“ND” zamiesil dzis ciekawy wywiad z p. senatorem Andrzejewskim z PiSu.Padlo tam m.in. takie stwierdzenie: Wydaje mi się, że doświadczamy dzisiaj w Polsce pewnej infantylizacji sposobu traktowania polityki. Zachowanie poszczególnych partii i poszczególnych osób w polityce jest podporządkowane sprowokowanej, doraźnej przepychance zamiast strategicznej wizji rozwoju Polski. To jest przedmiotem troski ludzi, którzy poważnie traktują losy państwa i Narodu. Szukalem od pewnego czasu wlasciwego okreslenia na obecna sytuacje polityczna w Polsce i wlasnie znalazlem: infantylizacja czyli zdziecinnienie. Charakteryzuje sie ona krotkowzrocznoscia, braniem pozorow za rzeczywistosc, nadmiernym przywiazywaniem wagi do spraw powierzchownych i na odwrot, lekcewazeniem spraw istotnych.Zaczelo sie od kampanii wyborczej PO. Zamiast dyskusji merytorycznej poslugiwano sie dziecinnym argumentem, ze jakoby smieje sie z nas caly wszechswiat i okolice ( z przerwami na oburzanie sie i zatroskanie ).I rzeczywiscie, po wyborach jak reka odjal, nawet hiszpanski El Pais zajal sie czym innym, zas oscienni polityce poklepuja Tuska po ramieniu jak dobrego chlopca stajennego, nawet pani Merkel prawi mu dusery i usmiecha sie prawdziwie matczynym usmiechem.Za JarKacza nie bylo jej wcale do smiechu: padaly wtedy ze strony polskiej konkretne i niewygodne pytania czy postulaty, np. przejecia przez rzad federalny roszczen przepedzonych, co oczywiscie bardzo psulo wzajemne relacje, niepozwalajac kwitnac milosci. Teraz nikt nie zadaje glupich pytan, a pani Merkel z rozbrajajacym usmiechem moze odpowiedziec, ze rzad federalny zobowiazan nie przejmie, bo go na to finansowo nie stac.Mechanizm owego zdziecinnienia, przejawiajacego sie w naboznym wysluchiwaniu opinii zachodniej prasy i pokornym staniu w kolejce po aprobate, opisala pani prof. Ewa Thompson w “Kolonialnej mentalnosci polskich elit” (http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm ).Kiedy przed okolo 10 laty w parlamencie wloskim zasiedli “neofaszysci” z atrakcyjna blondyna “z warunkami”, p.Alessandra Mussolini, na poburkiwania lewakow z PE owczesny prezydent O.Alfaro odparl, ze “klient z dala niech sie nie … wtraca” w nieswoje sprawy. A nasz plastus przed wizyta we Francji zapowiadal, iz w rozmowie z “Narkozim” bedzie tlumaczyl, ze Polska nie jest juz “enfent terrible” Europy.Kolejny, rownie niebezpieczny przejaw zdziecinnienia to krotkowzroczosc polityczna. Napotkalem gdzies niedawno notatke, iz p.Merkel podpisala plan rozwoju Niemiec na najblizsze 50 lat. No coz, tak dziala panstwo powazne. Niemcy Zachodnie przez kilkadziesiat lat wspolfinansowaly subsydiowanie NRD w czasach, kiedy samo poruszanie tematu ewentualnego zjednoczenia Niemiec bylo nietaktem. Stanislaw Michalkiewicz, tlumaczac, dlaczego Niemcy sa panstwem powaznym, wskazywal np. niezmienny od ponad wieku stosunek Niemiec do Serbii, niezaleznie od tego, czy rzadzil Kaiser, czy Fuhrer czy Bundeskanzler Kohl. Jak tylko pojawila sie okazja, na naszych oczach Niemcy braly jawny udzial w podsycaniu nacjonalizmu i separatyzmu Chorwackiego a nastepnie rozczlonkowaniu Jugoslawii.A jak zachowuje sie panstwo niepowazne? Bedac w Kraju na Swieta, slyszalem w TV opinie “konstytucjonalistow” polskich, wg ktorych nawet wniosek do laski marszalkowskiej wniesiony za poprzedniej kadencji nie musi byc rozpatrywany za obecnej.O polityce zagranicznej trudno cokolwiek mowic, bo nie jestem pewien, czy w sposob swiadomy i zaplanowany prowadzimy jakakolwiek. Osrodki decyzyjne wydaja sie miescic w roznych miejscach, w Berlinie, w Brukseli, w “Niu Jorku”, w teczce oficera prowadzacego, tylko nie w Polsce. I slusznie. Chlopak stajenny nie jest od powaznej polityki, a od tego, za co mu placa. Ma przydzielonego konia karmic, czysci, poic i nie martwic sie niczym innym. Smutne to, o czym pisze, ale tak to widze na dzis. Nie mamy w Polsce jakichkolwiek planow dalekowzrocznej polityki, a obecna ekipa dobra jest do tego, co akurat robi, tzn. do naprawiania szkod wyrzadzonych ich powaznym mocodawcom przez “kaczystow”. Frontalny atak na o.Rydzyka i jego sluzace narodowi dzielo ( wiem, nie temu narodowi co trzeba, bo polskiemu ) tez miesci sie w tej logice “naprawiania krzywd i odwdzieczania sie”: wszak tyle lat budowano z mozolem monolit medialny, a tu, parafrazujac papieza Pawla VI, przez szczeline w Agorze slychac glos Radia Maryja, glos Z NIKIM ( ale to z NIKIM ) NIE UZGADNIANY! Przytocze jeszcze celny komentarz kolegi Wiechecia:"Onegdaj zarzucano Radiu Maryja, że nadaje ze Związku Sowieckiego . Tak jak gdyby nie było ważne co słychać tylko skąd słychać. Idąc tym tropem - czy nadajnik umieszczony w Jerozolimie byłby ok zawsze, czy tylko stojąc po właściwej stronie Ściany Płaczu?
Gdy w Tv Trwam J.R.Nowak określił Niesiołowskiego mianem kapusia, co to od pierwszego dnia zatrzymania sypał jak trza - na łamach Rzeczpospolitej ukazał się list Czumy, że Niesiołowski nie sypał tylko potwierdzał lub zaprzeczał (sic!).
Powoli dochodzimy do tego, co z wypiekami na twarzy za głębokiej komuny czytałem w Orwellowskim "Roku 1984". Ma być jedna - acz dynamiczna i zmieniająca się w razie potrzeby historia (tradycja, prawda itp). A tu swymi nieodpowiedzialnymi i nieuzgodnionymi z NIKIM tekstami razi "ta" rozgłośnia.
Rozdwojenie jaźni widoczne w tym, że najpierw sie stwierdza, iż jest to rtv niszowe, a jak ktoś zasugerował tworzenie na bazie tego medium partii politycznej - to aj-waj aż za Atlantyk.
Jak ujadają - znaczy , że się obawiają. Skuteczności.
A na koniec z innej beczki. Gdyby do telewizorów wymyślono przystawkę z zapachami, ani chybi narzucono by tv Trwam zapach kadzidła. A komu zapach czosnku?
Komentarze
Pokaż komentarze (2)