Konrad Piasecki z RMF przypomniał opinie Grzegorza Schetyny na temat przyczyn wyborczych sukcesów Baracka Obamy oraz Platformy. Otóż Gensek PO tłumaczy zwycięstwo swojej partii tym że była ona anty PiSem, a Baracka Obamy tym że jest on antyrepublikaninem. Nie wdając się w szersze analizy przyczyn przegranych MacCaina oraz Prawa i Sprawiedliwości (conieco medialna histeria tez tu miała do powiedzenia) nalezy zauważyć dwie implikacje tego rozumowania.
1 - Jeśli ktoś wygrywa ponieważ jest "anty" to znaczy że nie liczą się jegoprogram pozytywny, przymioty, zdolności, możliwości działania, a jedynie pod uwagę brany jest wizerunek i to w swojej najpłytszej warstwie. Innymi słowy; według Schetyny Platforma Obywatelska może być zgrają kompletnych popaprańców, nieudolnych w sposób wręcz symboliczyny, której jedyną przesłanką do zwycięstwa w wyborach jest byćie "anty PiSem".
2 - Wyborcy którzy stosują kryterium "anty" to stado bezrozumnych małp którym dano do rąk brzytwy i wypuszczono ich na wolność. Mnie uczono że demokracja to świadomy wybór "za", a jeśli jest to wybór "przeciw", to tylko w takiej sytuacji jaką mieliśmy podczas wyborów sejmu "kontraktowego" - tylko że to nie była demokracja!
Gratulując panu gensekowi jego partyjnych kolegów i wyborców, powrócę do Baracka Obamy.
Sądzę że taka wypowiedź dała by prawnikom ze sztabu wyborczego Obamy asumpt do wystąpienia na drogę sądową - rzecz jasna tylko wtedy gdyby ktokolwiek poważny liczył się ze słowami Grzegorza Schetyny lub innych działaczy PO. Ale że nikt się ich gadaniną nie zajmuje przeto raz Tusk może perorować o "naszych (czyli PO) przyjacielach republikaninach" a innym razem Schetyna może porównywac PO do Obamy...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)