Przeczytaj do końca i przemyśl, i powiedz innym!
"Ojczyzna to zbiorowy obowiązek"
Drodzy Rodacy!
Drodzy Przyjaciele Radia Maryja,
Wolność jest nam zadana - trzeba dać
świadectwo
Dzieją się dzisiaj w naszej Ojczyźnie sprawy, które każą postawić pytanie: czy rządzący Polską rzeczywiście realizują polski interes narodowy? Straciliśmy już zbyt wiele czasu, by dalej tolerować złe decyzje rządzących. Musimy ich wezwać do opamiętania.
Spójrzmy na dzisiejszą sytuację w szerszym kontekście.
W 1989 roku oznajmiono nam, że rozpoczyna się budowa nowej demokratycznej Polski, w której zapanuje wolność, sprawiedliwość i praworządność. Ogłoszono to w nie do końca jasnych okolicznościach, ale już wkrótce rzeczywistość zaczęła odsłaniać objawy całkowicie niezgodne z tymi zapowiedziami. Powszechne oczekiwanie, że po pięciu latach hekatomby wojennej i po półwieczu zniewolenia Naród Polski zyska szansę normalnego rozwoju, rozwiewało się pod naporem niepokojących zjawisk, dziwnych wydarzeń i faktów trudnych do pogodzenia z prostym rozumowaniem Polaków zatroskanych o swoją Ojczyznę.
Polska coraz głębiej wchodziła w chaos bezprawia, w którym kolejne rządy zdawały się sprzyjać narastaniu ludzkich krzywd, niesprawiedliwości i coraz bardziej powszechnemu ubożeniu społeczeństwa. Materialnej degradacji towarzyszyły zabiegi niszczące ducha Narodu przez zaprogramowaną demoralizację, walkę z wiarą i Kościołem, pogardę dla człowieka, a zwłaszcza przez kłamstwo obezwładniające swym wyrafinowaniem.
Wielu Polaków z pokorą przyjęło te niesprzyjające warunki jako sytuację trudnej wolności, która nam jest zadana. Na miarę swoich możliwości podjęli oni trud pracy organicznej, budującej dobro, które często swym zasięgiem obejmowało szerokie fragmenty naszej wspólnoty narodowej. Dzięki ich wytrwałości i uporowi, pomimo braku wsparcia ze strony rządzących, a często wbrew tworzonym przez nich przeciwnościom, Polska mimo wszystko piękniała i stawała się zasobniejsza, a Naród trwał w oczekiwaniu na lepsze czasy. To oczekiwanie dalej trwa, ale wyczerpują się zasoby cierpliwości.
Mamy prawo pytać:
Dlaczego to wszystko, co sprzyja dobru Polski, musi się dziać tak wielkim kosztem płaconym przez społeczeństwo i poszczególnych ludzi? Dlaczego rządzący, którzy mają obowiązek wspomagać każdą inicjatywę służącą rozwojowi Polski i poszerzaniu dobra, nie tylko nie wypełniają tego podstawowego obowiązku, ale często blokują inicjatywy, stawiają sztuczne zapory i gaszą obywatelską aktywność? Ileż rozczarowań, bezsilności wobec niezrozumiałych decyzji, a nawet uzasadnionej złości wywołuje taka postawa rządzących? Ilu ludzi dobrej woli, rozgoryczonych przeciwnościami sztucznie tworzonymi przez ludzi na różnych poziomach władzy, rezygnowało z aktywności, odsuwając się w prywatność? Czy można lekceważyć te straty i inne negatywne skutki takich zaniedbań? Czy rządzącym trzeba na co dzień przypominać, że powołano ich do służby Narodowi, że lepiej, by odeszli, jeśli nie potrafią sprostać temu powołaniu?
Jednym z najbardziej jaskrawych i łatwych do dostrzeżenia przykładów, które ilustrują destruktywną postawę rządzących, jest to wszystko, co wiąże się z inicjatywami skupionymi wokół Radia Maryja. Już to wszystko, co dzieje się w związku z samym Radiem Maryja i Telewizją Trwam - ta znana wszystkim, usłana cierniami droga ciągłej walki o prawo do istnienia i działania, od chwili powstania aż do dziś, ukazuje negatywną rolę ośrodków władzy wobec inicjatyw, które w dobrze rządzonym kraju powinny być z uznaniem przyjmowane i wspierane. Tymczasem blokowane są nawet najczystsze formy wykorzystania skrawków wolności i demokracji dla budowy dobra. Cała historia Radia i jego trwanie pomimo wszelkich przeciwności dowodzi, że jest to dobro pożądane i doceniane przez wielu Polaków. Najbardziej dotkliwe i niesprawiedliwe oskarżenia nie przesłonią tego, że wokół Radia powstaje ważna wspólnota, która jest dojrzałym zalążkiem odradzania się Narodu po ponadpółwiekowym zniewoleniu - wspólnota włączająca także Polaków rozsianych po całym świecie, często po wielu latach odnajdujących serdeczną więź z Polską.
Pośród tych wielkich przeciwności ludzie skupieni wokół Radia Maryja wciąż odczytują nowe potrzeby, które podpowiada troska o prawidłowy rozwój Narodu i budowę Polski w miłości do Boga i Ojczyzny. Z takiej potrzeby powstała także Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, która już dzisiaj w szerokim wymiarze kształci i wychowuje młodzież w sposób wzorcowy dla przyszłych pokoleń. Także ta inicjatywa rozwinęła się dzięki wsparciu modlitewnemu i materialnej ofiarności wielu zwykłych ludzi, bez jakiejkolwiek pomocy czy choćby życzliwości władz państwowych.
W latach 2005-2007 ta sytuacja zdawała się ulegać zmianie i ze strony rządzących pojawiły się sygnały narastającej życzliwości dla oddolnych inicjatyw poszerzających możliwości działania dla dobra Polski. Życzliwość ta nie przejawiała się przecież jakimś szczególnym uprzywilejowaniem, a raczej tworzyła atmosferę równości szans, dodawała skrzydeł, by chcieć wykorzystywać te skrawki wolności, które są legalnie dostępne, i te możliwości, które dla wszystkich otwiera nowa polityka rządu.
Twórcy WSKSiM nie przegapili tych okoliczności i starannie przygotowali wnioski, by w uczciwej konkurencji z innymi podmiotami uzyskać finansowe dotacje pozwalające na poszerzenie oferty Szkoły w zakresie nowoczesnej edukacji w dziedzinie informatyki. Także wybiegając wyobraźnią w przyszłe potrzeby Polski, zgodnie z zaleceniami UE, wystąpiono o wsparcie finansowe ważnego projektu badawczego związanego z wykorzystaniem złóż geotermalnych. Perfekcyjne przygotowanie wniosków doprowadziło do szybkiego przejścia przez wszystkie formalne procedury i oczekiwano w zasadzie tylko na realizację.
Przedstawiony przykład, który zdawał się być przełomem, bo wskazywał na nową postawę rządzących, znalazł się nagle w dramatycznym zwrocie po wyborach z września 2007 r., gdy w sposób całkowicie arbitralny zaczęto wycofywać wcześniejsze decyzje. Powrót do najgorszych praktyk blokowania przez władze pozytywnych działań oddolnych przybrał zastraszający i nowy w swej jakości wymiar, którego nie wolno nam pozostawić bez zdecydowanej reakcji. Oto przedstawiciele Polski w gremiach międzynarodowych w bezceremonialny sposób sabotują korzystne dla Polski działania, a polskie władze anulują podjęte wcześniej decyzje, zmieniając nawet ze wstecznym działaniem prawnie zapisane warunki konkursów. Nie wahają się także przed zablokowaniem wielu inicjatyw, by w manipulacjach administracyjnych zniszczyć te, które im politycznie nie odpowiadają, gdyż są korzystne dla Polski.
Została przekroczona wszelka miara, bo nawet w czasach rozbiorów możliwa była praca organiczna Polaków dzięki temu, że zaborcy zwykle szanowali ustanowione przez siebie prawa. W tej sytuacji musimy powstrzymać działania rządzących, które są tak złowrogo sprzeczne z narodowym interesem.
Wiele indywidualnych osób, także wiele organizacji, stowarzyszeń i związków śle protesty, apele, pisma interwencyjne i oświadczenia do premiera, do ministrów, do różnych polityków i do władz wszystkich szczebli, by wymusić zmianę takiego sposobu rządzenia Narodem. Interwencje te zawierają grzeczne prośby, wyrazy oburzenia, czasem irytację, ale zawsze pozostają bez odpowiedzi i bez jakiejkolwiek pozytywnej reakcji. To wszystko jest wyrazem karygodnego lekceważenia woli suwerena, którym jest Naród. Władze w swym zadufaniu, w braku odpowiedzialności i wyobraźni, czują się całkowicie bezkarne i gotowe są bez ograniczeń kontynuować tę szkodliwą dla Polski politykę.
W tej sytuacji musimy się zmobilizować i pokazać swój stanowczy sprzeciw. Musimy ukazać, że za tymi wszystkimi bezskutecznymi i lekceważonymi przez władze interwencjami stoją żywi ludzie, gotowi do wyrażenia swego gniewu i irytacji - obywatele, którzy nie zgadzają się na rządy hamujące normalny rozwój Polski.
Dlatego chcemy zorganizować masową demonstrację.
Zgromadźmy się w środę, 23 kwietnia, o godzinie 12.00 pod pomnikiem Witosa na placu Trzech Krzyży w Warszawie, by dać wyraz naszej niezgodzie na kontynuację tego stanu rzeczy. Nasz protest musi być masowy i stanowczy, ale pokojowy, pełen godności i dojrzałości obywatelskiej. Mamy prawo, by przypomnieć władzom, co oznacza służba, której się podjęli, i czym grozi złamanie ślubowania, w którym publicznie zobowiązywali się do dbałości o dobro Narodu.
Prof. dr hab. Ryszard Bender
Prof. dr hab. Rafał Broda
Poseł UE dr Urszula Krupa
Poseł Gabriela Masłowska
Poseł Anna Sobecka
P. kpt Zbigniew Sulatycki
orginal w Naszym Dzienniku:
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20080315&id=po21.txt


Komentarze
Pokaż komentarze