Jarosław Banaś
Jarosław Banaś
report report
49
BLOG

Cisza nad Warszawą - o ulotnej pamięci z okazji rocznicy PW pisze Jarosław Banaś

report report Polityka Obserwuj notkę 9
Jeśli Polska nie będzie co roku zabiegać o publikacje w największych tytułach, nie będzie produkować filmów zdolnych konkurować z hollywoodzkimi narracjami, nie będzie budować sieci instytucji pamięci poza granicami, nie będzie traktować historii jako instrumentu soft power – to za kolejne dwadzieścia lat nawet okrągłe rocznice będą coraz cichsze. A wtedy zniknie nie tylko opowieść o Powstaniu. Zniknie też świadomość, że w środku Europy, w połowie XX wieku, istniał plan wymazania całego narodu z mapy świata - pisze Jarosław Banaś.

Każdego roku, gdy zbliża się 1 sierpnia, Warszawa na chwilę staje. Syreny, minuta ciszy, biało-czerwone flagi, tłumy przy pomniku. To rytuał, który w Polsce wciąż działa. Poza jej granicami – niemal nic.


W światowych redakcjach, w wielkich dziennikach, na frontach pamięci zbiorowej 82. rocznica Powstania Warszawskiego przechodzi niemal bez echa. Okrągłe daty – 50., 70., 80. – potrafią jeszcze wywołać kilka tekstów, wystawę, oficjalną wizytę. Nieokrągłe znikają w szumie. Bohaterstwo Armii Krajowej, heroizm sanitariuszek, łączniczek, harcerzy, cywilów, którzy przez 63 dni walczyli w ruinach – pozostaje lokalną opowieścią. Zniszczenie miasta w 85 procentach, systematyczna eksterminacja ludności Woli, planowe wymazywanie stolicy z mapy – też.


Przegląd mediów światowych z ostatnich dni przed 1 sierpnia 2026 potwierdza tę diagnozę z chirurgiczną precyzją. W Stanach Zjednoczonych główne tytuły – The New York Times, The Washington Post, The Wall Street Journal, CNN – milczą. Jedynym śladem jest komunikat Instytutu Polskiego w Nowym Jorku, który przypomina o minucie ciszy o 17:00 czasu warszawskiego. W Niemczech sytuacja wygląda nieco lepiej, choć wciąż skromnie: w berlińskim Rotes Rathaus otwarto wystawę „Der Warschauer Aufstand 1944”, a Polskie Radio w wersji niemieckiej zrelacjonowało przygotowania do obchodów. To jednak wyjątek, nie reguła. We Francji Le Monde, Le Figaro i Libération nie poświęciły tematowi nawet notki. W Hiszpanii cisza w El País, ABC i El Mundo. W Skandynawii – pojedyncze prywatne wpisy i hasła encyklopedyczne, żadnych poważnych tekstów w Dagens Nyheter czy Aftenposten. W Rosji temat pojawia się wyłącznie w materiałach Polskiego Radia po rosyjsku; rosyjskie media wolą go omijać. W Chinach, Czechach, na Węgrzech i w Korei Południowej – zero aktualnych doniesień o 82. rocznicy.


A przecież Powstanie to tylko jeden, szczególnie dramatyczny rozdział. Niemieckie plany wobec Polski sięgały dalej. Generalplan Ost przewidywał nie tylko okupację, lecz biologiczną i kulturową eliminację narodu: deportacje, germanizację, redukcję populacji do poziomu niewolniczej siły roboczej. Warszawa 1944 była laboratorium tego zamiaru. Gdy miasto płonęło, a Armia Czerwona stała po drugiej stronie Wisły, realizował się fragment szerszego projektu – wymazania Polski jako podmiotu historii.


Porównajmy skale. Holokaust – sześć milionów Żydów – słusznie stał się centralnym punktem pamięci XX wieku. Ale inne tragedie, często o mniejszej liczbie ofiar, potrafiły zbudować trwałą obecność w globalnej świadomości. Holodomor na Ukrainie – kilka milionów. Ludobójstwo Ormian – półtora miliona. Kambodża Czerwonych Khmerów – około dwóch milionów. Rwanda – osiemset tysięcy w sto dni. Srebrenica – osiem tysięcy. Każda z tych katastrof ma dziś swoje muzea, filmy, podręczniki, dni pamięci, międzynarodowe uchwały. Niektóre stały się obowiązkowym elementem edukacji na Zachodzie.


Polska ofiara drugiej wojny – sześć milionów obywateli, w tym trzy miliony polskich Żydów, zniszczone miasta, inteligencja wymordowana w pierwszych miesiącach, ziemie wschodnie anektowane – pozostaje w cieniu. Nie dlatego, że była mniejsza. Dlatego, że pamięć nie jest naturalnym zjawiskiem. Jest projektem.


Państwo Izrael i Instytut Yad Vashem pokazują, jak się taki projekt buduje: systematycznie, wieloletnie, bez kompleksów. Muzea na wszystkich kontynentach, programy edukacyjne, wsparcie dla filmów, literatury, badań, dyplomacja historyczna, konsekwentne reagowanie na każdy przejaw negacji. Efekt? Holokaust jest dziś jednym z nielicznych wydarzeń, o których niemal każdy absolwent szkoły na Zachodzie coś wie. Nie stało się to samo z siebie.


Polska ma Muzeum Powstania Warszawskiego – jedno z najlepszych muzeów narracyjnych w Europie. Ma IPN, ma archiwa, ma żyjących jeszcze świadków. Ma też, niestety, nawyk uważania, że prawda sama się obroni. Że wystarczy obchodzić rocznice u siebie, a świat kiedyś zauważy. Nie zauważy. Świat pamięta to, co jest mu uporczywie pokazywane, opowiadane, filmowane, wpisywane do programów szkolnych, wpychane na salony międzynarodowe.


Jeśli Polska nie będzie co roku zabiegać o publikacje w największych tytułach, nie będzie produkować filmów zdolnych konkurować z hollywoodzkimi narracjami, nie będzie budować sieci instytucji pamięci poza granicami, nie będzie traktować historii jako instrumentu soft power – to za kolejne dwadzieścia lat nawet okrągłe rocznice będą coraz cichsze. A wtedy zniknie nie tylko opowieść o Powstaniu. Zniknie też świadomość, że w środku Europy, w połowie XX wieku, istniał plan wymazania całego narodu z mapy.


Pamięć nie jest sprawiedliwa. Jest polityczna, kulturowa, medialna. Narody, które to zrozumiały, mają dziś głos. Te, które czekają, aż historia sama odda im sprawiedliwość, dostają ciszę. Warszawska cisza z 1 sierpnia – potwierdzona przeglądem światowych redakcji – jest tego precyzyjnym, bolesnym dowodem.


Jarosław Banaś 



report
O mnie report

Na Salonie24 od 2008. Reaktor Jarosław Banaś. Dziennikarz radiowy, autor słuchowisk, reportaży. Autor porywającej prozy o Julianie Arnoldzie Szaraczkiewiczu "Tak diała państwo". Publikacja w przygotowaniu. Poniżej song Szaraczkiewicza.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka