Rzeczpospolita pisze o współpracy ks. Kowalczyka z SB...
Kto za to ponosi odpowiedzialność? Złe pazerne mendia? jakoś w to nie wierzę, Rzepa nie jest brukowcem w stylu Super ekspresu, Faktu czy Wyborczej. Nie epatuje czytelników opisami niegodziwości Abp Kowalczyka. Rzeczpospolita napisała "Ks. Józef Kowalczyk spotykał się z tym samym oficerem co o. Konrad Hejmo. Rozmawiał z nim o różnicach zdań wśród biskupów". Jaką wartość dla komuny miały takie informacje? Były BEZCENNE !!!
Czy ksiądz Kowalczyk wiedział że rozmawia z UB? Udowodnić nie sposób, ale...trzeba by przyjąć że był albo wyjątkowo naiwny, albo wyjątkowo głupi że osobie niezwiązanej z episkopatem mówił o takich rzeczach. Tak czy siak, nie powinien zostać hierarchą, bo te cechy czy to głupota czy naiwność go dyskwalifikują.
Osobna historią jest to że Kościół w dalszym ciągu nie przeprowadził rachunku sumienia, nie wyspowiadał się przed ludźmi i nie zadośćuczynił za swe słabości! Gdyby episkopatowi nie zabrakło odwagi, gdyby dokonał publicznego rozliczenia się z przeszłością, dziś NIKT by o takich sprawach nie pisał - bo nie były by żadną sensacją!
Tymczasem kościelna komisja do spraw utajnienia historii - bo tak de facto powinno się ja zwać, cały czas działa, i ...działa, i co robi?...działa itd. ad finitum.
Tymczasem gnoi się tych duchownych którzy chcieli by wpuścić trochę jasności do ciemnych sprawek współpracy na linii kościół SB, a Isakowicza Zalewskiego niestety trzeba tolerować, bo zbyt głośne ma nazwisko i jak by i jego "wysłano na misje" to szum podniósł by się zbyt wielki...
Proszę księdza - co by było gdybym przyszedł do spowiedzi i w swojej konfesji powiedział "grzeszyłem ale nikomu nie szkodziłem"; czy uznał by to ksiądz za dobra szczera spowiedź, czy udzielił by mi ksiądz rozgrzeszenia? Atak właśnie tłumaczy się nader wielu hierarchów "współpracowałem (bo takie były czasy) ale nikomu nie szkodziłem"...


Komentarze
Pokaż komentarze (18)