Andrzej.Madej Andrzej.Madej
42
BLOG

Niedokończona diagnoza KRK 2050

Andrzej.Madej Andrzej.Madej Gospodarka Obserwuj notkę 0
Wypada by autorskie rozpoznania warunków kierunkowania strategii gospodarczej Rzeczpospolitej rozważyć w politycznie określonych ramach.

Wprowadzenie

W siedmiu kolejnych tekstach publikowanych w lipcu i sierpniu próbowałem opisać zmiany zachodzące w relacjach gospodarczych. Postawiłem między innymi hipotezę, że pomiędzy przedsiębiorstwem a właściwą konkurencją rynkową można wyodrębnić coraz bardziej znaczącą przestrzeń mechanizmów selekcji, dostępu i budowania wiarygodności. Przestrzeń tę nazwałem roboczo Przedsionkiem Rynku.

W kolejnym kroku postawiłem hipotezę, że na różnych poziomach gospodarowania niektóre bramki dostępu mogą być coraz silniej współkształtowane przez powiązane sieci biznesowe, finansowe, informacyjne, technologiczne i polityczne. Proces taki określiłem jako oligarchizację dostępu.

Źródłem tych intuicji były zarówno moje doświadczenia gospodarcze, jak i rozmowy z przedsiębiorcami z kilku branż. Dostarczyły one pytań i przypadków wymagających wyjaśnienia, nie są jednak dowodem prawdziwości postawionych hipotez.

Jako członek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego zamierzam przedstawić te hipotezy środowisku ekonomistów nie do potwierdzenia, lecz do krytycznej oceny. Dlatego przedtem zamierzam osadzić je w kontekście Koncepcji Rozwoju Kraju 2050 i zapytać, czy strategiczna diagnoza państwa pozostawia miejsce dla problemu, który próbuję opisać.


 Od koncentracji kapitału do hipotezy oligarchizacji dostępu

KRK 2050 trafnie rozpoznaje wiele długookresowych przemian: koncentrację własności, rosnącą siłę wielkich korporacji, monopolizację części rynków, wpływ podmiotów niepaństwowych na państwo oraz trudniejszą pozycję małych i średnich przedsiębiorstw.

Warto jednak zapytać, czy pomiędzy tymi zjawiskami nie istnieje jeszcze jedna zależność, której KRK nie nazywa wprost. W poprzednim tekście określiłem ją roboczo jako oligarchizację dostępu.

Nie chodzi o klasyczną oligarchię ani o spisek niewielkiej grupy ludzi. Chodzi o możliwość powstawania sieci biznesowych, finansowych, informacyjnych, technologicznych i politycznych, które coraz silniej wpływają na bramki poprzedzające właściwą konkurencję rynkową.

Problemem nie byłoby wtedy tylko to, kto posiada największy kapitał. Problemem stałoby się również to, kto współtworzy warunki dostępu do kapitału, informacji, reputacji, zamówień, technologii, partnerów i możliwości wzrostu.

Nie wiem jeszcze, czy mechanizm taki rzeczywiście występuje w skali uzasadniającej nadanie mu odrębnej nazwy. Jestem natomiast przekonany, że warto to sprawdzić.


KRK widzi elementy problemu

KRK 2050 dostrzega monopolizację rynków przez wielkie korporacje technologiczne. Zwraca uwagę na możliwość ich wpływu na przedsiębiorczość, innowacyjność, bezpieczeństwo i demokrację. Dostrzega również rosnące znaczenie korporacji transnarodowych i globalnych mediów, potrzebę ograniczania nadmiernej zależności państwa od wielkich podmiotów gospodarczych oraz postępującą koncentrację własności dóbr materialnych i niematerialnych.

Osobno wskazuje słabszą pozycję MŚP: mniejsze zasoby finansowe i organizacyjne, większą podatność na szoki oraz trudniejszy udział w globalnych sieciach gospodarczych.

Mamy więc koncentrację kapitału, koncentrację informacji, rosnącą rolę globalnych sieci i nierówność zasobów przedsiębiorstw.

Nie wynika z tego jeszcze, że zjawiska te tworzą jeden mechanizm. Uprawnia to jednak do postawienia pytania, czy ich wzajemne powiązanie nie zaczyna wpływać na samą możliwość wejścia przedsiębiorstwa do właściwej konkurencji.


Konkurencja zaczyna się wcześniej

Zanim przedsiębiorstwo spotka się z klientem albo inwestorem, często musi zostać zauważone, sklasyfikowane, ocenione, uznane za wiarygodne i dopuszczone do określonych kanałów współpracy. Musi przejść przez bramki tworzone przez banki, fundusze, platformy cyfrowe, wielkich zamawiających, systemy certyfikacji, pośredników, organizacje branżowe i systemy reputacyjne.

Samo istnienie takich bramek nie musi być czymś nagannym. Bank musi oceniać ryzyko. Zamawiający musi kwalifikować dostawców. Platforma musi porządkować miliony ofert. Inwestor nie może analizować wszystkich przedsiębiorstw z jednakową dokładnością.

Ekonomia zna te problemy od dawna. Opisuje je poprzez koszty transakcyjne, asymetrię informacji, reputację, sygnalizację, bariery wejścia, racjonowanie kredytu, efekty sieciowe czy pośrednictwo.

Możliwe więc, że „oligarchizacja dostępu” jest tylko nową nazwą dla dobrze znanych mechanizmów. Tę możliwość trzeba brać poważnie.

Ale możliwe jest również coś innego.

Co się dzieje, gdy różne bramki zaczynają wzajemnie wzmacniać swoje kryteria ? Gdy dobra pozycja w jednej sieci ułatwia dostęp do następnej ? Gdy skala, reputacja i wcześniejsze relacje coraz silniej decydują o tym, kto w ogóle zostanie dopuszczony do dalszej konkurencji ?

Wtedy problemem przestaje być tylko koncentracja kapitału. Może pojawić się koncentracja możliwości wzrostu.


Co naprawdę jest selekcjonowane ?

Zapewne nie każde przedsiębiorstwo, które nie otrzymało finansowania albo zamówienia, zostało niesprawiedliwie wykluczone. Może po prostu być mniej produktywne, bardziej ryzykowne albo gorzej przygotowane.

Nie można jednak automatycznie przyjąć także odwrotnego założenia: że istniejące mechanizmy selekcji zawsze trafnie rozpoznają jakość gospodarowania.

Dlatego warto zapytać:

    • czy przedsiębiorstwo podejmujące lepsze decyzje rzeczywiście zwiększa swoją szansę wzrostu ?

    • Czy może wykazać wiarygodność bez wcześniejszej przynależności do dominującej sieci ?

    • Czy istnieją alternatywne drogi do kapitału, zamówień, reputacji i partnerów ?

    • Czy kryteria dostępu są wystarczająco przejrzyste ?

    • Czy przedsiębiorstwo może poznać przyczynę odmowy i skorygować swoje działanie ?

    • A przede wszystkim: czy wcześniejszy dostęp do jednej bramki nie staje się coraz częściej warunkiem przejścia przez kolejne ?

Jeżeli istniejące mechanizmy dobrze rozpoznają ryzyko i jakość przedsiębiorstw, a alternatywne drogi dostępu pozostają realne, hipoteza oligarchizacji zostanie osłabiona. To byłby ważny wynik.

Jeżeli natomiast okaże się, że różne bramki systematycznie preferują te same podmioty nie tylko ze względu na jakość gospodarowania, ale również z powodu wcześniejszej pozycji, skali i przynależności do określonych sieci, pojawi się problem znacznie głębszy.


Czy istnieje „Przedsionek Rynku” ?

Dla przestrzeni, w której przedsiębiorstwo zdobywa widoczność, porównywalność, wiarygodność i dostęp do finansowania, zaproponowałem wcześniej nazwę Przedsionek Rynku. Postawiłem przy tym dalej idącą hipotezę, że przestrzeń ta może być na tyle trwała i funkcjonalnie odrębna, aby rozważać ją jako czwartą warstwę instytucjonalną obok przedsiębiorstwa, rynku i państwa. 

Jest to jednak intuicja praktyka przedsiębiorczości i obserwatora procesów gospodarczych. Nie może ona przesądzać, czy mamy rzeczywiście do czynienia z odrębną warstwą instytucjonalną gospodarki.

Być może istnieje wiele różnych „przedsionków”: finansowy, platformowy, zakupowy, reputacyjny. Być może wszystkie te zjawiska wystarczająco dobrze opisuje istniejąca ekonomia. Być może nowa nazwa okaże się tylko użyteczną metaforą.

A być może analiza wykaże, że różne mechanizmy dostępu pełnią wspólną funkcję i razem tworzą trwały poziom selekcji poprzedzający właściwy rynek. 

Tego nie należy rozstrzygać publicystycznie. To wymaga starannego badania.


Najpierw diagnoza

Przedwczesną i ryzykowną odpowiedzią na samo podejrzenie oligarchizacji dostępu byłoby natychmiastowe stworzenie nowej instytucji, która sama zaczęłaby ustalać, które przedsiębiorstwa są „dobre” i komu należy się kapitał. Trzeba się obawiać, że w ten sposób powstałaby tylko kolejna bramka.

Pierwszym krokiem powinno więc być empiryczne rozpoznanie rzeczywistych dróg przedsiębiorstw do wzrostu.

    • Gdzie znajdują się bramki ?

    • Kto nimi zarządza ?

    • Jakie stosują kryteria ?

    • Czy istnieją alternatywy ?

    • Czy jedna bramka otwiera następne ?

    • Czy kryteria wynikają z realnego ryzyka, czy także z wcześniejszej pozycji podmiotu ?

    • I czy system potrafi rozpoznać przedsiębiorstwo dobrze gospodarujące, jeżeli pozostaje ono poza dominującymi sieciami ?

Dopiero odpowiedzi na te pytania pokażą, czy mamy do czynienia z nowym problemem instytucjonalnym, czy tylko z kolejną postacią znanych mechanizmów rynkowych.


Co pozostaje do zdiagnozowania

KRK 2050 dostrzega koncentrację kapitału. Ale warto sprawdzić, czy towarzyszy jej koncentracja kontroli nad drogami dostępu.

Dostrzega trudniejszą pozycję MŚP. Ale warto sprawdzić, na których etapach drogi do wzrostu ta różnica powstaje.

Dostrzega rosnącą siłę globalnych korporacji. Ale warto zbadać, czy podobne asymetrie nie wpływają również na możliwości rozwoju przedsiębiorstw pozostających poza największymi sieciami.

Nie znamy jeszcze odpowiedzi. W tym właśnie znaczeniu nazywam diagnozę KRK 2050 niedokończoną: dokument rozpoznaje elementy problemu, ale pozostawia otwarte pytanie o mechanizm ich wzajemnego wzmacniania w procesach dostępu przedsiębiorstw do możliwości wzrostu. 

Wolność gospodarcza nie może oznaczać prawa każdego przedsiębiorstwa do kapitału, zamówienia ani sukcesu. Powinna jednak oznaczać, że istnieją rzeczywiste alternatywy i że przedsiębiorstwo ma możliwość poddania swojej jakości wielu niezależnym ocenom.

Być może społeczna gospodarka rynkowa potrzebuje dziś nie tylko ochrony konkurencji na rynku.

Warto by starannie sprawdzić, czy wymaga również ochrony otwartości dróg, które do tego rynku prowadzą.

Posiwiały szatyn, 182 / 82.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka