Post ten przejdzie zapewne bez echa, są ważniejsze sprawy - obłuda Wolszczana, polityka międzynarodowa, ale to nic.
Gdy posyłasz dziecko do szkoły, funkcjonariusze resortu edukacji domagają się wypełnienia ankiety w której musisz odpowiadać na pytania o swój status spoleczny, zawodowy i materialny lub o to czy dzieckosypia z wami w jednym łózku...
Poczytajcie sami - Polska lokalna
Kolejny maleńki przyczynek do Wielkiej Teorii Inwigilacji.
Czym jest WTI?
Wielka Teoria Inwigilacji sprowadza się do konstatacji iż państwo aby uzasadnić stały rozwój swych struktur sięga swymi mackami w sferę naszej prywatności. Rzecz jasna nie czyni tego od tak sobie - zawsze czyni to "dla naszego bezpieczeństwa" lub by "chronić słabszych" (kobiety, dzieci zwierzęta). Stosunkowo fair jest gdy nasza wolność ogranicza się na skutek wymogów bezpieczeństwa zewnętrznego - zagrożenie terrorystyczne, wojna itp. Ale i wtedy należy rządzącym skrupulatnie patrzeć na łapki, czy aby nie sterują informacjami tak by wyolbrzymić małe, a niekiedy tylko hipotetyczne zagrożenia.
Zupełnie zaś niedopuszczalne jest gdy funkcjonariusze państwa, żenująco niskiego szczebla, bo są to pracownicy szkół, dostają do ręki ankiety w których musimy spowiadać się z naszego życia osobistego i odpowiadać na pytania tak osobiste jak nasz status zawodowy, metraż mieszkania itp. lub o to czy dziecko sypia z nami w jednym łóżku!
Funkcjonariusze resortu oświaty (dyrektorzy i nauczyciele) otrzymują w ten sposób szalenie niebezpieczny oręż w postaci szczegółowych informacji na temat naszej pozycji społecznej (co może służyć do działań analogicznych z apartheidem - tyle że nie rasowym a społecznym), mogą je także wykorzystywać do celów osobistych podlizując się dzieciom których rodzice zajmują ważne społecznie miejsce, mogą coś załatwić, lub tylko samom swoją życzliwością podnieść status społeczny nauczyciela czy dyrektora. Teraz oczywiście piszę o nieprawidłowościach, tyle że sa one trajemnicą poliszynela...
Ale sprawa ta ma także drugie oblicze - państwo zwyczajnie NIE MA PRAWA domagać się takich uinformacji! Jest to naruszenie moich konstytucyjnych wolnośc, a argumenty tego czy innego funkcjonariusza resortu edukacji (wszelkie skojarzenia z funkcjonariuszami "wiadomego" resortu - sa jak najbardziej na miejscu i nie ma tu żadnego przypadku) o tym że ankiety zostały zaakceptowane przez Ministerstwo Edukacji sa funta kłaków niewarte - gdyż Ministerstwo TAKŻe nie posiada prerogatyw do inwigilowania obywateli!
A że pani Hall powinna się podać do dymisji, wczesniej wywalając na zbity pysk tych którzy w powstaniu tych ankiet maczali swe łapska - to już zupełnie inna historia.
Ps - a cóż na to GIODO ? Kolejny raz umywa rączki i odmawia zajęcia sie czyms innym niż ochrona danych osobowych UBeków, kanalii i zwykłych przestępców?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)