18 lipca 2008 roku minęło 17 lat od śmierci Michała Falzmanna, inspektora Najwyższej Izby Kontroli, człowieka, który odsłonił przestępcze mechanizmy funkcjonowania Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego. Oficjalną przyczyną zgonu był zawał serca. Ważne są okoliczności, w jakich miało miejsce to zdarzenie. Falzmann na dzień przed tym zawałem został odwołany ze stanowiska. W Najwyższej Izbie Kontroli pracował zaledwie przez trzy miesiące, ale początki wykrywania przez niego sprawy FOZZu są związane z jego pracą w Urzędzie Skarbowym już w 1989 roku, z którego został wyrzucony wskutek interwencji wiceministra finansów Janusza Sawickiego, prezesa Rady Nadzorczej FOZZu. Przez cały czas prowadzenia swojej działalności Falzmann spotykał się z groźbami i represjami. Jego śmierć stanowiła realizację scenariusza, przed jakim go już wcześniej "przestrzegano". Okoliczności śmierci, a zwłaszcza to, co później przydarzyło się jego przełożonemu, świadczą o tym, że zawał serca, którego nie przeżył Michał Falzmann, był zawałem wymuszonym, przynajmniej pośrednio. Falzmann w chwili śmierci miał 38 lat, zostawił po sobie pięcioro dzieci i żonę. Nad jego grobem takie słowa wypowiedział prof. Mirosław Dakowski: „Michał nie umarł. Michał zginął w walce, która jest najważniejszą walką dzisiejszej Polski. Walką o niezależność finansową, walką przeciw grabieży majątku narodowego przez zorganizowane grupy przestępcze. Ta walka zadecyduje o losie Polski na pokolenia...”
Później, 7 października 1991 roku, na dzień przed przedstawieniem Sejmowi RP informacji dotyczącej FOZZu, w wypadku samochodowym zmarł jego przełożony, prezes Najwyższej Izby Kontroli, prof. Walerian Pańko. W wypadku zginął także szef biura prezesa Pańki, Tadeusz Zaporowski. W zeznaniach świadków przewijał się wątek wybuchu, który świadczył o podłożeniu pod samochodem ładunku wybuchowego. Obaj policjanci, którzy jako pierwsi przybyli na miejsce wypadku, niedługo potem utonęli łowiąc ryby, a służbowy kierowca Pańki, któremu udało się przeżyć wypadek, zmarł na zawał. W dwa lata po tym wydarzeniu w wypadku samochodowym zginął jeden z oskarżonych w sprawie FOZZu.
Michał Falzmann jest wzorem urzędnika państwowego, który, zdając sobie sprawę z tego, że ciąży nad nim realna groźba oddania życia, nie ugina się pod tą groźbą, tylko w sposób konsekwentny i niezwykle profesjonalny wykonuje swoje obowiązki, jakie ma wobec samego Państwa Polskiego. Ustalenia Falzmanna dotyczące afery FOZZu zostały w całości potwierdzone przez Prokuraturę.
Uważam, że Polska powinna oddać hołd obu bohaterom, nadając im pośmiertnie najwyższe odznaczenia państwowe.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)