Jak donosi portal Rzeczpospolita (por. [1]), Anna Grodzka rozpoczęła swoją kampanię prezydencką. Posłanka będzie startowała z ramienia Partii Zielonych. Dla przypomnienia, Anna Grodzka wzięła rozbrat z Januszem Palikotem w czerwcu 2014 roku, stąd jej romans z ekologicznym towarzystwem. Jak przystało na polityka wypromowanego przez "event", nie należy spodziewać się spójnego programu. Mówiąc językiem młodzieży - będzie pełen spontan i to z jajem!
Kandydatka twierdzi: Polsce potrzebny jest aktywny prezydent, który będzie działał z myślą o wszystkich obywatelach.Czy ma na myśli również tych nietolerancyjnych faszystów, którzy uznają gender za ideologię, a transwestytów za chorych psychicznie? Jeśli tak, to faszyści mogą mieć problem - lewica uwielbia państwowe rozwiązania i jedyne, co przychodzi mi na myśl, to jakieś obozy reedukacyjne dla niepomyślnych.
Na szczęście Anna Grodzka pokazuje również wielkie serce dla tych, których dotyka biedą: Nie mogę pogodzić się z myślą, że młodzi ludzie nie widzą swoich perspektyw życiowych, a coraz częściej starsi ludzie, na emeryturze nie są w stanie przeżyć od pierwszego do pierwszego.I co sugeruje? Ano standardowy "myk" lewicy, czyli niech podatki płacą ci, którzy mogą sobie na to pozwolić.Obleczone jest to w ładną otoczkę kwoty wolnej od podatku, co jest godne pochwały, ale czy lewica zatrzyma się na realizacji jedynie tego postulatu? Śmiem wątpić.
O czym jeszcze traktuje program kandydatki? Mniej więcej tego samego wodolejstwa, które było rzekomym programem gospodarczym partii Janusza Palikota, o czym więcej pisałem tutaj: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/2255/program-nowoczesnego-panstwa-czyli-pochwala-glupoty Anna Grodzka będzie próbowała zagospodarować ten sam elektorat, który wcześniej głosował na Twój Ruch, a pomóc w tym mają nieśmiertelne hasła antyklerykalne i tolerancjonistyczne. Z tą jednak różnicą, że stara się być bardziej stonowana, niż poseł Palikot, o czym świadczy iście wałęsowski fragment dotyczący adopcji dzieci przez pary homoseksualne: Grodzka, pytana na konferencji, czy popiera adopcję dzieci przez pary homoseksualne, odpowiedziała, że nie jest za ani przeciw.Skoro nie jest ani za, ani przeciw, to może posłanka zawiesza sąd w tym przypadku, co oznacza, że nie jest do końca przekonana do bycia "za"? Idąc dalej, może sama jest niezbyt tolerancyjna? To się okaże w trakcie kampanii. Pewne jest natomiast jedno - mainstreamregularnie huczy o nietolerancyjnej postawie Polaków, ich wrodzonemu zamiłowaniu do antysemityzmu czy faszyzmu, a posłanka Grodzka nie dość, że nadal jest aktywna w polityce, to jeszcze ubiega się o urząd prezydenta Polski. Czyżby nietolerancyjnych dopadła jakaś schizofrenia i myślą, że to wszystko jest jedynie sen?
[1] http://www.rp.pl/artykul/1167699,1179217-Anna-Grodzka-rozpoczela-kampanie-prezydencka.html
Tekst ukazał się na portalu luznemysli.pl


Komentarze
Pokaż komentarze