W/g sądów można nazwać prezydenta chamem, pod warunkiem że samemu jest się Palikotem. Natomiast nazwanie chamem człowieka który wielokrotnie pomawia i oczernia w sposób niegodziwy inna osobę, już przez sąd uznane jest za czyn karalny.
Ja rozumiem że w Polsce mamy to nieszczęście, czyli - zupełną dowolność w interpretowaniu praw przez sądy (co w połączeniu z gówniarskim wiekiem, brakiem doświadczenia życiowego, frustracjami i kiepskim przygotowaniem merytorycznym, stanowić musi swoisty, dopust boży), ale dziwić musi aż taka rozbieżność w orzekaniu.
Gdyby jeszcze sąd w sprawie Palikota, ujął w uzasadnieniu, że jest to klasyczny błazen, czyli - jego słowa nie mogą nikogo obrazić (co faktycznie jest zgodne z prawdą), to nie było by problemu.
Ale problem jest, może nie tej miary, jak wypuszczanie przez sądy morderców i gwałcicieli, aferzystów (byle z dobrymi koneksjami), czy nagminne posługiwanie się kalkami i wytrychami podczas orzekania...ale jest!
Kolejny raz, sądy udowodniły społeczeństwu że w tym kraju sa równi i równiejsi, temida łypie spod opaski na pieniądze, zaszczyty i kariery, a szary obywatel ma wsadzić mordę w kubeł i nie kwękać.


Komentarze
Pokaż komentarze