Szybka analiza
Liczby i wykresy nie mówią wszystkiego, ale jak dobrze je się zastosuje - coś jednak powiedzą.
3 obserwujących
4 notki
6442 odsłony
  4014   10

Unijne „dziwne decyzje” – zbieg okoliczności czy polowanie na polską gospodarkę?

Już od kilku lat stosunki Państwa Polskiego z instytucjami Unii Europejskiej nie należą do łatwych. Spory toczą się na forum europejskim o szereg spraw, od najbardziej medialnych politycznych, chociażby w kwestii „praworządności” aż po dużo mniej medialne sprawy gospodarcze. Jak to w sporach, targach czy burzliwych negocjacjach strony korzystają nie tylko z argumentów merytorycznych ale także (albo raczej przede wszystkim) z możliwości wywierania presji za pomocą najróżniejszych narzędzi, instytucji i okoliczności. Polska korzysta ze swoich uprawnień państwa członkowskiego – m.in. wykorzystywania sytuacji, gdzie zgoda Polski i jej zaangażowanie dla różnych projektów i przedsięwzięć na forum europejskim jest potrzebne. Państwa członkowskie i instytucje europejskie, do forsowania i narzucania własnej agendy, korzystają z własnej pozycji politycznej i gospodarczej, z najróżniejszych mechanizmów wspływu zawartych w traktatach i strukturze UE – od realizowania przyznanych uprawnień KE względem państw członkowskich, przez traktowe mechanizmy obrony praworządności (np. słynna już procedura z art. 7 TUE), aż po przekazywanie pozwów i skarg przed do TSUE. Czy taka sytuacja i takie stosunki RP z organami międzynarodowymi mogą się nie podobać i być uznawane za niewłaściwe? Jak najbardziej mogą, jednak można tutaj przyznać, nawet pomimo zdarzających się wątpliwych działań, przekraczania kompetencji, strony (chociaż względnie) nieprzekraczały jednak pewnych czerwonych linii sporu i nie sięgały po najbardziej agresywne politycznie i wątpliwe prawnie argumenty, trzymając tym sposobem kolejne konflikty w pewnych ramach. Ostatnie działania unijnych instytucji wskazują, iż to jest już może być przeszłość...


Nie chodzi tutaj o, bardzo medialną, sferę tzw. „praworządności” – nie przesądzam tej sprawy, każdy czytelnik ma pewnie swoje przemyślenia. Część może widzieć tu jedynie agresję UE i najsilniejszych państw członkowskich. Część pewnie stoi na stanowisku, że Polska ma na sumieniu coraz grzechy w tej sferze, co usprawiedliwia działania organów UE, po których stronie jest słuszność.
Tutaj jednak chodzi także o bezprecedensowe działania UE w sferze gospodarczej, podejmowane osobno i w niezależnie od dyskusji nt. „praworządności” -  siłą rzeczy więc działania unijnych urzędników nie mogą być tym tłumaczone. O jakie działania chodzi? Najważniejsze przykłady poniżej.

Próba blokady „Tarczy Finansowej”– czyli jak uderzyć w polski przemysł

Ta sprawa rozegrała się właściwie niezauważona przez media. Polska, jak większość państw UE, po wybuchu pandemicznego kryzysu gospodarczego, wprowadziła szereg działań antykryzysowych (więcej tutaj: https://www.salon24.pl/u/maciej-beger/1112509,gospodarcze-wodowanie-na-hudson-porownanie-kryzysu-2008-i-2020-na-wykresach ).
Jednym z głównych elementów była, przedstawiona 9 kwietnia 2020 przez Premiera Morawieckiego, Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju, o wartości 100 mld złotych. Ze względu jednak na unijne przepisy o pomocy publicznej, taka forma pomocy wymagała akceptacji Komisji Europejskiej. Taka zgoda szybko została wydana dla pomocy małych i średnich firm (27 kwietnia, a 29 kwietnia rozpoczęły się wypłaty subwencji). Chodziło o rzeczy kluczowe dla przetrwania gospodarki - szybkiego zatrzymania fali upadłości i o zahibernowanie milionów miejsc pracy (skalę i wagę działań widać w poniższym zestawieniu):

image
  Szczególnie w sytuacji, gdy cała Europa równocześnie wprowadzała zmasowane pakiety fiskalne na rzecz przedsiębiorstw, taka zgoda w tych okolicznościach wydawała się oczywistością. Tutaj doszło jednak do zaskoczenia. Część programu przeznaczona dla dużych firm, o wartości 25 mld złotych, nie doczekała się pozytywnej odpowiedzi KE. Czas płynął i rosła nerwowość dużego biznesu i związków zawodowych (co warte odnotowania – w tym wypadku jak rzadko stojących po jednej stronie). W drugiej połowie maja i w czerwcu zaczęły się protesty związków zawodowych i usilnie zabiegi przedsiębiorców i rządu, aby rozwiązać tę sytuację. Polskie największe firmy i polski przemysł, w wraz z nim tysiące miejsc pracy, były zagrożone, z każdym dniem coraz bardziej. Pod rosnącą presją Komisja notyfikowała 2 z 3 elementów "Tarczy" PFR(25 i 29 maja), ale w dalszym ciągu zwlekała z akceptacją trzeciego (pomoc mogła ruszyć dopiero po notyfikacji wszystkich 3 części). Międzyczasie pojawiły się informacje, iż Komisja Europejska chce osobno decydować o możliwości udzielania pomocy poszczególnym przedsiębiorstwom oddzielnie i tym sposobem „zamrozić” pomoc dla polskiego przemysłu (czyli tak naprawdę go osłabić, a miejscami wręcz potencjalnie dobić). Ponadto inne przedsiębiorstwa – m.in. niemieckie czy francuskie, już korzystały z dobrodziejstwa zmasowanej pomocy publicznej. Ostatecznie jednak 12 czerwca, po ponad półtora miesiąca przeciągania,  KE wydała zgodę na pomoc dla dużych firm. Mimo tego cała sprawa wciąż wyglądała dziwnie. Widać to szczególnie w kontekście zabiegów KE przed akceptacją ostatniej części „Tarczy”, gdzie wygląda na to, że KE chciała ręcznie wyręczyć polski rząd w decyzji, które firmy zasługują na wsparcie a które nie i dążyła do wykluczenia firm z wybranych branż (m in. te które nie mieściły się w wizji gospodarczej unijnego "Zielonego Ładu"). Pikanterii sprawie dodaje kwestia, co tak naprawdę skłoniło Komisję do odblokowania planu. Nie wcale pewne czy zdecydowała o tym czy to zdrowa kalkulacja Komisji czy też jej ugięcie się pod zwykłą presją. Jeszcze przed akceptacją planu, w czerwcu, PFR rozpoczął nabór wniosków o wsparcie, a nieoficjalne informacje stamtąd wskazywały, że brak zgody KE może zostać po prostu zignorowany a środki mogą zostać wypłacane – otwiera to możliwość, iż Komisja odblokowała pomoc nie z powodu „zdrowych pobudek”, a z powodu ultimatum polskiego rządu, który nieoficjalnie po prostu zagroził, iż zignoruje prawo i instytucje europejskie, jeśli będzie to konieczne dla ratowania gospodarki. Czy tak było? Nie wiadomo. Niewątpliwie cała ta sytuacja pokazuje, iż oczywiście mogliśmy mieć tu jedynie do czynienia z nadmierną skrupulatnością/ opieszałością/niechęcią urzędników. Równie dobrze jednak mogło dojść do bezprecedensowej (na szczęście udaremnionej) operacji zadania za kulisami silnego ciosu polskiej gospodarce i polskiemu przemysłowi.
image

Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka