Sadze, iz latwo byc teraz w Polsce felietonista, bo tematow w brod.
Zagladam dzis wczesnym rankiem na onet.pl , a tam fragment wywiadu sedziwego juz Slawomira Mrozka dla Der Dziennika pod histerycznym tytulem:
"Polacy lubią silną rękę. Boję się ich".( http://wiadomosci.onet.pl/1619555,11,item.html ).
Nie jest moim zamiarem naigrywanie sie ze schorowanego pisarza, bo chocby z racji podeszlego wieku nie wypada.
Chcialbym jednak posluzyc sie cytowanym fragmentem do przeanalizowania obecnej kondycji tzw. inteligencji, szczegolnie tej zwiazanej z Gazeta Wyborcza.
Ponizszy cytat z z Mrozka skupia jak w soczewce wszystkie bledy i manipulacje tego srodowiska, a mowiac prostym, zolnierskim jezykiem, rzadko kiedy udaje sie pomiescic tyle bzdur w tak niewielu slowach:
“Ja się boję Polaków. Polak lubi silną rękę. Rząd musi być silny i stabilny, a co tam robi - mniejsza z tym - przyznaje w rozmowie z gazetą wybitny polski pisarz i dramaturg Sławomir Mrożek. ( … )Autor "Tanga" ironicznie mówi o polityce i ciągłych przepychankach wynikających z polskich kompleksów. Twierdzi, że mimo zmian, jakie zaszły w Polsce po 1989 r., mentalność Polaków wcale się nie zmieniła. Jego zdaniem wciąż mamy poczucie niższości wobec krajów zachodnich, a jednocześnie cały czas tkwi w nas bunt i pycha: To jest polska cecha. Jak nas przyjęli do NATO i Unii Europejskiej, to dobrze. A teraz im pokażemy - mówi.( … ) Mam niechęć do polskiego inteligenta. Denerwuje mnie jego prowincjonalność. Kiedy przyjechałem do Polski i naczytałem się rozmaitych pism, moje pierwsze wrażenie było takie, że to wszystko jest nieważne. Cokolwiek oni wydają i piszą, to jest niepoważne. To przekracza podziały na PiS i PO. Ludzie na Zachodzie są poważniejsi. W Polsce oświeconych inteligentów jest bardzo mało. A patrząc na naszą kampanię wyborczą, można powiedzieć, że jest ich minimalna ilość - twierdzi Mrożek.”
Jeszcze raz chce podkreslic: nie bedzie to polemika z Mrozkiem.
Powtorzyl on jedynie oszczerstwa upichcone w antypolskiej kuchni michnikowszczyzny ( gdzie Maciej Kuron, kucharz znany, woli jogurt od smietany ), zas bedac wurtuozem polskiego slowa, ujal caly ten stek bzdur w zwiezlej i brzemiennej znaczeniowo formie.
ALIENACJA
Ja się boję Polaków.Alienacja to typowa cecha inteligenta ze srodowiska Gazety Wyborczej.
Czuje sie on obco wsrod Polakow ze wzgledu na inna cywilizacje, religie, tradycje, hierarchie wartosci.
Swego czasu ks. Prof. Poradowski, duszpasterz Polonii w Chile, wyjasnial ten problem nastepujaco ( cytuje z pamieci, ad sensum ):
Marksista/trockista czuje sie w chrzescijanskiej Europie wyobcowany.
Religia, tradycje narodowe, owe abstrakty ( w sensie “imponderabiliow” ) rzadzace historia i sprawiajace, ze taki przykladowo Polak albo Anglik czuje sie w Europie jak ryba w wodzie, sa dla osoby pokroju Michnika przeszkoda do normalnego zycia.
Dlatego tez marksista/trockista widzi jedyna droge do przezwyciezenia swojej alienacji poprzez zlikwidowanie religii ( zwlaszcza chrzescijanskiej ) oraz rozbicie tradycji narodowych.
Stad: socjalizm tak – wypaczenia nie. A pamietajmy, iz najwiekszym wypaczeniem nie jest wcale morderstwo ksiedza Jerzego Popieluszki ( to byl tylko wypadek przy pracy, ze dali sie zlapac ), ale “odchylenie prawicowo-narodowe”.
Poniewaz cala tradycja Europy umacnia alienacje Michnika czy Geremka, trzeba te Europe przeorac do glebi, wyrwac korzenie chrzescijanskiej tradycji.
Dlatego wg Marksa “robotnik nie ma ojczyzny”.
Zas “dla nas partyjniakow ojczyzna jest Zwiazek Radziecki”.
W tym kontekscie nienawisc, jaka zywi do Polakow salon Wyborczej, owo niestrudzone krzewienie antypolonizmu przez rebe Geremka, nie musi wynikac wcale z jakichs szczegolnych wad polskiego charakteru. Po prostu Polska jest symbolem – i nie bez przyczyny – najlepszych tradycji europejskich ( ktore dla salonu Wyborczej i jego alienatow sa jak swiecona woda na biesy i bez obalenia ktorych nigdy nie beda sie tu czuli jak u siebie ).
A ze to czarna niewdziecznosc,ze wspolczesny szermierz antypolonizmu zostal przeciez uratowany w czasie okupacji przez Polaka?
No coz, czymze jest dla trockisty ofiara jednostki czy nawet calych spoleczenstw ( byle nie wlasnych ) wobec kolektywistycznego celu, ktory uswieca srodki?
( jak mnie nie zamkna, to c.d.n. )
Na koniec cos optymistycznego.
"Gdybym jednak mial wybierac miedzy kobieta w moherowym berecie a publicysta Gazety Wyborczej, to duchowo blizej mi jest do tej kobiety"
Wojciech Kilar w rozmowie z Gosciem Niedzielnym 05/10/2007
Pelny wywiad:
http://wiadomosci.onet.pl/1442995,2677,2,kioskart.html


Komentarze
Pokaż komentarze (7)