Religie na straży wolności, no teraz to większość ateuszy i osobistych wrogów Pana Boga dostaje apopleksji (nie będę z tego powodu płakał - trudno, jako chrześcijanin jestem predestynowany do świętości ale nie jestem święty). W ich uszach to brzmi niczym wulgarne bluźnierstwo wypowiedziane na audiencji osobistej u Papieża...
Przez kilka setek lat, wmawiali sami sobie i innym ze to właśnie religia, więzi ludzkie umysły, zniewala ciała i ogranicza postęp - inaczej mówiąc wszystko co związane z religią jest zaprzeczeniem humanitaryzmu i wolności.
No to furda panowie, ale popatrzcie choćby na Świadków Jehowy i ... prawosławnych Białorusinów!
Cóż takiego dla wolności wywalczyli Świadkowie? A choćby to że żaden lekarz nie podejmie działań wbrew woli pacjenta, lub jego rodziny bo to grozi bardzo kosztownymi konsekwencjami, co zresztą zostało skutecznie skodyfikowane zarówno w precedensach jak i w ustawach krajów anglosaskich. Ja wiem że dla Was kochani faszyści pozwolenie by ktoś decydował o transfuzji krwi dla swojego dziecka jest nie do przyjęcia, dla was wszystkie dzieci są wasze (skądś muszą się brać kadeci i janczarowie "postępu" - więc trzeba dzieci odebrać rodzicom, albo przynajmniej ograniczyć im możliwość kształtowania ich osobowości). Niemniej jednak zwycięstwo wolności było ogromne.
A Białorusini?
Właśnie tak - to (dla was) "ciemne" prawosławie dzięki swojej sile którą czerpie z wiary, umie przeciwstawić się kolejnemu z waszych faszystowskich pomysłów, czyli nadawaniu ludziom numerków zamiast imion i nazwisk. Przypomnijmy że wielkim i niekwestionowanym prekursorem tego diabelstwa był orędownik wszelkiego światowego postępu Adolf Hitler (który jednak był na tyle humanitarny, że swym i ofiarom numerki tatuował, więc nie trzeba było ich pamiętać - dziś bez Pesela nawet umrzeć spokojnie nie można). Tymczasem to właśnie prawosławni buntują się i mimo prześladowań ze strony sił postępu (myślę że gdyby u władzy był ktoś bardziej "europejski" niż Łukaszenka - to stłumił by bunty srogimi represjami - humanitaryści i postępowcy nie raz już udowodnili że nawet hektolitry przelanej krwi i zwały trupów nie robią na nich żadnego wrażenia, jeśli w grę wchodzi "postęp") zaczynają stawiać na swoim - być może pesel na Białorusi nie zostanie wycofany, ale wystarczającym sukcesem będzie jeśli nie każdy będzie musiał się nim posługiwać!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)