i niegrzeczność wobec swoich gospodarzy. Jaki nie byłby charakter wizyty, gościa obowiązuje podstawowa reguła dostosowania się do okoliczności i stylu, jaki przyjął kraj przyjmujący.

Po wpisaniu w wyszukiwarkę hasła „buty Jarosława Kaczyńskiego” wyskakuje wiele ilustrowanych historii, które za bohatera mają właśnie obuwie byłego premiera, wicepremiera oraz zapewne dożywotniego prezesa PiS (w jednej osobie). W większości przypadków – choć bywają też wyjątki – chodzi o to, że obuwie pana Kaczyńskiego jest zniszczone, niewyczyszczone, niestosowne do okazji. Czy to czepialstwo? W niektórych przypadkach zapewne tak, ale w wielu – nie. O ile niedostatki w schludnym wyglądzie polityków można było jeszcze tolerować w latach 90., to na pewno nie dzisiaj. Przy czym wygląd schludny nie musi zawsze oznaczać oficjalnego stroju. Schludny może być również wygląd sportowy, swobodny, z angielska mówiąc – casualowy. Jeśli bardzo ważna w polskiej polityce osoba nie jest w stanie zadbać o swoje buty, to nie jest to przykład chwalebnej ascezy, jak można by uznać w przypadku duchownego (choć nawet wówczas buty znoszone nie powinny być zaniedbane i brudne), lecz braku szacunku dla obywateli. Dotyczy to nie tylko pana Kaczyńskiego, ale każdego polityka, zajmującego oficjalne stanowisko, w oficjalnej sytuacji.

Spójrzmy teraz na pana Donalda Tuska i scenę powitania na lotnisku w Luandzie, stolicy Angoli, z okazji odbywającego się w dniach 24-25 listopada szczytu przedstawicieli UE i Unii Afrykańskiej, zorganizowanego z okazji 25-lecia współpracy tych dwóch struktur.

UA, zrzeszająca 55 krajów Afryki – praktycznie cały kontynent – jest najważniejszą organizacją współpracy międzynarodowej na Czarnym Lądzie. Siedziba Komisji UA znajduje się w Addis Abebie, zgromadzenia parlamentarnego w Johannesburgu, zaś w Trybunału w Arushy, w Tanzanii. Spotkanie było multilateralne, w jakiejś mierze ceremonialne, więc nie należy do niego przywiązywać nadmiernej wagi. Z drugiej jednak strony nie można zapominać, że Afryka jest w grze mocarstw łakomym kąskiem głównie ze względu na swoje złoża, w tym metali ziem rzadkich. Stąd tocząca się na tym kontynencie rywalizacja pomiędzy Chinami, Rosją, dawnymi potęgami kolonialnymi z Francją na czele oraz w jakiejś mierze Stanami Zjednoczonymi. Polska nie jest w tej rozgrywce graczem z pierwszej ani nawet drugiej ligi, ale nie znaczy to, że nie powinniśmy w tym spotkaniu brać udziału czy w ogóle angażować się w Afryce. Wręcz przeciwnie. To zatem dobrze, że nasz kraj był na tym spotkaniu reprezentowany, choć w obecnej sytuacji nie było to dla nas spotkanie pierwszej wagi.

Do Luandy poleciał pan premier Tusk i wysiadł z samolotu w samych spodniach i koszuli (sprawiającej wrażenie nieco nieświeżej) oraz w butach traperkach. Witany był przez przedstawiciela angolańskiego rządu (nie wiemy, jakiej rangi), ubranego w garnitur z krawatem, a dodatkowo w powitaniu uczestniczył pododdział reprezentacyjny angolańskiego wojska. Zestawienie elegancji strony przyjmującej z niedbałością strony goszczącej robiło absolutnie fatalne wrażenie, a co ciekawe – film, pokazujący powitanie, wrzuciła na X Kancelaria Premiera.

Etatowi obrońcy pana premiera argumentowali, że nie była to wizyta państwowa, podczas której obowiązuje najsztywniejszy protokół, a wizyta robocza, w czasie której reguły są luźniejsze. (Pojawiało się również sformułowanie „wizyta techniczna”. Otóż coś takiego jak „wizyta techniczna” w dyplomacji nie istnieje. Są cztery kategorie wizyt: państwowa, oficjalna, robocza i prywatna. Ta należała do kategorii wizyt roboczych, względnie oficjalnych wizyt roboczych.)

To jednak bardzo słabe wytłumaczenie. Podstawową zasadą nie tylko protokołu dyplomatycznego, ale w ogóle szeroko pojętego savoir-vivre’u jest, że strój powinien być dopasowany do okazji i gospodarza. Jeśli premiera Rzeczypospolitej witają żołnierze państwa przyjmującego oraz jego przedstawiciel w stroju oficjalnym, to wyłażenie z samolotu w, za przeproszeniem, gaciach, wymiętej koszuli i rozciapcianych butach jest zwykłym chamstwem i przejawem lekceważenia dla gospodarzy. Niestety, jest również przejawem lekceważenia dla obywateli, których się reprezentuje. Próby usprawiedliwiania tego zachowania pana Tuska w jakikolwiek sposób są bardzo karkołomne.

Zastanawiające jest jednak, że film ukazał się na oficjalnym koncie KPRM. Czy publikujący go mogli nie przewidzieć, jaki wywoła skutek – a wiemy na podstawie analiz zespołu Emocje w Sieci, że są to emocje w 86 proc. negatywne? Nie wykluczałbym i tego. Piarowcy i pana Donalda Tuska, i pana Mateusza Morawieckiego wielokrotnie pokazywali, że nie w pełni kontrolują to, co publikują i często faktycznie nie rozumieją, jaką reakcję i dlaczego mogą wywołać ich wpisy, pokazywane zdjęcia czy filmy. Celem mogło zatem być jedynie pokazanie, że pan premier nie leni się, ale pracowicie obraduje z Afrykanami w czasie, kiedy decydują się losy wojny na Ukrainie. A wyszło, jak wyszło.

Nie można jednak wykluczyć bardziej spiskowej teorii: że akcja była zaplanowana właśnie po to, aby skoncentrować emocje publiczności na tej wtopie, by nie skupiały się na nieobecności Polski w grupie europejskich krajów, próbujących naciskać na przebieg negocjacji amerykańsko-ukraińsko-rosyjskich. Wydaje się, że to mało prawdopodobne. Wymagałoby od otoczenia premiera zaplanowania sprawy od dość wczesnego etapu; mało tego, trzeba by przyjąć założenie co do tego, jaki będzie sposób przywitania delegacji w Luandzie, bo przecież istotą wzbudzonych emocji jest kontrast szefa polskiego rządu z witającym go Murzynem. Być może jednak taką informację polska delegacja wcześniej miała. Jeśli tak, to zaplanowanie sposobu, w jaki ubierze się pan premier, nagranie tego, a potem wrzucenie do sieci nie powinno być już trudne. O ile było to działanie celowe, trzeba powiedzieć, że się powiodło: miast o unijnych rozmowach, duża część polskich komentarzy została poświęcona właśnie niestosownemu strojowi pana Tuska. Kolejny raz przemysł przykrywkowy zadziałał, przynajmniej przez kilkanaście godzin.


Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj18 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka