Wczoraj na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi odbył się drużynowy konkurs w skokach narciarskich, na dużej skoczni. Polacy nie zdobyli medalu, choć dwa indywidualne złota Kamila Stocha rozbudziły nadzieje. Teraz trochę zawodu i ... szukanie winnych takiego obrotu sprawy.
Swój zawód demonstrują też np. Norwegowie, przy biegach narciarskich. Oczekiwali większych sukcesów, a tu trzeba było zejść na ziemię i pogodzić się z sukcesami zawodników z innych krajów. Jednak Norwegowie swoje porażki zrzucają... na spisek producentów smarów do nart. Wg Norwegów, zawodnicy innych ekip dostali lepsze, a dla ich zawodników opracowano takie spowalniające. Ot, szaleństwo.
Holendrzy - wciąż - nie mogą pogodzić się z porażką swego panczenisty na dystansie 1500 m. Najpierw - tuż po ściganiu - chcieli wymóc dwa złote medale, choć obiektywnie czas Polaka - Zbigniewa Bródki - był lepszy /o 0,003 s/, a teraz twierdzą, że właściwie to ich zawodnik wygrał o 0,001 s, ponieważ startował z wewnętrznego - lodowego - toru, a zwycięski Polak z zewnętrznego, więc sygnał startera dotarł do Holendra później i dlatego jego reakcja startu była wolniejsza i przegrał. Podobno na wewnętrznym torze głośnik jest oddalony od zawodnika o 8 m, a na zewnętrznym o 4 m. Tylko, przecież wszyscy zawodnicy losowali swoje tory i nikt inny takich pretensji nie podnosił, a medale rozdano w wielu konkurencjach łyżew szybkich. Niektórzy - zwyczajnie - nie potrafią pogodzić się z porażką.
Można zrozumieć Rosjan, że czuli się oszukani po meczu hokejowym USA - Rosja. Amerykanom sędziowie uznali bramkę strzeloną łyżwą, a Rosjan przechytrzył bramkarz amerykański, który widząc, iż strzał Rosjanina jest nie do obrony, leciutko poruszył swoją bramkę i ... sędziowie gola nie uznali. Ale tu Rosjanie - przed meczem - wykazali się niefrasobliwością, ponieważ nie sprawdzili, jakie kuriozum sędziowskie im przygotowano. Otóż, jednym sędziów podczas meczu USA - Rosja był... Amerykanin. Dziwaczna sytuacja i trzeba było to oprotestować przed meczem.
A wracając do naszych skoczków narciarskich, to nie ma co biadolić i zrzucać winy na tego czy innego zawodnika. Czwarte miejsce, to całkiem dobry wynik i na aktualne możliwości naszej drużyny. Mamy jednego ASA i kilku dobrych zawodników, choć chwilami zaliczających małe wpadki. Teraz padło na Żyłę, ale równie dobrze mogłoby się to przytrafić np. Ziobrze, który też bywa chimeryczny.
Nic to, mamy dwa złota indywidualne i tym powinniśmy się cieszyć.
Inne tematy w dziale Rozmaitości