Kaczo-faszystowkie piso-bolszewiki.
Wiem, ze sie powtarzam, ale podeszly wiek tak juz ma.
Poniewaz zamierzam napisac dobre slowo o Kaczuchach, z gory skladam samokrytyke:
- Nie jestem z Zakonu Czcicieli JarKacza
- Nie jestem hunwejbinem kaczystowskiego rezimu.
- Politykow dziele nie wedle ich stosunku wobec PiS-u, ale zaleznie od tego, czy sa w Obozie Polskim, czy w Obozie Zagranicy ( w tzw. Judaszowie ).
Tym niemniej objecie wladzy przez koalicje PiS-LPR-SO z JarKaczem jako premierem wnioslo nowa jakosc.
Oddaje glos amerykanskiej slawistce, pani prof. Ewie Thompson
( lektura obowiazkowa: http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm , tekst skopiowany od Michaela www.michael.salon24.pl ).
“POlskie elity intelektualne (…) cierpia na gleboki KOMPLEKS KOLONIALNY.
Przejawia się on m.in. w obsesyjnym niemal poszukiwaniu uznania na zewnątrz, przede wszystkim na Zachodzie.
Intelektualiści zdają się na "zewnętrzny" autorytet i zewnętrzny punkt widzenia - z tej pozycji oceniają też sytuację wewnątrz własnego kraju. Stąd ostra krytyka polskiego rządu formułowana przez nich na łamach zagranicznych gazet.
Przypomina to wedle Thompson poczynania afrykańskich dysydentów, którzy w prasie francuskiej bądź amerykańskiej demaskują działania własnych rządów. Adam Michnik czy Bronisław Geremek przejmują ten sposób postępowania, mimo że rządy PiS w niczym nie przypominają krwawych dyktatur na Czarnym Lądzie.
Wręcz przeciwnie - twierdzi Thompson - po raz pierwszy od lat Polska ma rząd, który potrafi twardo i czytelnie artykułować własne interesy ( chodzi o poprzedni rezim, nie o obecny rzad milosci!!! ) Polska cierpi na typowe dolegliwości postkolonializmu. Króluje w niej samobójczy pesymizm, skarżypyctwo i niedostatek kapitału. Podczas gdy ten ostatni jest nieunikniony i będzie jeszcze długo doskwierał, pozostałe są tworem skolonizowanych umysłów, które nie potrafią sobie poradzić bez hegemona.(…)
Skolonizowane umysły zawsze umieszczają centrum cywilizacji poza granicami własnego kraju, wierząc, że inna władza jest lepsza, i gardząc tą, która wyłoniła się na ich własnym podwórku.
Skolonizowana mentalność odznacza się wiarą, że najwyższa mądrość zawsze mieszka za granicą, a prawdziwa kultura jest odległa, nigdy zaś rodzima.
W bój ruszyli dwaj członkowie POlskiej elity intelektualnej, profesor Bronisław Geremek i profesor (tymczasowy, w Princeton) Adam Michnik. Jeremiady, które obaj panowie wyprodukowali mniej więcej w tym samym czasie na łamach "Le Monde" (Bronisław Geremek, 26 - 27 kwietnia 2007) i "New York Timesa" (Adam Michnik, 26 marca 2007), to przykłady chowania się pod skrzydła autorytetów geograficznie odległych i niemających o Polsce zielonego pojęcia.
Teksty te dały podstawę obecnemu kryzysowi rządu Kaczyńskich oraz potwierdziły popularną za granicą tezę, że Polacy nie potrafią sami rządzić i potrzebują pomocy z zewnątrz.
( samo nasuwa sie skojarzenie z targowiczanami, wzywajacymi caryce na pomoc, bo przeciez Polacy znow nie potrafia sie sami rzadzic i potrzebuja pomocy z zewnatrz ).
Wybieram raczej obcego hegemona niż żmudne i niezgrabne konstruowanie własnej tożsamości narodowej. Wolę się poskarżyć w zagranicznym centrum, bo jego wartości są już sprawdzone i znajdują potwierdzenie w prestiżu jego państwa, podczas gdy moja tożsamość jest niejasna, krucha i nieuznawana przez Innych.
Tego rodzaju credo abstrahuje od faktu, że bez dumy narodowej i egoizmu narodowego oświeceniowe gwarancje praw nie byłyby warte papieru, na którym są napisane. (… )
Drukowanie za granicą artykułów denuncjujących własny demokratycznie wybrany rząd to wyraz dziecinnej wprost ufności w pierwszeństwo "New York Timesa" czy "Le Monde" oraz w nieomylność opinii publicznej krajów, których te czasopisma są reprezentantami. ( … )
Podczas gdy adwersarze Kaczyńskich wciąż ustawiają się w kolejce po Aprobatę - a to do trybunału w Strasburgu, a to do Brukseli, a to do Rzymu, a to do zachodniej prasy - Kaczyńscy starają się zachowywać tak, jak przystało na polityków państwa postkolonialnego, które wreszcie uzyskało względną niezawisłość i które zaczyna formułować swoją własną tożsamość. Takiemu procesowi naturalnie brak elegancji i wdzięku.
Istnienie niezależnej Polski nie leży w niczyim interesie (z wyjątkiem samych Polaków), zaś rozparcelowanie Polski lub jej formalna tylko niezawisłość już od stuleci leży w interesie państw ościennych.
Największym osiągnięciem braci Kaczyńskich jest to, że stworzyli sprawną partię chrześcijańsko-demokratyczną w kraju, który jest najbardziej katolicki na świecie i gdzie istnienie takiej partii stanowi fundamentalny element normalnego funkcjonowania państwa. Zrobili to w warunkach ideologicznego chaosu i politycznej dezorientacji społeczeństwa. Rozumieją oni, że - jak powiada angielskie przysłowie - "najlepsze rozwiązanie" jest wrogiem "jedynego możliwego rozwiązania". Po raz pierwszy w postkomunistycznej rzeczywistości, ktoś w Polsce wykazał się politycznym rozumem i zbudował partię bez ludzi związanych z polskimi i międzynarodowymi "poputczikami" komunizmu.
Nad Polską wciąż krąży widmo - nie komunizmu, lecz permanentnego skolonizowania. Wszystkie siły, które chciałyby utrzymać Polskę na poziomie kraju wasalnego, zawarły już jeżeli nie święte przymierze, to przynajmniej rozejm: zgodnie potępiają braci Kaczyńskich.
A jeżeli tak się dzieje, znaczy to, że rząd Kaczyńskich stara się coś dla Polski robić. Jest on pierwszy, który stara się wyciągnąć Polskę z postkolonializmu.
Co nie oznacza, że nie popełnia błędów i że wszystkie inicjatywy, które popiera, mają sens.
Za prawami człowieka stoi siła narodowych wspólnot
Prawa człowieka jako wyraz "uniwersalnych" wartości często przeciwstawia się dziś całej sferze narodowych interesów i tożsamości.
Tymczasem - zauważa Thompson - tak naprawdę tylko narodowe wspólnoty gwarantują swoim członkom, że przysługujące im prawa będą przestrzegane.
"Bez dumy narodowej i egoizmu narodowego oświeceniowe gwarancje praw nie warte byłyby papieru, na którym są napisane".
Dotyczy to wedle Thompson przede wszystkim takich państw jak Polska, które dopiero niedawno odzyskały niezależność po długich latach niewoli. Tylko silna tożsamość narodowa pozwoli więc Polakom czuć się pełnoprawnymi Europejczykami.
(http://www.polishamericancongressnj.org/EwaThompson.htm)


Komentarze
Pokaż komentarze (13)