Do tego więzienia przewożono z tajnych samolotów lądujących na tajnym lotnisku w Szymanach tajnymi samochodami po utajnionych drogach bojowników islamskich. Na miejscu bojownicy byli poddawani najwymyślniejszym torturom - zmuszano ich do oglądania "Tańca z gwiazdami" oraz bezpośrednich transmisji z obrad sejmowych. Najsłabsi załamywali się już po kilku godzinach kontaktu ze "Szkłem kontaktowym". Ale zdarzały się jednostki oporne, które przetrzymywały nawet czytanie na głos przez parodystę publicystyki Janiny Paradowskiej na przemian ze światopoglądowymi tekstami Jacka Żakowskiego. Jeszcze dziś mam w uszach straszne wycie dręczonych, wołających wielkim głosem o zmianę repertuaru tortur. Jeszcze dziś słyszę wołanie o ulgę, o Urbana albo Barańskiego.
Więźniowie musieli przepisywać ręcznie program Samoobrony i książkę Kołodki o programie dla Polski. Oprawcy byli pomysłowi i bezlitośni. W nocy, kiedy torturowani zasnęli z nadzieją na krótką chwilę wytchnienia, uruchamiano nagle głośniki, z których płynęły utwory z aktualnej listy polskich przebojów. Widziałem w czasie takiej tortury łzy w oczach twardych, zaprawionych w bojach aktywistów al Kaidy. Zachęcony przez sierżanta Marines z rękami po łokcie unurzanymi we łzach dręczonych sam też wziąłem udział w torturach i przeczytałem kilku mułłom parę moich własnych felietonów o islamizacji Europy. Ale skutki były mizerne. Potem pokazano mi najbardziej krnąbrnych, którzy ogłosili głodówkę i byli przymusowo karmieni bigosem i golonką z grochem. Przy golonce łamali się najtwardsi.
A potem zadzwonił budzik i obudziłem się ze skurczonym sercem i zlany zimnym potem. Straszny sen. Ale już wiem, co m i się przyśni następnej nocy - że jestem posłem do Parlamentu Europejskiego i że to mnie torturuje komisja swoim raportem.





Komentarze
Pokaż komentarze (7)