"Znano różne w świecie lisy;
Był więc lis Ancymon łysy;
Pospolity lisek rudy,
Pełen sprytu i obłudy.
Lis niebieski - wielka sknera;
Zezowaty lis - przechera; ..."
"...Lecz nie było w świecie lisa,
Ponad lisa Witalisa. ..."
Nasi kandydaci do wyborów prezydenckich, oględnie mówiąc, nie w pełni spełniają oczekiwania Polaków. Taki Prezydent Kaczyński ma przechył ku jednej stronie wyborców, Premier Tusk jest mało wyrazisty, Szmajdziński ma złe korzenie, Nałęcz idzie, gdzie powieje.
Pozostał jeszcze, Andrzej Olechowski. Ma ekonomiczne wykształcenie, doświadczenie w dyplomacji. Jest narcyzem i trochę pozerem /wielbiciel cygar, whisky i markowych ciuchów/, lecz też człowiekiem renesansu: prócz ekonomii i polityki, zajmował się budownictwem, ale i muzyką.
Swego czasu, wespół z Wojciechem Mannem i Marią Szabłowską, założył klub muzyczny na Nowym Świecie w Warszawie, gdzie słuchano między innymi Radia Luksemburg. Prowadził też w radiowej Trójce, razem z Mannem, program "Cztery czwarte". Był menadżerem zespołu "Trzy Korony", didżejem w klubach muzycznych i prezenterem muzyki rozrywkowej w Rozgłośni Harcerskiej.
Kiedyś Madeleine Albright, powiedziała o nim: Andrzej Olechowski, to świetny dyplomata, powinien być prezydentem.
I jeszcze, przechytrzyl wszystkich przyznając się, iż był kontaktem operacyjnym wywiadu PRL-u, więc nawet nie trzeba mu tego wyciągać.
Tylko, czy choć ta część publiczności, która miała "złamane serca " po kolejnych wyborach prezydenckich, mu zaufa?
Inne tematy w dziale Polityka