Przyszli do mnie, sąsiad i jego kolega. Tzn. dobijali się do domofonu i w końcu spotkaliśmy się przy furtce. Wpuścić do domu ich nie mogłam, bo mój pies chce pożreć sąsiada.
Okazało się, że mają przyjaciela, który jest właścicielem suczki tej samej rasy co mój Polo /jagdterrier/. Ona ma cieczkę i poszukiwany jest dla niej partner seksualny.
Usiłowaliśmy rozmawiać, mimo że mój pies skakał na ok. 2 m wzwyż, aby dorwać sąsiada.
Próbowali mnie przekonać, iż Polo się nada jako reproduktor.
Byłam sceptyczna. Spoglądałam na tego mojego "pluszaka", który wykonywał przedziwne skoki i trudno było mi uwierzyć, że będzie uprawiał seks, a następnie miałby zostać ojcem.
Ale z drugiej strony, pomyślałam, domu nie zbuduje, drzewa nie posadzi, przy komputerze siedzi tylko, gdy chce mnie naciagnąć na moje pożywienie, więc może chociaż dzieci przecudnej urody po sobie zostawi.
Wymieniliśmy numery telefonów. Mam wciąż watpliwości, bo otrzymałam też zapewnienie, iż po ewentualnej ciąży suczki, dostanę jednego szczeniaka. I to mnie zmroziło, bo z tym jednym wariatem mam czasami siedem światów.
Nic to, może pan suczki nie zadzwoni, jak uslyszy opowieść o skandalicznym zachowaniu Pola.
Nie ma też gwarancji, że ta para mogłaby się zaakceptować. Różnie to bywa, tak u zwierząt, jak i u ludzi.
Tej dwójce też różnie wychodziło, ale w końcu nawet się rozmnożyli:
Inne tematy w dziale Rozmaitości