MacGregor MacGregor
30
BLOG

Noc zywych trupow czyli upior neomarksizmu

MacGregor MacGregor Polityka Obserwuj notkę 8

Do ponizszych przemyslen sprowokowal mnie zamieszczony na blogu MichaQ tekst “Obrona Marksa” ( wypisy z Tatarkiewicza podparte odswiezonym haslem “socjalizm tak, wypaczenia nie” ).

Nie bede odosobniony twierdzac, iz wampir marksizmu, ktory przez prawie stulecie  wysysal krew z dziesiatkow milionow niewinnie mordowanych ludzi, powinien dawno spoczywac z sercem przebitym osinowym kolkiem na nieposwieconej ziemi.

We wczesnych latach XX ubieglego wieku marksizm w wersji leninowskiej i  stalinowskiej kojarzyl sie juz wszystkim z odczlowieczeniem, zdziczeniem, obozami pracy i hekatombami ofiar winnych tylko tego, ze staly na przeszkodzie do realizacji swietlanej utopii.

Ale jednoczesnie dla wielu tzw. intelektualistow marksizm nie stracil byl swego uroku, a po liftingu dokonanym przez grupe frankfurcka, pociaga do dzis.

W roku 1930, na zaproszenie Stalina, Sowiety odwiedzil Bernard Shaw.

Wybitny dramaturg, zobaczywszy na wlasne oczy, iz w zadnym innym kraju nie ma tak radosnych robotnikow i wloscian, zostal goracym zwolennikiem stalinizmu, a we wstepie do sztuki “On the Rocks” z 1933 uzasadnial nawet koniecznosc pogromow dokonywanych przez NKWD.

Sluchalem kiedys w BBC4 programu o Karlu Popperze i jego ksiazace “Spoleczenstwo otwarte”. Podnoszac jej walory, podano m.in., iz jej lektura znaczaco wplynela na ewolucje pogladow Vaclava Havla i innych przywodcow Always-aksamitnej rewolucji ze skrzydelkami. Intelektualisci tak juz widac maja: kiedy prosty chlop popedzi bolszewika widlami, to oczadzialy intelektualista duzo musi przejsc, niz dojdzie tam, skad wyszedl i powie ( glosno albo cicho, zaleznie od odwagi cywilnej ) ze byl slepcem prowadzonym przez slepych.

W 11-tej tezie o Feuerbachu, Marks pisze:

Filozofowie rozmaicie tylko interpretowali świat; idzie jednak o to, aby go zmienić.Roznice miedzy marksizmem w interpretacji leninowskiej, a tzw. neomarksizmem grupy frankfurckiej Herberta Marcuse czy np. wybitnego dzialacza neomarksistowskiego Adama Michnika, polega jedynie na doborze srodkow.

Nie jeden z nas obruszyl sie widzac zdjecie slynnego bruderszaftu Michnika z Kiszczakiem, a tu nie ma sie czemu dziwic. Oto w Magdalence, ponad glowami oszukanego narodu, doszlo do ekumenicznego pojednania zwasnionych wyznawcow tej samej utopii.

Jak slusznie tlumaczy sie mieszkajacy w Szwecji Stefan Szwedowicz, starszy brat Adama ( Nota bene: czy Adam,mieszkajac w Polsce, nie powinien zmienic nazwiska z Michnik na profetyczne Koniecpolski? ), iz bedac prokuratorem uwazal, ze strzal w potylice byl wlasciwym srodkiem do realizacji marksistowskiej utopii. Pewnie ze tak, zwazywszy ze jej realizacja jest deterministycznie uwarunkowana.

Ale niestety nie wyszlo. Najpierw, w 1920 roku burzuazyjna Polska nie dopuscila do rozprzestrzenienia sie plomienia rewolucji na Niemcy i caly swiat. Wtedy dialektyczny determinizm nie zadzialal a symbolem wolnego wyboru i poswiecenia moze byc ksiadz Ignacy Skorupka, ktory 14 sierpnia 1920 roku pod Ossowem, w stule i z krzyzem w reku, prowadzil mlodziez akademicka do ataku.

Nasze pokolenie w stule i z krzyzem w reku prowadzil ks. Jerzy Popieluszko. Byc moze nienawisc, jaka zywili do niego jego oprawcy wynikala ze swiadomosci, iz przez takich jak on marksistowski determinizm znowu nie zadzialal.

Przyszlo tedy znow sie przepoczwarzyc.

Cel pozostal ten sam, ale plan jest zupelnie inny.

Juz nie mozna zaufac klasie robotniczej, bo ta okazala sie niezdolna do podpalenia starego swiata, a co gorsza, w takiej Polsce gotowa jest bronic narodowych i chrzescijanskich wartosci.

Plan dzisiejszych marksistow z Frankfurtu, Paryza czy Nowego Jorku jest nastepujacy: najpierw nalezy odseparowac mlodziez od jej normalnego srodowiska: od rodziny, od tradycji, od Ojczyzny, od religii. Jak to zrobic? Poprzez terror medialny, akademicki, intelektualny. Z tak wyalienowanej mlodziezy wyrosnie pokolenie wyksztalciuchow. W miejsce tradycyjnego namyslu nad obiektywna rzeczywistoscia zaszczepic postmodernistyczny relatywizm. Nie ma dobra, nie ma zla, nie ma prawdy, nie ma klamstwa. Zaden tekst ( w tym np. Ewangelia ) nie ma znaczenia obiektywnego, a znaczy jedynie tyle, co znaczy dla danego czytelnika. I nie bedzie juz podzialu na mezczyzne i kobiete, nie bedzie seksizmu, nie bedzie, ze ten, kto sika na stojaco mialby wladze nad tymi, co sikaja w kucki.

Nadzieja nowej rewolucji nie jest juz zylastoramienny robotnik, tak latwo dajacy sie zwiesc klerowi. Nowa rewolucje poprowadza odpowiednio przygotowani … nauczyciele ( por. np.  http://kobieta.interia.pl/news/wojna-plci-od-malego,1023822 ).

W Polsce taka kuznia neomarksistowksiej rewolucji jest Gazeta Wyborcza.

Wielekroc dziwilem sie i zachodzilem w glowe, jak mozna pisac takie bzdury, tak niezborne i wzajemnie sprzeczne tezy, jak mozna zmieniac kwalifikacje etyczne i moralne w zaleznosci od sytuacji. Moim bledem bylo przekonanie, jakoby GoWno sluzylo informowaniu. Glupcze! ( to do siebie ). GoWno z samego zalozenia mialo i ma tyle samo wspolnego z prawda, z informowaniem, z objasnianiem, co gowno z twarogiem.

W Wyborczej prawdziwe sa jedyne wyniki sportowe, a i to nie zawsze. Przeciez celem istnienia Wyborczej jest przygotowanie neo-marksistowskiej rewolucji, przygotowanie poprzez: niszczenie starego ladu, religii, tradycji, starego obyczaju, patriotyzmu, tradycyjnej rodziny. Przygotowanie kadr: kazdy wyksztalciuch z wypranym mozgiem to przeciez zolnierz nowego ladu.

 

Proponuje maly eksperyment: niech Panstwo sprobuja spojrzec na preparowane przez michnikownie i walterownie “wiadomosci”, ich dobor, rozlozenie akcentow, komentarze, ale spojrzec poprzez zarysowany wyzej pryzmat neomarksistowskiej ideologii. Czy caly ten chaos nie ulozy sie nagle w jeden spojny plan?

 

Niestety, rewolucja toczy sie i zbiera duchowe zniwo przed naszymi oczami, ale my patrzac nie widzimy, bo mamy luski na oczach.

Dlatego tez haslo "Nie czytam czerwonego szmatlawca" to nie jest jakas niemadra maniera, to koniecznosc.

Jesli zblizajacy sie juz rok 2008 nie bedzie rokiem bez Wyborczej, to dla wielu bedzie juz rokiem bez Boga, bez Ojczyzny, bez Rodziny, bez prawdziej Prawdy i Wolnosci.

 

PS  Z komentarza do Fluxona:

 

Marksizm jako taki nie musi byc krwawy w sensie strzelania w potylice.
Celem jest stworzenie nowego czlowieka : bez ojczyzny, bez religii, bez rodziny, poniewaz wg marksistow owe przywiazania alienuja, wyobcowuja czlowieka.

Osobiscie wierze, ze np. pan Michnik czuje sie zle i obco w tradycyjnej Polsce, z jej Wigilia, Bozym Narodzeniem, chrzcinami, Komunia sw., nabozenstwem majowym itp. To, co sprawia, ze wiekszosc z nas czuje sie dobrze i u siebie, dla niego jest byc moze powodem do obaw, strachu, dyskomfortu.
Co ma chlopak zrobic, jesli bicie dzwonow go "alienuje"? Wg marksisty to proste: tak zmienic spoleczenstwo, zeby dzwony nie dzwonily, np. poprzez ich zakaz itp.
Marksisci na Zachodzie nie nawoluja juz przewaznie do krawej rewolucji, bo jak widac te nie za bardzo sie udaja, a co gorsza, jeszcze moga czasem pozrec wlasne dzieci.
O ilez lepsze zamiast krwawej jatki jest opanowanie mediow, sadownictwa, nalozenie wysokich podatkow.
Po co walczyc z bronia w reku ( i jeszcze zginac ), jak mozna osiagnac wiecej wychowujac male dzieci, uczniow, ksztaltujac nauczycieli na posluszne narzedzia itp.

Bez uwolnienia Polski od GoWna i calej tej bandy nedialnych terrorystow, nie ma szans na nic -psia kupa i z krola dupa, tylko tyle nas czeka.

Bez uwolnienia Polski od GoWna bedziemy dzien w dzien czytac jacy to jestemy zli, glupi, prymitywni, ksenofobiczni, homofobiczni, niedorosli, nieeuropejscy, jak kochamy Niemcow, jak brzydzimy sie swoja historia, obyczajami.

MacGregor
O mnie MacGregor

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka