W 1717 roku Szkot John Law dostał od francuskiego regenta przywilej na kompanię, która miała zagospodarować Luizjanę i całe dorzecze Missisipi. Obiecywano srebro, złoto, plantacje, handel niewolnikami i tytoń. Akcje Compagnie d’Occident, później Compagnie des Indes, zaczynały od 500 liwrów. W szczycie spekulacji na rue Quincampoix w Paryżu dochodziły do dziesięciu, a nawet dwunastu tysięcy. Ludzie sprzedawali domy, pozycje i honor, byle tylko wejść do „nowego świata”. Law drukował banknoty, żeby podtrzymać kurs. Pieniądz papierowy zalał Francję. Inflacja galopowała. Potem wszystko runęło. W 1720 roku akcje i banknoty straciły większość wartości. Law uciekł. Tysiące zostały z papierem. Państwowe finanse, i tak zrujnowane po wojnach Ludwika XIV, wpadły w jeszcze większy chaos. Paper money na długo stał się we Francji przekleństwem.
britannica.com
Trzysta lat później scena jest ta sama, tylko dekoracje cyfrowe. Zamiast Luizjany mamy „nowy paradygmat finansowy”. Zamiast srebra w Missisipi – tokeny, które „zmienią świat”, „dają wolność od banków” i „wygenerują 100x”. Zamiast Lawa – influencerzy, założyciele projektów i „analitycy” z Telegrama. Zamiast banknotów Banku Królewskiego – tokeny emitowane z powietrza, whitepapery pisane w weekend i obietnice stałych procentów z „bota handlowego” albo „decentralizowanego protokołu”.Różnica jest tylko pozorna. Kompania Missisipi nie była klasyczną piramidą w stylu Ponziego – była bańką spekulacyjną powiązaną z państwem, monopolem handlowym i emisją pieniądza. Law naprawdę próbował zreformować francuskie finanse: zamienić dług państwowy na akcje spółki, która miała zbierać podatki i prowadzić handel kolonialny. Problem w tym, że oczekiwane zyski z Luizjany były w dużej mierze urojeniem, a kurs akcji utrzymywano drukiem. Gdy zabrakło nowych naiwnych i zaufania, system się zapadł.
ebsco.com
Współczesne piramidy kryptowalutowe są często bardziej prymitywne i szczere w swojej konstrukcji. OneCoin zebrała około 4 miliardów dolarów, sprzedając „kryptowalutę”, która nie miała prawdziwego blockchainu. BitConnect obiecywał około procenta dziennie z „algorytmicznego bota” – wypłacał starym z pieniędzy nowych, aż w styczniu 2018 runął, zostawiając straty rzędu 2,4 miliarda. PlusToken, Forsage i dziesiątki innych działały według tego samego schematu: rekrutacja, obietnica stałego dochodu, token jako zamknięty obieg księgowy. Nowi płacą starym, aż łańcuch się urwie. Szacunki mówią o dziesiątkach miliardów dolarów, które przeszły przez takie konstrukcje.
bitcoinethereumnews.com
Podobieństwa są wręcz zuchwałe. W obu przypadkach działa ta sama psychologia: FOMO, narracja o historycznej szansie, która „już nigdy się nie powtórzy”, pogarda dla tych, którzy „nie rozumieją nowej ery”. W Paryżu 1719 roku spekulanci stali tłumnie na ulicy i krzyczeli oferty. Dziś siedzą w Discordzie i Telegramie, odświeżają wykres i powtarzają mantry o „diamond hands”. W obu przypadkach insajderzy wiedzą, kiedy wychodzić. Law i jego otoczenie przez pewien czas byli najbogatszymi ludźmi Europy. Założyciele OneCoin i podobnych projektów znikają z pieniędzmi, zostawiając miliony ofiar.Różnice też są istotne i nie należy ich zamazywać. System Lawa był scentralizowany i państwowy. Jedna spółka przejęła handel kolonialny, mennicę i część podatków. Jej krach uderzył w skarb i zaufanie do instytucji. Kryptowaluty – przynajmniej w warstwie Bitcoina – są dezentralne, mają ograniczoną podaż i nie zależą od jednego ministra finansów. Problem w tym, że większość tego, co ludzie nazywają „inwestowaniem w krypto”, to nie Bitcoin, tylko altcoiny, memcoiny, tokeny ICO i „projekty DeFi” obiecujące nierealne zyski. Tam mechanizm jest bliższy piramidzie niż jakiejkolwiek reformie pieniądza.Law przynajmniej miał teorię: więcej pieniądza w obiegu miało ożywić gospodarkę. Wiele dzisiejszych tokenów nie ma nawet takiej pretensji. Są czystym instrumentem spekulacji albo narzędziem rekrutacji. Gdy nowy kapitał przestaje napływać, cena spada o 90 procent w kilka dni. Potem pojawiają się nowe projekty z nowymi nazwami i nowymi influencerami. Cykl się powtarza szybciej niż w XVIII wieku, bo internet nie potrzebuje rue Quincampoix.Francja po 1720 roku na długo odrzuciła papierowy pieniądz i nowoczesne instrumenty finansowe. Strach przed „systemem Lawa” hamował reformy. Dziś po każdym krachu słyszymy, że „krypto umarło”. Potem przychodzi kolejna hossa i kolejne pokolenie odkrywa, że da się szybko wzbogacić, jeśli tylko wejdzie się wcześnie i wyjdzie przed innymi.Historia nie powtarza się dokładnie. Powtarza się rymem. W 1717 roku obiecywano bogactwa Missisipi. Dziś obiecuje się bogactwa łańcucha bloków. W obu przypadkach większość uczestników kończy z niczym, a ci, którzy sprzedawali sen, zdążają zrealizować zyski. Różnica polega głównie na tym, że dzisiaj nie trzeba już uciekać z Paryża dyliżansem. Wystarczy wyłączyć Telegram i zmienić jurysdykcję.
Jarosław Banaś



Komentarze
Pokaż komentarze