mareksy z Unii mareksy z Unii
97
BLOG

Nie wiem kto to Kataryna, ale wiem...

mareksy z Unii mareksy z Unii Rozmaitości Obserwuj notkę 3

...że pewnych rzeczy robić nie wypada w pewien konkretny sposób. Przykładowo nie robi się czegoś takiego:

http://www.dziennik.pl/opinie/article384432/Utracona_czesc_Kataryny.html

zacytuję za autorem:

 

"Była wtedy zapewne uprzedzająco grzeczna i pokorna. Ilu jej podobnych anonimów, radykałów, antykomunistów, niepodległościowców... zapełnia polski Internet. Tłukąc w    
klawisze na poddaszu czy w biurze i przeżywając swoją wolę mocy, dopóki nie usłyszą krzyku szefa albo wołania żony czy mamy przypominających o obowiązku wyniesienia śmieci albo    
wyprowadzenia pieska.
"

 

Gdyby mnie ktoś przyrównał do żoninego pantofelka, czy krostowatego nastolatka, dałbym chamidłu odpór.

Od kiedy tak się dyskredytuje rozmówców?
Co to za ton, co za mentalność? 

To chyba przerost tego, co w katolicyźmie zwą pychą. Podobnie jak tytuł cytowanego komentarza. Mam ciepłą posadkę, występuję pod   nickiem Cezary Michalski i ponoć jestem dziennikarzem... to mi pozwala patrzeć na resztę dobrotliwie jak panisko, albo czasem  trochę surowiej, bo jestem... lepszy!

Pracując swego czasu w gazetach poznałem kilku dziennikarzy z klasą, oni by się tak nie zachowali. Tego jestem pewien. I na tak   prezentowane zdanie zareagowaliby dość surowo (piszę z autopsji, widziałem kilka razy reprymendy w ich wykonaniu dla co bardziej  szczwanych, a zapędzonych kolegów, nie patrzyli naczelny, czy redaktor).

 

Nigdy nie słyszałem o Katarynie, ale to co się dzieje w tej sprawie faktycznie jest niefajne. Współczuję tej osobie, bo "poznasz go po wrogach jego". Jej wrogowie są "jacyśtacy".

jak dziecko trzyletnie, prosty w obyciu

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Rozmaitości