My tu sobie w moherowni na spokojnie klepiemy zdrowaski i nawet do glow nam nie przyjdzie, ze gdzies tam daleko, milony parsekow ponad naszymi beretami plona kwazary.
Nasze dziergane antenki odbieraja audycje z Torunia, ale pulsujace w kosmicznych odmetach pulsary nie zaklocaja bynajmniej naszego spokoju.
Niepokoja nas co najwyzej takie wiesci z Kraju, jak ta podana, jak wiecie, na Onecie.
Otoz podczas mszy św. z okazji Barbórki w Łęcznej, metropolita lubelski, JE abp Józef Życiński wzywał wiernych, aby nie bali się żywności modyfikowanej genetycznie.“Tyle razy uczestniczyłem w Stolicy Apostolskiej w dyskusjach o żywności zmodyfikowanej genetycznie (...) i nigdy nie usłyszałem opinii, by żywność, którą zmieniono genetycznie była zagrożeniem dla ludzkiego życia”– zaznaczył.
Za moich czasow sw. Barbara byla patronka gornikow i nic nie slyszalem, zeby miala wziac pod swoja szczegolana opieke producentow i konsumentow zywnosci modyfikowanej genetycznie.
JE Arcybiskup, znany entuzjasta i krzewiciel idealow Unii Europejskiej, postanowil tym razem tchnac w wiernych ducha odwagi, by smialo spozywali importowana, zmutowana zywnosc.
Dziwi mnie to troche, bo Polska to przeciez producent najzdrowszej i najsmaczniejszej w Europie zywnosci. Szynka z naszego prosiaczka, karmionego kartoflami i pokrzywa, chlebek z polskiego zyta, piwo z rodzimego jeczmienia i chmielu ( gdybys ty chmielu na tyczki nie lazl, nie czynil bys ty z panienek niewiast – jak spiewaja na lubelszczyznie ), wodeczka z polskiego zboza trzykroc destylowana, oj rozmarzyl sie ja, rozmarzyl.
Ilekroc wroce do Anglii po urlopie w Kraju, to nic mi tu nie smakuje, zarlo jak z plastiku.
A tymczasem Jego Eminencja od Kwazarow powiada nam ( i to na Barborce ), ze:
“Pewien typ odwagi jest konieczny, aby społeczeństwo mogło istnieć i normalnie funkcjonować “.
No to znaczy trzeba mi na te odwage sie zebrac i powiedziec jasno:
Ksieze Arcybiskupie,
Zywnosc zmutowaną
To ja mam w …


Komentarze
Pokaż komentarze (18)