Blog
Ryba co bierze
Maciej Rybiński
Maciej Rybiński Ryba w sieci taka sama, jak w druku. Felietony z różnych stron drukowanych.
0 obserwujących 88 notek 35998 odsłon
Maciej Rybiński, 7 lutego 2007 r.

Polacy znów dokonują wynalazku koła

Pojawiły się informacje, że wojskowi autorzy stanu wojennego, generałowie Jaruzelski, Kiszczak a nawet Hermaszewski, który jako Kosmita był we WRON na przyczepkę i dla ozdoby zostaną pozbawieni stopni generalskich i będą zdegradowani do szeregowca.

Znowu rozpocznie się burzliwa dyskusja, czy to sprawiedliwe, czy to niski odwet, zemsta albo może propaganda. Nie będzie - chyba - dyskusji dlaczego dopiero teraz. Co się latoś zmieniło w ocenie stanu wojennego i ludzi za ten stan odpowiedziałnych, jakie pojawiły się nowe okoliczności, o których byśmy nie wiedzieli w początku lat 90?

Ja żadnych zmian faktograficznych od roku 1995, kiedy to Sejm postanowił nie stawiać Jaruzelskiego przed Trybunałem Stanu nie widzę. Zmienił się tylko krajobraz polityczny i klimat moralny. Ale to jest właśnie niepokojące, że mamy prymat polityki i wrażliwości moralnej nad prawem, bo przecież przy następnej zmianie krajobrazu i klimatu szeregowiec Jaruzelski może otrzymać z powrotem stopień generalski, a nawet zostać awansowany na marszałka.

Jako sensację podały media informacje o dzialalności w PRL, zwłaszcza po wprowadzeniu stanu wojennego, wschodnioniemieckiej Stasi. A cóż to za sensacja?

W ambasadzie NRD w Warszawie miała siedzibę grupa operacyjna Stasi na Polskę, złożona z doswiadczonych oficerów kontrwywiadu. We wszystkich miastach, gdzie były konsulaty NRD znajdowały się też punkty wsparcia. Funkcjonariusze Stasi zakladali w Polsce wlasne jurządzenia podsłuchowe i czuli się całkowicie bezpieczni. Nawet kiedy, co się zdarzało, zatrzymywał ich polski kontrwywiad, byli natychmiast zwalniani na interwencję KC PZPR.

Polscy agenci Stasi rekrutowali się na ogół z funkcjonariuszy SB i członków aparatu partyjnego. Najważniejszym informatorem Stasi był towarzysz Michał Atłas, kierownik wydziału organizacyjnego KC PZPR. Nieformalni wpspółpracownicy (żargon Stasi) nie kosztowali zbyt wiele- opłacano ich w naturze. Kawa, papierosy, koniaki. Polska była też terenem, na którym Stasi lokowała swoich agentów spalonych na Zachodzie. Szpieg "Risotto" z Bremy, żonaty z Polką, został przeniesiony do Krakowa.

Razem z żoną, Krystyną Grzybowską opisywaliśmy dzialania Stasi w Polsce, udział w przygotowaniu stanu wojennego i służby bezpieczenstwa NRD i partii SED- mieliśmy pełny dostęp do dokumentów- w sążnistych artykulach na łamach "Rzeczpospolitej". I co? I nic. Nikogo to wtedy nie obchodziło, podobnie jak rola Stasi w akcji dezinformacyjnej po zamachu na Jana Pawła II.


A teraz Polacy znowu dokonują wynalazku koła, przy zwyczajowym pokrzykiwaniu tych samych, którzy uniemożliwili rozliczenie stanu wojennego i odrzucili możliwość poszerzenia wiedzy o PRL przez wykorzystanie dokumentów Stasi, że koło jest odrażające moralnie i powinniśmy zostać przy płozach. Faktycznie, "Gazeta Wyborcza" na tych płozach dość daleko odjechała.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale