Cały kraj spogląda w telewizyjne szkiełka emocjonując się rozgrywką między prezydentem a rządem.
Scenariusz gry podają media: złe siły (prezydent, premier, minister - do wyboru), dobre siły (prezydent, premier, minister - do wyboru). W scenariuszu zapisano już wiele kart o tym, jak to istotne wydarzenie i dlaczego warto obstawiać, kto zwycięży.
Ale przecież nie będzie żadnego zwycięzcy. Czy jakiś ruch na planszy wpływa na los kraju? Czy ostatnie wezwanie Sikorskiego załamało jakieś negocjacje? Czy gdyby odmówił przyjazdu, byłby kryzys wenętrzny?
Gra warta mniej, niż pojedynek szachowy emerytów w parku.
Inne tematy w dziale Polityka