Co ciekawsze...faktycznmie nie było kantów. Główni spiskowcy pozostali sobie wierni do końca. Michnik nie zdradził Jaruzelskiego. Kiszczak nie powiedział złego słowa o Geremku. Ba, nawet nie było wolno, takiego złego słowa powiedzieć.
Monopol medialny sił pookrągłostołowych, skutecznie blokował wszelkia niezależną publicystykę. Każdy o innym spojrzeniui był z miejsca i gremialnie szkalowany od "oszołomów", "wyznawców spiskowej teorii dziejów", "antysemitów" itp. itd.
Sądy skutecznie odmawiały jakichkolwiek sensownych rozstrzygnięc wobec morderców, aferzystów i bandytów z czasów PRL. Ofiary były powszechnie wyśmiewane...liczyło sie tylko "nowe".
Małe lokalne kliki prokuratorów, sędziów, policjantów, urzędników skarbowych i terenowych - skutecznie trzymały za mordy obywateli, traktując ich niczym feudalnych poddanych. Zastraszeniem, szantarzem lub (w razie oporu) administracyjnym gnojeniem człowieka, przejmując majątki tych którym udało się wybić ponad przeciętność, a którzy nie należeli do sitwy.
Można było wświetle prawa mordowac polityków i policjantów, można było...organizowac "wypadki" i "zgony z przyczyn naturalnych" tym którzy chcieli zmienić tę sytuację.
Dało się pozbawić ludzi oszczędnosci zgromadzonych na książeczkach PKO.
Tak było pięknie i mogło by to draństwo trwac jeszcze długie lata..ale
Ale przyszedł Rywin do Michnika i ... bańka pękła.


Komentarze
Pokaż komentarze