Minister skarbu państwa w rządzie Prawa i Sprawiedliwości, Wojciech Jasiński, stanie przed Trybunałem Stanu. Po tym, jak swoje poparcie dla wniosku Platformy Obywatelskiej zapowiedział Sojusz Lewicy Demokratycznej, możemy być już tego prawie pewni. Jest mało prawdopodobne, że Polskie Stronnictwo Ludowe sprzeciwi się planowi Platformy, chyba że dążyłoby do eskalacji konfliktu w koalicji.
Sprawa Wojciecha Jasińskiego jest kolejnym aktem prześladowań wymierzonych w polityków i urzędników państwowych, którzy współdziałali z Prawem i Sprawiedliwością w latach 2005-2007. O kilku innych działaniach wymierzonych w środowisko PiSu napisałem w moim wpisie zatytułowanym "Prześladowania prawicy". Nie chcę poprzez to powiedzieć, że Wojciech Jasiński był dobrym ministrem, bo nim nie był - był to jeden ze słabszych ministrów w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, niezależnie od tego, że miał też swoje zasługi, jednak zbyt małe, aby można było uznać je za zadowalające. Sama sprawa stoczni jest jedną z największych porażek rządu J. Kaczyńskiego i ministra Jasińskiego osobiście, bowiem, niezależnie od podejmowanego trudu, nie udało się poprawić sytuacji polskich stoczni, a tylko taki efekt można byłoby uznać za satysfakcjonujący. Nie oznacza to jednak, że istnieją jakiekolwiek przesłanki, które mogłyby stanowić uzasadnienie dla postawienia ministra Jasińskiego przed Trybunałem Stanu. Wniosek Platformy Obywatelskiej jest całkowicie bezzasadny, natomiast postępowanie Wojciecha Jasińskiego wobec Fortis Banku było zasadne.
W rzeczywistości PO sięga obecnie po kolejny instrument, który ma jej pomóc w realizacji celu: zmarginalizowaniu PiSu. Mamy bowiem obecnie do czynienia z sytuacją, w której rządząca aktualnie partia prowadzi bardzo brutalną walkę z opozycyjnym PiSem, mającą na celu marginalizację tej partii. Jednocześnie nie słychać obecnie głosów oburzenia ze strony tzw. "autorytetów", które w zeszłym roku napiętnowały PiS za podejmowanie rzekomo antydemokratycznych działań. Pozwolę sobie przypomnieć nawałnicę, jaka dokładnie rok temu, na początku września 2007 roku, przeszła przez media po aresztowaniu Janusza Kaczmarka. Dzisiaj staje się coraz bardziej oczywiste, że rzeczywistość jest całkowicie odwrotna: PiS pogłębiał demokratyzację reguł życia publicznego w Polsce (np. poprzez likwidację WSI), natomiast Platforma niszczy te reguły. A możemy się spodziewać, że proces Wojciecha Jasińskiego nie będzie jedynym, jaki zafunduje nam PO, podobnie jak należało się spodziewać, że wcześniej czy później obecnie rządzący wykorzystają instytucję Trybunału Stanu do walki ze swoimi poprzednikami z PiSu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)