5 obserwujących
237 notek
39k odsłon
  633   1

Ukraiński prorok nowych czasów

Bł.Chomyszyn w więzieniu NKWD Kijów 1945.
Bł.Chomyszyn w więzieniu NKWD Kijów 1945.
Europa ma wielkich męczenników, którym zachodni Ukraińcy powinni zacząć stawiać pomniki.

W latach 2016-2018 opublikowałem na blogu 22 tekstów pod wspólnym tytułem „Nie banderowska Ukraina”. W drugi z nich, korzystając z opracowania prof. Włodzimierza Osadczego przedstawiłem postać biskupa Kościoła grekokatolickiego błogosławionego Grzegorza Chomyszyna.

Wczoraj trafiłem na bardzo ciekawy film TV Trwam z roku 2018 poświęcony bł. Chomyszynowi. https://www.youtube.com/watch?v=qqPmDGL3lN8 

Zachęcając Państwa do jego oglądnięcia, poniżej przypominam tekst publikowany na Salon24 27.08.2016  https://www.salon24.pl/u/madej/725633,nie-banderowska-ukraina-2 .


Nie banderowska Ukraina (2)

Ukraiński Kościół grekokatolicki miał w XX wieku przywódców, którzy powinni znaleźć godne miejsce w kulturze pamięci narodów Europy Środka.

W społecznie prowadzonych debatach o ludobójstwie na Wschodnich Kresach Rzeczpospolitej utarła się opinia, że ataki na ludność Polską wspierane były zarówno przez duchownych Ukraińskich mieszkających w pobliżach miejsc zbrodni jak i przez ich diecezjalnych przełożonych.

Nie wiele wiemy o wystąpieniach konkretnych duchownych przeciwko zbrodniarzom, choć są one zapamiętane m.inn. dzięki pracom państwa Siemaszków. Co do postawy hierarchów, debata zatrzymuje się na osobie arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego a raczej na plątaninie półprawd, którymi próbują osłaniać niegodne zachowanie hierarchy, jego współcześni rzecznicy.

W tekście opublikowanym na łamach Kuriera Galicyjskiego prof. Włodzimierz Osadczy przypomina mało znaną postać błogosławionego Grzegorza Chomyszyna.

Co przedstawiam poniżej, korzystając z życzliwości autora.


„Głos proroka Ukrainy

Bł. Grzegorz Chomyszyn, greckokatolicki biskup stanisławowski o niebezpieczeństwie nacjonalizmu i metropolicie lwowskim abp. Andrzeju Szeptyckim.

Tuż po ukonstytuowaniu się odrodzonego państwa polskiego we Lwowie ukazał się album przedstawiający pasterzy Kościoła w Polsce.

„Ksiądz biskup Chomyszyn idzie wytrwale i energicznie śladami Swego Patrona i Papieża Grzegorza VII. Całe życie poświęca wzniosłej idei jak największego zespolenia obrządku greckokatolickiego z rzymskokatolickim. Tak jak papież Grzegorz VII walczył o celibat duchowieństwa, tak i ksiądz biskup krzewi na terytorium swojej diecezji bezżenność kleru i to z bardzo dodatnim skutkiem. Zaprowadzenie jednolitego kalendarza w kościele obydwóch obrządków jest również programem Tego wielkiego biskupa, który dzieli los wielkich ludzi: za życia zawiść i zazdrość małych ludzi, lecz historia już zapisała imię biskupa Chomyszyna złotymi zgłoskami. Prawdziwy – bo świadomy celu – biskup”.

Charakterystyka niezwykle trafna w stosunku biskupa Kościoła, który przeszedł trudną historię od czasów Unii Brzeskiej (1596) i odnajdywał swą tożsamość kulturowo-narodową na krzyżowaniu wpływów polskich, rosyjskich i rodzącego się pragnienia samostanowienia się Ukraińców.


Ordynariusz trzeciej diecezji galicyjskiej

Urodzony w rodzinie chłopskiej na Podolu w 1867 r., po przyjęciu święceń kapłańskich jako duchowny unicki udał się pobierać dalszą formację duchowną w Wiedniu na „Augustineum”. W stolicy naddunajskiej monarchii opiekował się greckokatolickimi poddanymi cesarza Franciszka Józefa należącymi do dawnej parafii wiedeńskiej św. Barbary. Po powrocie do Galicji młody ksiądz ze stopniem doktorskim został dostrzeżony przez metropolitę Andreja Szeptyckiego i objął stanowisko rektora lwowskiego greckokatolickiego seminarium.

Jednak nie zatrzymał się zbyt długo we Lwowie, bo po dwóch latach został uznany za dobrego kandydata na stanisławowską diecezję. Trzeba zaznaczyć, iż było to najmłodsze biskupstwo unickie w Galicji, powstałe dopiero w 1885 r., a Chomyszyn stał się jego czwartym ordynariuszem od czasu założenia.

W sytuacji kiedy społeczność Rusinów galicyjskich rozszarpywała wewnętrzna sprzeczka dotycząca kwestii tożsamościowych i przyszłości narodu, Kościół i sprawy wiary znalazły się na marginesie życia publicznego. Ścierające się ze sobą nurty narodowo-liberalny i konserwatywno-rusofilski używały retoryki religijnej jedynie jako zewnętrznych dodatków do spraw narodowych.

Nowy pasterz diecezji z niespotykaną determinacją wziął się za przywrócenie Kościołowi należytego miejsca w życiu społecznym jako niekwestionowanemu autorytetowi mającemu tworzyć podstawy ładu moralnego. Kościół, zdaniem hierarchy, powinien porzucić dawną funkcję ostoi narodowej, odseparowującej Rusinów od Polaków, podkreślającej swą inność obrzędową wobec łacinników, a maksymalnie pod względem duchowości, życia wewnętrznego jak i obrzędów wyraźnie określić się jako katolicki.

Temu też miało sprzyjać przechowywanie wszystkich zwyczajów i praktyk, które weszły do życia cerkiewnego z Kościoła łacińskiego. Zabiegał on, żeby krzewić nabożeństwa eucharystyczne, słabo rozwinięte w tradycji wschodniej, pobożność maryjną, kult świętych katolickich w tym rodzimych męczenników za wiarę, jakim był św. Jozafat Kuncewicz.

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura