Stało się. Chyba go wzięło.
Najpierw wcale jej nie zauważał.
W końcu jest facetem w sile wieku i po pewnych przejściach. Ona natomiast, to jeszcze "szczaw".
Różni ich wiele, m.in. postura. Ona to wysoka goldenka. On jest średniej wielkości jagdterrierem, brunetem z brązowymi pasemka, tu i ówdzie.
Od pewnego czasu, jednak widzą się.
Trochę się jeszcze krygują. A to on podbiegnie do niej. A to ona się odwróci udając, że właśnie coś w trawie znalazla. Potem ona biegnie, on stoi zapatrzony gdzieś, jak kura w gnat. Po czym gwałtownie rusza, żeby być szybszym.
Obserwowałam dziś, te ich podchody i płakałam ze śmiechu.
Oczywiście ich uczucie nie będzie mogło zostać skonsumowane, tak całkiem do końca.
Dzieli ich płot, są różnej rasy i po medalistach, więc na mieszankę w ewentualnym potomstwie nie zgodzą się jej państwo. Ja nie stawałabym na drodze do ich szczęścia.
Boję się co to będzie, gdy ona będzie miała, jak to kiedyś taki stan u suczek określiło znajome dziecko, "sieczkę".
Poprzednik Pola, który się wabił Booboo, kiedy się zakochał w wilczycy z naprzeciwka, przez całe święta Bożego Narodzenia wył w domu lub stał pod płotem. A mróz był siarczysty.
Śpiewa Bryan Ferry.
Inne tematy w dziale Rozmaitości