1 obserwujący
42 notki
17k odsłon
  399   0

Generał środka pola.

 Gdyby żył Kazimierz Deyna 23 października skończyłby 70 lat. Niestety jednego z najlepszych naszych piłkarz w historii nie ma już nami ponad 28 lat. Urodził się w Starogardzie Gdańskim, w wielodzietnej rodzinie Jadwigi i Franciszka. Piłkarską karierę zaczynał w miejscowym klubie ZKS Włókniarz, jako trampkarz w 1962 został wicemistrzem Wybrzeża. W 1965 został powołany na obóz juniorów przy AWF w Warszawie, którego celem była selekcja do młodzieżowych reprezentanci Polski, do której młody Deyna jednak się nie zakwalifikował. W styczniu 1966 wyjechał do Łodzi, i zamieszkał u pracującego tam brata, jednocześnie rozpoczął treningi w ŁKS-ie. Po rozegraniu zaledwie jednego meczu w barwach łódzkiego klubu, został powołany do wojska i rozpoczął treningi w Legii Warszawa. W listopadzie 1966 zadebiutował w barwach „wojskowych” w meczu z Ruchem Chorzów. Pierwszą bramkę dla Legii strzelił w maju 1967 w meczu z GKS Katowice. Wojskowi sezon 1966/67 zakończyli na czwartej pozycji w lidze. W drugim sezonie rozegrał 26 meczów i strzelił 12 bramek, a Legia została wicemistrzem Polski. W sezonie 1968/69 Deyna świętował pierwszy tytuł mistrza Polski. W następnym sezonie również został razem z Legią mistrzem Polski, a w Pucharze Mistrzów doszli do 1/2 finału, minimalnie ulegając późniejszemu triumfatorowi tych rozgrywek Feyenordowi Rotterdam. Jednak najwspanialsza piłkarska karta Deyny wiąże się z jego występami w koszulce z orzełkiem na piersi. W reprezentacji seniorów zadebiutował 24 kwietnia 1968 roku. Pierwsze dwie bramki strzelił w meczu z Luksenburgiem w 1969 roku. Pierwszy znaczący sukces przyszedł w 1972 na IO w Monachium, Polska została mistrzem Olimpijskim a Deyna zgarnął koronę strzelców turnieju piłkarskiego, strzelając dwie bramki w finale Węgrom(2:1). W eliminacjach do Mundialu w RFN (1974) co prawda nie strzelił żadnej bramki, ale i tak był jednym z najlepszych zawodników biało-czerwonych. Mundial dla naszej reprezentacji zaczął się od niespodziewanego zwycięstwa nad Argentyną 3:2. Pierwszą bramkę na niemieckim turnieju strzelił w meczu z Haiti (7:0), był to gol na 2:0 dla naszej reprezentacji. Jednak najsłynniejszego gola strzelił w wygranym meczu z Włochami (2:1), było to cudowne uderzenie za pola karnego. Na turnieju w RFN Deyna dorzucił jeszcze jedną bramkę w meczu z Jugosławią. Po znakomitym turnieju na którym zdobył z reprezentacją trzecie miejsce. Dla kapitana podobnie jak dla całej drużyny Górskiego posypał się oferty z czołowych klubów na starym kontynencie, niestety sytuacja polityczna w za „Żelazną kurtyną” nie pozwoliła wyjechać na zachód. Deyna wziął jeszcze udział w IO w Montrealu i Mundialu w Argentynie, gdzie mimo strzelonej bramki Meksykowi jego gwiazda niewieściała tak jasno jak cztery lata wcześniej, w meczu z Argentyną( 0:2) zmarnował rzut karny, Dla naszego generała środka pola był to jeden z ostatnich meczów reprezentacji (zagrał jeszcze w meczach z Peru (1:0) i z Brazylią (1:3). Jesienia 1978 Deyna wreszcie dostał zgodę na upragniony transfer na „zachód”, podpisał kontrakt z Manchesterem City. Jednak trenerzy angielscy nie umieli wykorzystać potencjału genialnego zawodnika. Po nieudanym pobycie w Manchesterze wyjechał do USA by grać w NASL (poprzednik MLS), podpisał kontrakt z San Diego Soccers. W 1981 wystąpił razem z innymi wybitnymi pilarzami i kilkoma znanymi aktorami w filmie „Ucieczka do zwycięstwa”. W środowisku piłkarskim w USA krążyła plotka że Deyna miał wejść w skład sztabu trenerskiego reprezentacji Stanów Zjednoczonych, przygotowującego tamtą reprezentacje do Mistrzostw Świata w 1994. Jednak i w USA pomimo sukcesów sportowych nie znalazł szczęścia, jego menadżer Ted Miodoński okazał się oszustem, okradł piłkarza z majątku, zaczęły się problemy z alkoholem, co skutkowało kryzysem w rodzinie Deynów. W nocy z 31 sierpnia na 1 września 1989 na autostradzie w okolicy San Diego Deyna ginie w wypadku samochodowym, jego wysłużony Dodge Colt z 1974 uderza w tył stojącej na pasie awaryjnym ciężarówki. Urna z jego prochami została sprowadzona do Polski w 2012, prochy wybitnego piłkarza spoczęły na Powązkach Wojskowych.  

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport