Blog
Ryba co bierze
Maciej Rybiński
Maciej Rybiński Ryba w sieci taka sama, jak w druku. Felietony z różnych stron drukowanych.
0 obserwujących 88 notek 35998 odsłon
Maciej Rybiński, 6 lutego 2007 r.

Kibice sukcesu

Jaki sport jest w Polsce najpopularniejszy? Odpowiedź prosta - ten, w którym Polacy odnoszą aktualnie sukcesy. Pamiętam czasy, w których w kraju furmanek i klepanych ręcznie, nielicznych Syrenek najpopularniejszym sportem staly się rajdy samochodowe. Dzięki zwycięstwom Sobiesława Zasady.

Triumfowała przez dwa dziesięciolecia lekka atletyka, na mecze międzypaństwowe przychodziło tylu kibiców, że wypełniali szczelnie cały stadion X-lecia. Potem lekka atletyka skurczyła się do najmniej atrakcyjnej widowiskowo dyscypliny - chodu sportowego. Tylko dlatego, że triumfy odnosił Robert Korzeniowski. Nawet brydżyści byli przez pewien czas na topie i cieszyli się uznaniem specjalistów od gry w trzy karty i w oko.


Świat, traktowany jako całość, ma dwie sportowe pasje: piłkę nożną i tenis. To są sporty przyciągające miliony widzów i miliardy telewidzów. Reszta to dyscypliny dla mniejszych lub większych kręgów koneserów. Sporty narodowe, jak hokej w Kanadzie, futbol amerykanski w USA, sumo w Japonii, koszykówka na Litwie albo strzelanie w Rosji.

Polacy są nadzwyczajnym narodem - kochają wszystkie sporty, pod warunkiem, że polscy zawodnicy odnoszą w nich sukcesy. Siatkówka ostatni raz cieszyła się powodzeniem w czasach Wagnera. W tym roku stała się, na chwilę, polskim sportem narodowym. Teraz mamy kolejną, polską dyscyplinę - piłkę ręczną. Z okazji triumfów na mistrzostwach świata przypomniano sobie nawet o politycznej historii tej gry zespołowej i jej wlaściwej, polskiej nazwie: szczypiorniak.

Koszykarze nie błyszczą, więc nikt się nie ekscytuje koszykówką a na mecze ligi i reprezentacji męskiej chodzą głównie dziewczyny wyrosłe  ponad 180 centymetrów. W poszukiwaniu partnera. Otylia Jędrzejczak spowodowała zainteresowanie pływaniem, o którym było cicho w czasach, kiedy za sukces reprezentacji pływackiej uważano, gdy nikt się z reprezentacji nie utopił. Polska miłość do skoków narciarskich, popularnych tylko wśród wąskiego kręgu kibiców w niewielu krajach europejskich to miłość do Adama Małysza. A właściwie - do jego zwycięstw. Może się za chwilę okazać, że równie intensywnie jak skoki narciarskie

Polacy w swojej masie uwielbiają wielki cykr Formuły I. Wszystko w rękach Kubicy.
To jest zjawisko pozasportowe. To jest po prostu narodowy głód sukcesów. Nie Małysz jest lepszy od innych, to my, wszyscy jesteśmy lepsi. Finał mistrzostw świata w piłce ręcznej byl jak powtórka z Grunwaldu, zresztą nie bez winy Krzyżaków, którzy okazali wzorowy szowinizm i ksenofobię.

Na dobro polskich kibicow trzeba zapisać, że oni tych cech nie mają. Nie chcą poniżyć przeciwnika. Chcą tylko być lepsi. I to powinna  też być nauczka dla częsci naszych polityków, wyspecjalizowanych w chłostaniu Polaków za niedorastanie do Europy i świata, dla wszystkich propagatorów stanu klęski i katastrofy, niedołęstwa i nieudacznictwa. Polacy, nie tylko Jędrzejczak, siatkarze, Małysz czy piłkarze ręczni odnoszą sukcesy na codzień. Chcieliby, aby ktoś im kibicował. Żeby bylo o nich głośno.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale