Dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że jestem prowokatorem, kułakiem, spekulantem i chcę na siłę zdobyć popularność, a poza tym jestem psem łańcuchowym Kaczyńskich i bezrobotną babcią z wsi pod Lublinem, która modli się co wieczór do o. Rydzyka.
Pamiętacie tę zadymę? Zaczęło się od tego, że Sowińska powiedziała w wywiadzie dla Wprost, że dostała wiadomość, że postać ta może szkodzić dziecięcej psychice, gdyż cierpi w oczywisty sposób na zaburzenia płciowe, w związku z czym zleci zbadanie sprawy swoim psychologom. Wszczął się jazgot i jak zwykle u nas - dyskusja nie na temat.
Ja sobie pomyślałem - Fajnie, babka robi to, za co jej płacę w podatkach.
Po tym, gdy odkryłem, że Tinky jest od lat bożyszczem środowisk homoseksualistów, spytałem znajomego, który był wówczas wysoko postawiony w Polsacie, w redakcji Wydarzeń, czy puszczą newsa o tym, że coś w tym jednak jest. Odpowiedź była krótka: Chyba oszalałeś! Niusy na ten temat mają robić z Sowińskiej wariatkę i uderzać w rząd. Nawet gdybym zrobił materiał, nikt tego nie puści. Jak to śpiewał Kazik: One day, telewizja kłamie...
czytaj cały post oraz obejrzyj zdjęcia Tinky'ego Winky'ego na paradach GayPride na: http://maciejgnyszka.blogspot.com/2008/07/6-vii-2008-niedziela-tinky-winky.html


Komentarze
Pokaż komentarze (5)