457 obserwujących
693 notki
3934k odsłony
  8623   0

Polska jest jedna - polemika z RAZ-em

 Spór o „Przebudzenie” Joanny Lichockiej i postawę ludzi z „drugiego obiegu” to odżywający od pokoleń polski spór pomiędzy czerwonymi a białymi, pomiędzy konserwatystami a rewolucjonistami, pomiędzy romantykami a realistami. Nigdy nie ukrywałem, nie ukrywam i otwarcie deklaruję, że w tym sporze opowiadam się zdecydowanie po stronie białych, konserwatystów, realistów. To wybór tyleż estetyczny, co ideowy i oparty na doświadczeniu mojego narodu i państwa.

Nasza historia i nasza tożsamość składa się ze wszystkich czynów i zdarzeń, ale oceniać je dzisiaj możemy krytycznie lub dobrze. Kto czyta tego bloga, doskonale wie, jaki jest mój stosunek do przegranych powstań, organizowanych wedle zasady z „Pana Tadeusza”: „Szlachta na koń siędzie, ja z synowcem na czele i – jakoś to będzie!”. Romantyczna wizja Polski i w niej „wolnych Polaków” jest nieodzowną częścią składową myślenia o naszym państwie, historii i o nas samych. Nie wyobrażam sobie polskości bez tego nurtu. Problem zaczyna się, kiedy ta wizja przysłania realne polityczne kalkulacje, wiodąc w kierunku jakiegoś dziwacznego mesjanizmu, a przede wszystkim, gdy przysłania znaczenie samego państwa – tu i teraz – które jest wartością samoistną, ze wszystkimi swoimi ułomnymi instytucjami.

Piszę ten tekst jako polemikę z artykułem Rafała Ziemkiewicza, który z kolei odpowiadał na mój wcześniejszy tekst o „drugim obiegu”.  Wstępem do sporu, który właśnie się toczy, była wspominana już na moim blogu konferencja, zorganizowana 2 grudnia w Krakowie w Ośrodku Myśli Politycznej (zapis wideo części konferencji można znaleźć na kanale OMP na YouTube). Tam zarysowała się bardzo wyraźna linia podziału pomiędzy zwolennikami tworzenia „drugiej Polski” (m.in. prof. Krasnodębski czy dr Żukowski) a konserwatystami, uznającymi, że działać trzeba w ramach istniejącego systemu, dążąc do jego przekształcenia (Cichocki, Karłowicz, Magierowski, ja sam).

Na początku muszę postawić kilka zastrzeżeń, których być może nie wybiłem dość wyraźnie w tekście w „Rzeczpospolitej”.

Po pierwsze – krytykując tworzenie „równoległego państwa” nie mam na myśli wszystkich inicjatyw spoza głównego nurtu. Traktowanie wszystkich jedną miarą byłoby absolutnym nieporozumieniem. W wielu środowiskach postawa, gloryfikowana w filmie Lichockiej, nie jest akceptowana albo stosunek do niej jest ambiwalentny. Piszę o grupie ludzi, którzy pozostają w dość bliskiej symbiozie światopoglądowej z PiS w jego dzisiejszym kształcie, a którzy myślą w sposób opisany przeze mnie w „Rzeczpospolitej”. To grupa o tyle ważna, że bardzo głośna i widoczna – również dlatego, że przeciwnikom bardzo wygodnie jest pokazywać właśnie ją. Ona najskuteczniej odstrasza tych, którzy zaczynają mieć wątpliwości co do kierunku, w jakim zmierza obecna władza. Dlatego też nie pokazuje się ludzi z Fundacji Republikańskiej, Instytutu Sobieskiego czy z Rebelya.pl – brzmią zbyt rozsądnie i zbyt mało mesjanistycznie, aby mogli być skutecznym straszakiem.

Po drugie – nie mam nic przeciwko działaniom „drugoobiegowym”; przeciwnie nawet: chętnie je wspieram i biorę w nich udział. Pamiętam jednak przy tym, że ważne jest realne państwo, a nie efemeryda „państwa równoległego”.

Po trzecie – mam nadzieję, że nie zostanie to odebrane jako wycieczka osobista – tekst Ziemkiewicza zaskoczył mnie o tyle, że wydaje się iść pod prąd jego dotąd prezentowanych poglądów. Jeśli Rafał deklaruje się jako neoendek, to zaiste – trudno mi zrozumieć, co z endeckiej trzeźwości, rzeczowości i realizmu jest w mesjanistycznych wywodach Wojciecha Wencla czy wizjach politycznego eschatologizmu, prezentowanych przez Jarosława Marka Rymkiewicza.

RAZ w swojej ze mną polemice stawia, jak rozumiem, jeden zasadniczy zarzut: że wykluczenie ludzi, chcących dzisiaj stworzyć „równoległe państwo”, nie było ich wyborem, ale że cała III RP została od początku zaprojektowana tak, aby nie było w niej dla nich miejsca. Nie zamierzam się z tą oceną spierać, bo się z nią w ogromnej mierze zgadzam. Pytam tylko: co to zmienia?

Problemem jest odpowiedź, jakiej dzisiaj udziela środowisko, o którym piszę, na tę sytuację. Ta odpowiedź nie brzmi: zmieniajmy zatem III RP w taki sposób, żeby przekreślić ten zamiar założycielski. Zmieniajmy nasze, realne państwo. Odpowiedź brzmi: to nie jest nasze państwo, budujmy sobie nowe, równoległe. Kto się pod tym programem nie podpisuje, wypada z kręgu naszego zainteresowania. Nie jest „wolnym Polakiem”. O tym, dlaczego zbudowanie państwa równoległego jest moim zdaniem niemożliwe, już pisałem, więc nie będę swojej argumentacji powtarzał.

Rafał wspomina jedynie mimochodem o dwóch problemach, które się wiążą z taką postawą, z jakichś powodów dalej się nad nimi nie zastanawiając. W rozmowie w TVP Info z Joanną Lichocką pytał mianowicie, czy nie obawia się ona, że w środowisku „drugiego obiegu” z czasem zacznie się pojawiać przekonanie o własnej moralnej wyższości i lepszości. W swoim tekście w jednym zdaniu stwierdza, że twórcy „państwa równoległego” sami zaczęli wykluczać. Jak powiedziano, żadna z tych kwestii nie została wystarczająco zgłębiona, a przecież obie są ważne.

Lubię to! Skomentuj122 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale