Sine ira et studio to po lacinie bez gniewu i stronniczosci.
Nie wiem, czy sie uda, bo nie raz zdarza mi sie palnac niesiółkę ( czyli bluzg niekontrolowany ), ale sprobuje.Pan Bartoszewski przez jednych obdarzany jest czcia nietolerujaca zadnej krytyki, przez innych odsadzany od czci i wiary. Nie chce wcale powiedziec, jakoby prawda lezala po srodku ( bo po srodku to przewaznie lezy psia kupa ), ale proponuje nieco inne podejscie.
Piekna laurke wystawil mu dzisiaj na swoim blogu pan Twardowski ( http://aleksander.twardowski.salon24.pl/48064,index.html – choc jak trafnie skomentowal jeden z czytelnikow, mogl ograniczyc sie do podania linku do TVN lub Wyborczej, zamiast samemu lizac … bynajmniej nie palce).
Na pewno jest to nietuzinkowy, prawy czlowiek i patriota.
Tytul profesorski jest w jego przypadku raczej honoris causa, ale nie robilbym z tego powodu awantury i niech mu bedzie.
( Gwoli scislosci, prof.Bartoszewski nie ma formalnego wyksztalcenia i pracuje m.in. jako starszy wykladowca w katedrze prof. Bendera – tego samego zreszta, ktorym Michnik i inni Judejczycy brzydza sie jak lepry; panu Bartoszewskiemu jak widac to wcale nie przeszkadza – i chwala mu za to ).
Dzis premier Tusk powolal go na sekretarza stanu do specyjalnych poruczen ( glownie do jednania sie z Niemcami poprzez relatywizacje historii i kajania przed Zydami za niemieckie i ubeckie czyli hm hm zbrodnie).
Winnismy zawsze pamietac, by odrozniac osobe prywatna od pelnionej przezen funkcji publicznej.
Dana osoba moze byc prawym czlowiekiem, godnym szacunku, a jednak na konkretnym stanowisku sie nie sprawdzac, czy wrecz byc nieszczesciem dla swoich ( w polityce mowi sie o tzw. uzytecznych idiotach, ktorzy choc chca dobrze, do wychodzi im zupelnie na opak ).Pan profesor Bartoszewski ze swoim temperamentem i osobowoscia, a jednoczesnie znajomosciami za granica moze okazac sie znakomitym ambasadorem sprawy polskiej na swiecie, zwlaszcza w tzw. kontaktach poziomych ( tu troche strywializuje: popic, pospiewac, niedzwiadka walnac,pogadac o cokolwieku, a jak tematow zbraknie, to o dupie Maryni, mniam ).
Ale jest tez i druga strona medalu, kiedy przychodzi czas na powazne negocjacje. W takim przypadku pan profesor nawet ze wzgledu na skadinad bardzo sympatyczne cechy osobowosciowe nie jest wlasciwym czlowiekiem.
Wowczas juz nie ma miejsca na gadanie trzy po trzy para pietnascie, jezyk lata jak lopata szybciej niz glowa pomysli. Wowczas potrzeba twardzieli ze stalowymi jajami ( albo ikra, jesli to kobieta ), z nerwami jak stalowe postronki, z twarza pokerzysty.
Dlatego pan profesor nie nadaje sie ani do takich twardych negocjacji ani do kierowania MSZ-em.
To troche jakby malpie dac brzytwe ( wiem, porownanie niezbyt ladne, ale niebezpieczenstwo podobne ).
Pan Bartoszewski jaki jest, kazdy wie. Jest on zreszta wyjatkowo przewidywalny ( co nie jest cecha zla ). Dlatego tez nie mamy powodu zloscic sie o to.
Odpowiedzialnosc jest po stronie premiera Tuska – czy zamierza wykorzystac walory pana profesora dla dobra Polski, czy tez zamierza ( uchowaj Boze ) zmanipulowac starszego czlowieka i poruczajac mu zupelnie nieprzystajace do jego umiejetnosci obowiazki, chce jego rekoma spuscic nasze polskie interesy panstwowe i narodowe do niemieckiego kibla.
PS
Proponuje wpisanie do slownika j.polskiego nowego wyrazu, ktorego uzylem wczesniej, tj. niesiółkę ( od nazwiska znanaego senatora ),rozumiana jako bluzg niekontrolowany, najczesciej spotykany u osob cierpiacych na koprolalię. Koprolalia to znowuz z greki: kopros = lajno, lalia = mowa ( por. glosolalia – w Dziejach Apostolskich dar mowienia jezykami, tyle ze dar senatora Niesiolowskiego nie wyglada na pochodzacy od Ducha sw. )


Komentarze
Pokaż komentarze (6)