Tytulowe “wesolki” zaczerpnalem ze znakomitego felietonu pana Stanislawa Michalkiewicza, zatytulowanego “Gejowszczyzna” ” ( http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=183 )
Gwiazda sezonu ma szanse zostac mlody a zalotny dzialacz SLD, pan Robert Biedron. Jak podal Der Dziennik, a Onet powtorzyl:
( http://wiadomosci.onet.pl/1647410,11,item.html )
“Jak wygląda seks lesbijski i gejowski? Jak powiedzieć rodzicom, że jestem gejem? Jak zachować się wobec kolegi geja? - to tytuły kilku rozdziałów z "Tęczowego elementarza" Roberta Biedronia. Autor wystąpi do Ministerstwa Edukacji Narodowej z wnioskiem, by jego książkę zakwalifikować jako lekturę uzupełniającą w liceach.”( Do niemieckich purystow jezykowych: wiemy, ze w ich jezyku byloby DIE Tageszeitung, ale po polsku musi byc niestety DER.
A zreszta, jak mawialy u nasz na wsi:
Gdyby nie ten der di das
To by byly Niemce z nas ).
Ludzie ze sklonnosciami homoseksualnymi rzeczywiscie zyja wsrod nas i nikomu to tak naprawde nie przeszkadza.
( osobiscie uwazam, iz sklonnosci te sa przewaznie nabyte i daja sie wyleczyc, chyba ze mamy prawdziwa kobiete w ciele mezczyzny lub na odwrot, ale to temat na kiedy indziej ).Dla nas, ciemnogrodzian i parafian, sa oni przede wszystkim LUDZMI, np.
naszymi rodakami, sasiadami, kolegami.
Nawet jezeli zgodnie z nauka chrzescijanska uwazamy wspolzycie osob tej samej plci za grzech i to powazny, nie jest to bynajmniej grzech wyjatkowy ( w tej samej kategorii miesci sie seks pozamalzenski ).
Dlatego tez nie jestesmy wrogami takich osob.
Prawdziwym ich wrogiem i zrodlem utrapien sa dzialacze gejowscy, owi smutni “wesolkowie”, powiewajacy genitaliami jak sztandarem.
Normalni ludzie o sklonnosciach homoseksualnych sa pracownikami, sportowcami, artystami, pisarzami i nie maja najmniejszego powodu ani checi, by utozsamiac sie ze swoja orientacja.
Podziwiam rzezby i obrazy Michala Aniola Buonarottiego ( pelne zgrabnych tyleczkow? ), uwielbiam ciete pioro Oscara Wilda i co mnie obchodza tajemnice ich alkowy i ich seksualne orientacje ( prawdziwe czy tylko domniemane )?
Rzekomo modny jest teraz ( sorry, trendy ) tzw. coming out wsrod rozmaitych politykow i artystow ze spalonego teatru, tzn. publiczne ujawnianie swoich seksualnych upodoban. Ale co mnie to obchodzi? Czy pan Raczek woli od przodu czy na raka? Jest to tak samo ciekawe, jak szczegoly pozycia Britney Spears ( z ktora sam nic bym nie wskoral, bo bedac juz tak pijanym, ze nie czulbym obrzydzenia, nie moglbym juz niestety stanac na wysokosci zadania ).Co sie tyczy arkanow seksu gejowskiego, to szczerze mowiac nie znam szczegolow, nie sa mi one do niczego potrzebne i chcialbym umrzec w tej blogiej niewiedzy.
Jak dowcipnie zauwalzyl jeden z internautow, ksiazke pana Biedronia powinno sie zwinac w rulon i co najwyzej wsadzic mu w tylek.
A mlodziez, zamiast uczyc sie gejowskich tajnikow, ktorych normalne ucho ani oko nie widzialo, niech uczeszcza na zajecia do klubu pedalowcow, tzn. … rowerzystow.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)