Na organizatorów i uczestników dzisiejszej konferencji o Wolnych Związkach Zawodowych spadła fala krytyki. Mieliśmy w istocie do czynienia z typowym przykładem ataku wyprzedzającego, który jest najlepszą możliwą drogą do tego, aby sprawić, że ludzie, wbrew podawanym faktom, dalej będą wierzyć w sączone im od dwudziestu lat kłamstwa. Poprzez ataki sprawiono, że odbiór społeczny konferencji był określony jeszcze na długo przed jej odbyciem. Gdyby natomiast dopuścić do spokojnego odbycia się tej konferencji, a potem ją rzetelnie zrelacjonować, jej odbiór społeczny mógłby być zupełnie inny.
Mówi się, że organizatorzy konferencji wykorzystują historię do politycznych celów. Mniejsza o zasadność tego zarzutu, która jest znikoma. Warto zauważyć, że mówią to ludzie, którzy od dwudziestu lat w sposób programowy i systematyczny wprowadzają jedynie słuszną interpretację najnowszej historii, która ma służyć realizacji ich doraźnych celów politycznych. O pewnych organizacjach, a wśród nich choćby Wolnych Związkach Zawodowych, Solidarności Walczącej i Konfederacji Polski Niepodległej mówi się bardzo niewiele, tak, aby wypchnąć ze świadomości Polaków fakt ich istnienia. Przez długi czas wypychano także fakt istnienia Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, ale na szczęście ostatnio chociaż to się zmieniło. Miał zostać tylko KOR i "Solidarność", a także te bardziej odległe, a więc mniej wadzące dzisiaj organizacje. Ale nawet historię tych dwóch organizacji zinterpretowano w sposób, który ma zafałszować ich faktyczną historię. Niech Państwo spróbują się rozeznać, ilu spośród Waszych znajomych wie, że Adam Michnik nie był w gronie 14 sygantariuszy listu, który dał początek Komitetowi Obrony Robotników, co oznacza, że nie był jego założycielem, tylko później do niego dołączył? Rzecz jasna, nie umniejsza to w żaden sposób jego zasług. Ale, jeżeli chce się przedstawić taką interpretację, w myśl której najbardziej nieustraszonymi pogromcami komunizmu byli ludzie o poglądach lewicowych, a prawica "chowała się gdzieś pod ławką", to ten drobny fakt, nic nie wnoszący do oceny działań Adama Michnika, trochę jednak wadzi. Bo okazuje się, że to Macierewicz przyjmował Michnika do KORu, a nie na odwrót.
III RP została zbudowana na kłamstwie. Dlatego lęk przed jakąkolwiek, niezależnie od jej obiektywizmu, próbą prezentacji historii najnowszej niezależną od jedynie słusznej w III RP wersji, powoduje atak wyprzedzający. To nie dzisiejsza konferencja miała charakter politycznej, tylko jej krytyka była polityczna. Bo jest to walka o to, aby zachować taką wizję historii Polski, w której Lech i Jarosław Kaczyńscy, opozycjoniści o wielkich zasługach, są ukazywani jako "chowający się pod ławkę". Z takimi atakami wyprzedzającymi będziemy mieć do czynienia za każdym razem, kiedy ktoś w Polsce spróbuje opisać jakiekolwiek z istotnych wydarzeń w sposób inny, niż akceptowany przez układ rządzący Polską. Mieliśmy już raz do czynienia z takowym tego lata: przed publikacją książki o kontaktach Lecha Wałęsy z SB. Zarówno wtedy, jak i teraz, atak wyprzedzający odniósł swój skutek. U tych ludzi, którzy nie są przekonani, ale mogliby nimi się stać, nastąpił efekt zmęczenia materiału - ludzie nie chcą zajmować się ani sprawą Wałęsy, ani dzisiejszą konferencją dlatego, że są po prostu tym wszystkim zmęczeni, a szczególnie męczy ich polityczna awantura.


Komentarze
Pokaż komentarze (54)