
ruiny zamku na Górze św.Marcina w Tarnowie / Fot. Marek Ciesielczyk
3 kilometry od dzisiejszego centrum Tarnowa, na wzgórzu, zwanym dziś Górą św. Marcina, na wysokości 384 metrów n.p.m., Spycimir z Melsztyna wzniósł potężny, jak na tamte czasy zamek. Równocześnie lokowano tu miasto Tarnów. Wcześniej stał tu benedyktyński kościół pw. św. Marcina.
Budowniczy zamku, założyciel Tarnowa i protoplasta rodu Tarnowskich był jedną z bardziej znaczących postaci w Polsce - najbliższym doradcą Króla Władysława Łokietka i Kazimierza Wielkiego. Jego zamek zajmował powierzchnię ok. 2000 m kw, miał własną kaplicę. Przez 350 lat funkcjonował jako rezydencja właścicieli Tarnowa. Nad zamkiem górowała wieża. Mury miały ponad 2 metry grubości. W zamku była część mieszkalna i zaplecze gospodarcze, które mogło przyjmować sporą liczbę gości. Koło zamku istniała wieś, w której mieszkali rzemieślnicy i służba.
W końcu XIV wieku dobudowano gotycki pałac. W roku 1537 hetman Jan Tarnowski gościł tu króla Zygmunta Starego i królową Bonę, a w roku 1553 na zamku odbyło się wesele córki hetmana Tarnowskiego i księcia Konstantego Wasyla Ostrogskiego, wojewody kijowskiego, najbogatszego człowieka w Wielkim Księstwie Litewskim.
Jerzy Sornel pisze, że już w roku 1651 zamek zaczął niszczeć. Właściciele Tarnowa przenieśli się do dworu w Gumniskach, tam gdzie dzisiaj jest polski biegun ciepła, o którym już pisałem (http://www.wiadomosci24.pl/artykul/29588.html). Pomiędzy starą i nową siedzibą panów Tarnowa jest ciekawe miejsce - punkt, w którym równoleżnik 50 o N przecina się z południkiem 21 o E.
W roku 1747 książę Sanguszko zezwolił na rozbiórkę murów. Cegłę użyto do budowy kościoła. W roku 1938 jego potomek - książę Roman podarował zamek i ziemię wokół niego władzom miasta Tarnowa. Niestety przed wojną nie dopilnowano, by darowiznę tę wpisano do ksiąg wieczystych i dzisiaj, by ewentualnie przystąpić do odbudowy zamku (o czym w Tarnowie myśli się coraz częściej), rodzina Sanguszków musi ponownie darować ten teren miastu. W latach 1963-69 odsłonięto część murów.
Niedaleko ruin zamku Polonia amerykańska chciała kilka lat temu postawić pomnik Chrystusa Króla, większy od tego w Rio de Janeiro, o czym także już pisałem.
Choć trudno będzie odbudować zamek Spycimira, nie tylko ze względu na duże koszty, ale także brak dokładnego obrazu zamku, to jeden z projektów jego rekonstrukcji wiąże się właśnie ze wspomnianym pomnikiem Chrystusa. Miał on stać na budowli, spełniającej rolę Centrum Polonii Świata. Jeśli udałoby się odbudować zamek na Górze św. Marcina np. przy pomocy Polonii amerykańskiej, można by w nim urządzić takie centrum. Oczywiście pomysłów jest dużo, jak zagospodarować zrekonstruowany zamek. Jeden z tarnowskich grafików komputerowych - na podstawie niewielkiej ilości zachowanych dokumentów historycznych, opisujących zamek - przeprowadził jego komputerową rekonstrukcję. Być może w przyszłości posłuży ona do faktycznej odbudowy zamku Spycimira.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)