"Wichrowe wzgórza" (Wuthering Heights"), to film w reżyserii Emerald Fennell, wg powieści Emily Bronte... I mamy tu mieszankę uczuć.
I jest Yorkshire, gdzie żyje też ojciec, pan Earnshaw (gra go Martin Clunes), wraz z małą córeczką, Catherine (Charlotte Mellington).
A pewnego dnia ojciec wychodzi..., po czym wraca z - krzywdzonym - chłopcem (Owen Cooper), któremu jego córka daje na imię... Heathcliff. Dzieci czują się dobrze w swoim towarzystwie.
Mijają lata i dorośli już, Catherine (Margot Robbie) i Heathcliff (Jacob Elordi) wciąż trwają przy sobie i się kochają... Jednak Catherine chce poznać sąsiada, Edgara Lintona (Shazad Latif) i jej się to udaje. A ten po pewnym czasie prosi ją o rękę, a ta się zgadza.
Heathcliff jest załamany i wyjeżdża, aby po kilku latach wrócić, bo chęć zemsty go rozpiera.
Jednak nawet zemsta nie jest tu prosta.
W tym filmie są bajeczne zdjęcia, autorstwa Linusa Sandgrena. A energetyczna - chwilami też poetycka - muzyka, to praca Anthony'ego Willisa.
Film "Wichrowe wzgórza", to mieszanka uczuć, gdzie miłość miesza się z nienawiścią, bo też życie bywa skomplikowane. I choć znałam już wcześniej treść, to się nie nudziłam, ponieważ nowe odczucia buzowały.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)