Michał  Gołębiowski Michał Gołębiowski
146
BLOG

piae caritatis affectus

Michał  Gołębiowski Michał Gołębiowski Kultura Obserwuj notkę 0

 1.

„Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” [Mt 1, 18-19]. Nadejście trwogi czy radości? „Almo cum tumidam germine coniugem admirans dubio tangeris anxius”, głosi pieśń Hieronima Casante, co można przetłumaczyć jako: „gdy widzisz Maryję brzemienną, drżysz cały w zmartwieniu”. A przecież trzy późnobarokowe utwory włoskiego kardynała, miały być hymnami ku czci „aż nazbyt szczęśliwego” życia Józefa: „O nimis felix, nimis o beatus”. Jeszcze niedawno, podczas zwiastowania, Bóg uchylił nieba, pozdrawiał i błogosławił, czyniąc z kobiety – jak chce Tradycja – drugą drabinę Jakuba, otwartą na nowo bramę raju. Dlaczego więc w życie nazareńskiej społeczności, gdzie chciałoby się nawet ubóstwu nadać posmak arkadii, a pustynne oblicze tej ziemi obsypać bielą lilii, nagle wkrada się niepokój? Dlaczego dotykamy łez, potu, prochu? Czy do nadejścia Dobrej Nowiny potrzeba było dręczącego snu gdzieś na uboczu, w cieniu, w zapomnieniu, na wygnaniu, pośród rozrzuconych sprzętów, w fizycznym wręcz wyczerpaniu, jak na obrazie Daniele’a Crespiego?

Józef, jako mąż sprawiedliwy (δίκαιος, co w natchnionej grece oznacza zawsze: „miłujący”, „wybrany” i „prawy”), zapewne chciał opuścić Maryję po to, aby oddalić od niej podejrzenia i skierować je ku sobie. Cóż bardziej haniebnego dla mężczyzny i pobożnego żyda niż pozbawienie swej małżonki cnoty jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem, a następnie odejście? „Jeśli ktoś poślubi żonę, zbliży się do niej, a potem ją znienawidzi”, „wtedy starsi miasta wezmą tego męża i ukarzą go” [Pwt 22, 13.18]. Potrójne cierpienie: przyjąć na siebie ciężar hańby, znaleźć się daleko od „ukochanego oblicza”, skazać się na bezdzietność. Można zarazem odgadnąć myśli Józefa. Skoro wiedział, że Maryja poczęła cudownie, „za sprawą Ducha Świętego”, to być może uznał, że w Sercu zazdrosnego Boga nie ma już miejsca dla dwojga miłujących się ludzi? Była ona „dziewicą poślubioną mężowi” wedle Prawa [Łk 1, 27], ale w duszy – tylko Bogu, z którym w światłości zwiastowania, czyli zaślubin, stała się „jednym duchem” [1Kor 6, 17]. Na chwilę historię spowija mrok. Teologowie często porównywali męża Maryi do Abrahama. Obaj poświęcają to, co najdroższe. Obaj szykują się do skoku w ciemność. A jednak „szybko mknie posłaniec, aby wybrankę Boga odwieść od ziemskich zaślubin”, „nie po to, aby odebrać ją Józefowi, tylko aby poświęcić ją Bogu”, pisze św. Piotr Chryzolog, dodając: „matka zwała się oblubienicą, Józef oblubieńcem”. Dlaczego? „Aby wskazać, że przy narodzeniu Chrystusa wszystko było pełne wyższego znaczenia”.

A więc gdy Józef „powziął myśl” o odejściu, „oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło»” [Mt 1, 20]. Pewna tradycja mówi, że sen Józefa był podobny do tego, który Stwórca zesłał w raju na Adama, ponieważ pierwszy i drugi zapowiadał spotkanie z kobietą, oblubienicą i siostrą [PnP 4, 9]. Istnieje analogia pomiędzy biblijnym początkiem, kiedy to Bóg „przyprowadził niewiastę do mężczyzny” [Rdz 2, 22], a progiem nowego początku, kiedy czyni On dokładnie to samo, obwieszczając ustami anioła: „nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki” [Mt 1, 20]. Dla św. Augustyna opowieść o Adamie i Ewie była wspomnienierm czystego związku mężczyzny i kobiety w ziemskim raju, natomiast zaślubiny Józefa i Maryi – zapowiedzią przyszłej jedności dwojga w dziewiczym Królestwie Bożym. Święty cieśla „zaniechał «obowiązków małżeńskich» i już na ziemi zaczął uważać [ją] za siostrę” (Hieronim, Ep.LXXV), ale „siostra” jest tu kimś nie mniej, ale więcej niż „małżonką”. W klasycznej łacinie termin „soror” oznaczał towarzyszkę, niewiastę bliską duchem. Język Ojców pogłębia tę intuicję. Mówiąc słowami Dietricha von Hildebranda, chodzi o „całkowite i najgłębsze zjednoczenie” w „świętej, dziewiczej miłości”. Właściwie biskup Hippony jako pierwszy określił związek Józefa i Maryi jako affectus animi, czyli uczucie ducha; piae caritatis affectus, czyli uczucie miłości przepełnione oddaniem; connexio cordium i cara coniunctio, czyli więź serc i drogie zjednoczenie.

„...uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański: wziął swoją Małżonkę do siebie, lecz nie zbliżał się do Niej, aż porodziła Syna, któremu nadał imię Jezus” [Mt 1, 24-25]. Wspólne życie zaczyna się głosem z nieba. Podobnie każde chrześcijańskie małżeństwo, skoro – jak pisał Tertulian – jest ono „ustalone przez Kościół, potwierdzone przez ofiarę [Eucharystii], przypieczętowane błogosławieństwem i zapisane w niebie przez aniołów”. Piotr Chryzolog widział w Józefie figurę Chrystusa, bo „nie ma w Ewangelii kropki ani litery wolnej od Bożych figur”. Dziewica rodząca Boga, swojego Oblubieńca, zostaje postawiona przez Niego jako czysta małżonka przed swoim ziemskim oblubieńcem; to chyba jeden z tych paradoksów, dzięki którym (podobnie jak w przypadku pięciu chlebów cudownie pomnażanych wraz z urwaniem kolejnego kawałka) dotykamy jakiejś prawdy o życiu wiecznym. Ujmujesz nieco bochenka – masz go więcej. Oddając życie – zyskujesz je.

 

2.

Autorzy apokryfów nie potrafili zmierzyć się z cudownością „świata maluczkich”, jaki wyłania się z pierwszego rozdziału Ewangelii Mateusza. Szukając wszędzie Chrystusa przemienionego, nie dostrzegli dzieciątka, zrodzonego w cieple ludzkiej miłości. Wypatrując wichur, trąb, światła gorejącego krzaku i błyskawic przecinających pustynne niebo, zapomnieli o Bogu przy rodzinnym stole. A przecież to tam rozegrało się „wielkie misterium”. Głównie miłość i życie są owym płonącym krzewem. Józef poślubiając Maryję zapowiedział zaślubiny Chrystusa z Kościołem, stwierdza św. Piotr Chryzolog. „Dziewica poślubiona” była ukochaną Boga i człowieka, jak w strofie Adriana Wieszczyckiego: „ingeniosus Amor hinc sibi aeternam nectit de flore corollam, sacrat et aeterno plena canistra thoro”. „Pomysłowa Miłość splata sobie tę nieśmiertelną koronę z kwiatów i pełne kosze składa w ofierze wiecznemu związkowi małżeńskiemu”. Hieronim Casante pisze z kolei:

qui, clarusmeritis, iunctus es inclitae,
castofoedere Virgini [...]

Czyli: „ty, który słyniesz z zasług, zawierasz czyste małżeństwo z wieczystą Dziewicą”. A w innej pieśni dodaje:

Te, satum David, statuit Creator
Virginis sponsum, voluitque Verbi
te patremdici, dedit et ministrum
essesalutis.

Co znaczy: „Ciebie, z rodu Dawida, postanowił Stwórca oblubieńcem Dziewicy, zechciał, byś ojcem był Słowa, dał, byś ministrem był naszego zbawienia”. W tych czterech wersach zamknięta została znacząca intuicja, mowa bowiem o zejściu z nieba na ziemię, i o ruchu z ziemi do nieba. Oto w osobie Józefa zachodzi dramat, a zarazem zgoda na kolejne wyzwanie (bo w tym sensie zakończeniem „dramatu” wcale nie jest „rozwiązanie akcji”); tam, gdzie pada „nie bój się” i noc dobiega końca, Boże natchnienie spotyka się z ludzką odpowiedzią, bowiem „uczynił tak” (ποίησεν),jak mu polecił” (παρέλαβεν). Czyż oweuczynił” i „polecił” nie stanowią definicję „powołania”? Tak rozpoczyna się nowa droga, której kolejne stacje znamy z obrazków i nabożnych pieśni. Stwórca nie zechciał podziału, wolał aby Józef „wziął swoją Małżonkę do siebie” (παρέλαβεν), bowiem „Bóg nie dzieli, ale łączy, bo jest Miłością”, jak pisała bł. Maria Beltrame Quattrocchi. Czy Józef i Maryja wyszli tym samym naprzeciw czystości niebiańskiego życia, a więc „podeptali zasłonę wstydu”, o której wspomina najstarsza homilia chrześcijańska, znana niegdyś jako drugi list św. Klemensa Rzymskiego? „A więc «dwoje jest jednym»”, „kiedy w dwóch ciałach jest jedna dusza”, a „brat widzący siostrę nie myśli o niej jako o kobiecie” (φρονw sensie pożądliwości). Ewangelia w swoim realizmie głosi tylko,żenie zbliżał się do niej” (οκ γίνωσκεν ατν), a więc:nie poznawał”,nie dotykał”,nie obcował z nią”, aby objawić w sobie zapowiedź przyszłej płaszczyzny jedności dwojga, tak jak ją opisał Tertulian (De Monogamia X):

Ale jeśli w tym czasie «nie będą się żenić, ani za mąż wychodzić, lecz będą równi aniołom», to czy nie, dlatego, że nie będzie wskrzeszane małżeństwo, nie będziemy związani ze zmarłymi małżonkami? Przecież tym bardziej będziemy związani, że jesteśmy przeznaczeni do lepszego stanu, aby zmartwychwstać w duchowym związku, i aby poznać siebie samych i naszych bliskich (...). A więc będąc z Bogiem, będziemy razem, ponieważ wszyscy będziemy u jednego Boga – choćby różna była zapłata, chociażby było wiele mieszkań u tego samego Ojca, – wypracowaliśmy sobie bowiem za jeden denar jednaką zapłatę – życie wieczne, w którym Bóg jeszcze bardziej nie rozdzieli przez siebie złączonych, jako że nie zezwala, by rozdzielać się za życia na ziemi.

Dawni poeci religijni, chcąc opisać piae caritatis affectus, inaczej: świętą miłość, szczególnie upodobali sobie moment, kiedy „udał się także Józef z Galilei”, „żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją” [Łk 2, 4-5]. Staropolska pastorałka, Dialogus in nativitate Christi (1651), z nieszczęścia wydobywa „aż nazbyt szczęśliwe” dzieje Józefa:

JÓZEF:
Nierad bym cię zasmucił, lecz zaiste trudno,
Gdy mi tu dziś pożegnać przydzie z tobą smutno.
Wyszedł wyrok na świecie cesarza rzymskiego,
żebyśmy wszyscy pośli na popisz do niego.
Tać jest tedy przyczyna dzisiaj żalu mego,
Lecz, proszę, nie racz troszczyć próżno serca swego.
 

MARYJA:
Mój kochany Józefie, pójdę ja też z tobą
Znosić wszytkie kłopoty i cieszyć się z tobą!
Jeśli ta jest wola cesarza rzymskiego,
Gotowam ja się stawić na popisz do niego.
 

JÓZEF:
Trudno się ty masz, panno, podejmować tego:
Trzeba tobie na ten czas miejsca spokojnego,
Bowiemeś nie przywykła niewczasów wszelakich
Cierpieć, pod ten czas także i mnie takich .
Przez to tu zostań, proszę, kochana Maryja,
Wszak, jeżeli Pan Bóg zdarzy, powrócę się i ja.

 

– zajmuję się literaturą chrześcijańską, dawnym piśmiennictwem religijnym, patrystyczną egzegezą Biblii. W ramach studiów akademickich opublikowałem kilka tekstów dotyczących historii duchowości w oparciu o badania katolickiej literatury pięknej (zwłaszcza XV-XVIII wieków).

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura