Rano mnie obudziła okropna burza i ściana deszczu.
Po krótkiej przerwie była powtórka z rozrywki.
Zostały po tym, zalane drogi pod wiaduktami. I korki utrudniające życie.
Wisła "ukradła" bulwary i wygląda groźnie.
Znów się zbierają czarne chmury i pomrukuje burza. Aż strach, czym to się skończy.
Powinnam wkleić "Wichrowe wzgórza", ale jakoś mam ochotę na "Doctor'a Zhivago".
Niech w tych okolicznościach przyrody zabrzmi "Somewhere My Love", dla ukojenia:
Inne tematy w dziale Rozmaitości