Jeden smutny Pan z prokuratury pokazał się w TV i powiedział, że nie zostanie opublikowana lista firm używających soli drogowej zamiast spożywczej. Powód - nie, bo nie. Potem pokazał się wesoły Pan z sanepidu i powiedział, że publikowanie tej listy nie ma sensu, bo ta sól i tak nie jest szkodliwa dla zdrowia. Na dowód czego beztrosko stwierdził, że on kupując artykuły spożywcze bynajmniej zastanawiać się nie będzie jaką sól przy okazji spożyje. On i jego rodzina oczywiście. Bo dzieci też to z radością jeść będą.
W wyniku analiz wykryto w soli związki rakotwórcze, między innymi dioksyny (to właśnie czymś takim próbowano otruć Juszczenkę), odnośnie których wpływ na organizm ludzki, poza tym, że są one właśnie rakotwórcze, nie do końca został rozpoznany. Jest tak dlatego, że związki te wyjątkowo rzadko występują w przyrodzie i przypadków zatrucia nimi było bardzo niewiele. Jedno jest pewne - Juszczenko był trzy ćwierci od śmierci. Czyli ostatecznie są szkodliwe, czy nie? Ponoć stężenia są tak niskie, że nie mają wpływu na człowieka. Jakiej wielkości stężenia zostały oznaczone? Oczywiście nie wiadomo. A co z długim przyjmowaniem niewielkich dawek przez człowieka? Czy są dostępne jakiegolwiek wyniki badań odnośnie ich akumulacji? Nie słyszałem, i wątpię, żeby istniały. Czyli wiemy, że nie wiemy, ale jest bezpiecznie. Jak to zwykle w Polsce.
A tak w zasadzie, to dlaczego wzbroniono nam dostępu do tej listy? Mamy do czynienia z dwiema grupami firm, jedne były gotowe zaryzykować zdrowie swoich klientów dla zaoszczędzenia kilku groszy, drugie nie zdecydowały się na to. Chciałbym mieć możliwość nagrodzenia firm uczciwych kupując ich produkty. Nawet, jeżeli są droższe. Niestety, kilku urzędasów stwierdziło, że nie mam do tego prawa. W imię czego? Łapówki, którą za to dostali?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)