Czyli...eurodeputowani zabierają zabawki i gremialnie opuszczają piaskownicą. Żebyż tak jeszcze zechcieli opuścić ją na zawsze, woźny zgasił by światło i powiesił kłódkę. Niestety, oni opuścili tylko salę na znak protestu. Protestowali przeciwko przemówieniu Prezydenta Czech Wacława Klausa, nie tylko zresztą wychodzili, tupali, gwizdali i zachowywali się jak swołocz. Trudno - swołocz to tu jedyne określenie. Można się z kimś nie zgadzać, można protestować przeciw jego słowom, ale gwizdy i tupanie to typowo chamskie zachowania - co ciekawe przodują w tym ludzie związani z ...lewicą i nie jest to żadne uprzedzenie, ale dane statystyczne, gwizdy, ryki i tupanie i wymuszone śmiechy, towarzyszyły wielu debatom...
Co ciekawe, kiedyś gdy protestowali polscy eurodeputowani (milcząc, bez krzyków, tupania i histerycznej gestykulacji, jedynie z transparentami), zostali ukarani za zachowanie niemieszczące się w ramach regulaminu obrad Parlamentu Europejskiego. Mam nadzieję (wiem że to skrajna naiwność - lewaka nikt w Europie nie odważy się ukarać), że także autorzy i aktorzy tego żałosnego przedstawienia poniosą konsekwencję.
Ale wróćmy do tytułu.
Na wielu agorach, można sobie narobić wrogów, jedynie przypominając o czymś o czym reszta wolała by nie pamiętać. Tak w Internecie, jak i w parlamentach, czy dyskusjach towarzyskich. Psychologia i psychologia społeczna, wielokrotnie już opisywały, ten mechanizm - coś staje się tabu, osoba lub instytucja, zostaje wyjęta spod jakiejkolwiek krytyki, gdyż krytykowanie jej naruszało by ład społeczny - to mentalność odziedziczona po socjalizmach. Nie wolno było krytykować kogokolwiek z władz sowieckich, jakiejkolwiek instytucji - niczego (no chyba że popadło w niełaskę), podobnie w III Rzeszy - żadna krytyka kogokolwiek i czegokolwiek była niemożliwa. Ruki pa szwam i morda w kubeł.
W "wolnej" Polsce mieliśmy podobnie, przez kilkanaście lat jakakolwiek krytyka Michnika, gazety Wyborczej, czy ówczesnego establishmentu była niewybaczalnym grzechem - całe szczęście nie dysponowali już obozami koncentracyjnymi, "internatami" i Sybirem. Ale i tak osoba która z krytyką się wyrwała narażona była na towarzyski i zawodowy ostracyzm.
Jak widać, co zresztą dziwić nie może, zważywszy że, UE jest zdominowana przez lewicę, jakakolwiek krytyka instytucji i osób związanych z Unią jest niedopuszczalna, niewybaczalna i "narusza podstawy demokratycznego ładu".
Swego czasu Jan Pietrak śpiewał piosenkę o obywatelu co mu się ustrój nie podobał...no to zawołajmy w sposób tak charakterystyczny dla euroaparatczyków; "wam się obywatelu Klaus ustrój nie podoba!"
Czy zatem Klaus istotnie powiedział coś strasznego? - nic z tych rzeczy - tu można przeczytać cały tekst jego wystąpienia i druga część. Jedynym grzechem Klausa było naruszenie dobrego, bezmyślnego samopoczucie wielu deputowanych.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)