Swego czasu, starozytny skandalista Diogenes, w bialy dzien wypatrywal czegos z zapalona swieca w reku. Zapytany, czego szuka, odparl: “Czlowieka!”
Historia ta przypomniala mi sie po milej wizycie i krotkiej wymianie zdan na blogu Odyseusza http://odys.salon24.pl/index.html
Szukalem tam bowiem przeciwnika politycznego, a znalazlem czlowieka.
Trudno bowiem nie miec szacunku do rodaka, ktory byc moze nie podziela moich pogladow politycznych, ale jest intelektualnie uczciwy w swoich poszukiwaniach i dazeniach.
W goraczce poprzedzajacej wybory, czesto niestety nasze argumenty sie splycaly w kierunku demagogii i bardziej czy mniej swiadomej manipulacji, zwlaszcza ze przeciwnik polityczny nie dawal najmniejszych szans na argumentacje logiczna.
Kampania wyborcza miala dosc brutalna forme, ale forma nalezy do dziedziny estetyki raczej niz tresci czyli nie ma specyjalnie nad czym ubolewac.
Najgorsze wg mnie bylo to, iz spor miedzy PiSem i PO przerodzil sie w koncu w wojne totalna.
Juz wyjasniam. Angielscy konserwatysci mowia tak: labourzysci nie dotrzymali obietnicy wyborczej w takim to a takim zakresie, my nie tylko dotrzymamay slowa ale to czy owo zrobimy lepiej.
W naszym przypadku – tak twierdze, niech wybaczy cierpliwie, kto ma inne zdanie – PO nie zaakceptowalo wyniku wyborow sprzed 2 lat i z miejsca wypowiedzialo PiSowi wojne totalna, zarowno w kraju jak i za granica. Nastapilo straszne psucie obyczajow politycznych. Nie zawahano sie przed oczernianiem Polski za granica ( na co dal sie zlapac Vacek Havel – lubie Czechow ale paszol on won stary duren ), stworzono na potrzeby wojny totalnej specyjalny slownik: kaczysci, pis-bolszewia, dyplomatolki … znamy i nie ma co powtarzac.
Powtorzono stary sprawdzony sposob z czasu tzw. “wojny na gorze” ( dla mlodych przypomne, Lech Walesa doprowadzil wtedy do odebrania monopolu na wladze i znak “Solidarnosci” tzw. lewicy laickiej z OKP. Jest to wg mnie najwieksza i nieprzemijajaca zasluga bylego prezydenta, mimo obecnych wrecz huliganskich enuncjacji ).
Jest to metoda wyjatkowo perfidna a jednoczesnie subtelna, stad tak suteczna.
Rzucono wszystkie sily do zanarchizowania panstwa ( suflowane protesty nauczycieli, nawet uczniow, miasteczko pielegniarek, listy otwarte podwazajace legalnosc decyzji premiera, prezydenta i polskiego MSZ-u ), nakrecano spirale agresji, a jednoczesnie korzystajac z dominacji w mediach oskarzano o to PiS.
Poskutkowalo, bo wielu prostych ludzi zaczelo rozumowac tak: wieczne klotnie w tej telewizji ( a przeciez wystarczy nie ogladac! ), wybierzmy wreszcie PO to bedzie spokoj.I rzeczywiscie, PO wygralo, PiS zachowuje “PEACE”, Niemcy nie moga sie nachwalic nad dojrzaloscia polskiej demokracji ( oby sobie te pochwaly w zadki powsadzali, chamy bezczelne ), a nawet pani Ericka Steinbach, wielekroc wypedzana ( sam bym ja z domu wypedzil, jakby nieproszona nachodzila ) nie kryje zadowolenia.
Tym niemniej, kto z gownem wojuje, sam sie ubrudzi, no i PiS nie jest tu wyjatkiem.
Rzekomo szale przewazylo zniesmaczenie z powodu “kamienowania za zycia” zlodziejki Sawickiej.
Wprawdzie w dowolnym kraju na Zachodzie, taki skandal bylby gwozdziem do trumny PO, ale w Polszcze naszej stalo sie odwrotnie – zadzialal syndrom “niewolnicy Izaury” ( tzn. syndrom typowy dla wielbiciela tego typu oper mydlanych” ).
Ale cytujac greckiego filozofa Sedesa z Cedetu:
“dwie dziurki w nosie
i skonczylo sie”.
Czas teraz na opamietanie ze strony wszystkich.
Pierwszy opamietal sie Roman Paszczeka Giertych, odszedl od polityki i wrocil do starego zawodu ( nie mylic z najstarszym zawodem ).
Musimy przypomniec sobie kilak prawd podstawowych, takich jak:
“Polityka to roztropna troska o wspolne dobro”.
Dla nas tym wspolnym dobrem jest Polska.
Wybory sa tylko srodkiem, sprawowanie wladzy winno byc tylko srodkiem do celu.
A tym celem jest dobro Polski.
Warto pamietac, iz jest wiele czynnikow w polityce, dla ktorych celem nie jest bynajmniej dobnro Polski. Chocby dla pani Eryki Steibach, skrycie wspieranej przez rzad federalny.
Jest wiele rzeczy, ktore nie sa dla nas zadnym celem, a jesli uwazamy je za cel, to warto sie opamietac i przemyslec.
Nie jest np. naszym celem bycie chwalonym przez zachodnia lewicowa prase.
Przewaznie winno byc nam obojetne, co pisze o nas prasa na Jamajce, a czym tak przejmowal sie byl hsteryzowal p.Bronislaw Komorowski.
Wazne ponad wszystko, zeby powrocic do jezyka logicznego, zeby zbornie artykulowac plany, programy.
PO bedzie dominowac w nowym rzadzie, PiS bedzie w opozycji – nic nowego ani dziwnego pod sloncem. Trzeba sporzadzic protokol rozbieznosci.
No i wreszcie dostrzec w zwolenniku przeciwnej partii politycznej czesto poczciwego rodaka, z ktorym mozna sine ira et studio rozmawiac i pracowac dla dobra Polski.
Zaczalem od Odysa. Przytaczam za jego pozwoleniem ostatnia notke pt. "Ambiwalencja" ( http://odys.salon24.pl/index.html )
Dwie wiadomości po wyborach, jedna zła druga dobra.
Nie wyjedzie Michał Wiśniewski (śpiewak)
Nie wróci do polityki Lech Wałęsa (noblista)
Nie tylko polityków trzeba rozliczać z przedwyborczych obietnic :D


Komentarze
Pokaż komentarze (4)