Byle do wyborow!
Majac na wzgledzie powage sytuacji i niebezpieczenstwo odrodzenia sie wampira III RP ( zwlaszcza w swietle bezwstydnie jawnych umizgow PO wobec postkomunistow ) trudno pisac o czym innym, a tymczasem sama kampania wyborcza wywoluje juz taki sam odruch, jak zupa owocowa z makaronem pod koniec kolonii szkolnej.
“Swiat sie smieje” kojarzyc sie moze z tytulem pierwszej sowieckiej komedii muzycznej z roku 1932, z Lubow Orlowa w roli glownej, z kolei “Straszny dziadunio” to tytul powiesci Marii Rodziwiczowny, ale ja o czym innym.
Namnozylo sie ostatnimi czasy roznych oszczercow, kalumniatorow, “bluzniercow jehowy” ( to z “Nie-boskiej komedii” Krasinskiego ), bezwstydnych manipulatorow czy wreszcie poczciwych, a niezbyt juz rozgarnietych dziaduniow, ktorzy jakby na wyscigi obsmiewaja i oczerniaja nasz kraj w calej Europie, korzystajac przy tym z ochoczej usluznosci pism lewicowych. A im wieksze powinowactwo ideowe do Trybuny LiDu czy Wyborczej, tym usluznosc bardziej ochocza.
A potem wmawia sie nam jak babie dziecko w brzuch, ze jakoby caly swiat sie smieje.
Dokladnie ten sam “myk” stosowano w PRL-u.
Obstalowywano np. stosowny artykul w finansowanym przez KGB dzienniku Francuskiej Partii Koministycznej ( sowieckiego agenta George’a Marchais ) “l’Humanité”, aby moc go potem przedrukowywac w “Trybunie” i twierdzic, ze na Zachodzie tez potepiaja “warcholow” z Radomia.
Lza sie kreci, jak wspomne tamte czasy.
Teraz jestesmy ksenofobami, faszystami, rasistami, seksistami, matolkami ( kto chce wiecej, odsylam do tworczej retoryki senatora Niesiolowskiego ), a wtedy bylo sie zwyklym, swojskim WARCHOLEM ( nie Andy Warcholem, a zwyklym warcholem przez “l” z kreska ).
Wezmy na przyklad “profesora” Bartoszewskiego – prawdziwy z niego golabek.
Wprawdzie Ewangelia zaleca, byc serce miec golebie, ale rozum weza, zas nasz “profesor” i serce golebia, i rozum golebia i jeszcze obsrywa nas wszystkich jak beztroski, miejski golab.
No coz, jak mowia Anglicy: shit happens.
Jako uzupelnienie, fragment swiezego felietonu p.Stanleya Michalkiewicza:
http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=140
Nawiasem mówiąc, z racji pobytu w Waszyngtonie, będącym bądź co bądź ważną stolicą polityki światowej, muszę sprostować fantasmagorie „profesora” Bartoszewskiego, jakoby osobistości światowe niepokoiły się stanem spraw polskich pod krwawym reżymem Kaczyńskich. Nic takiego nie ma miejsca; Polska nikogo tu nie obchodzi, no, może poza Żydami, ale i ich tylko o tyle, o ile można z niej wyciągnąć 65 miliardów dolarów frycowego.
Wazne zatem, zeby wybory w te niedziele byly jak kolek osinowy dla wampira postkomuny i jej tuskowych pomocnikow, a wowczas z radoscia przypomnimy sobie przyslowie, ze ten sie smieje, kto sie smieje ostatni.
STRASZNY STRASZNY DZADUNIO

THE WAR OF THE WORLDS



Komentarze
Pokaż komentarze