makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik
74
BLOG

Glemp, czyli - zemsta nadubowca.

makroman - Maciej Czernik makroman - Maciej Czernik Polityka Obserwuj notkę 14

Nie wiem jakim Józef Glemp, jest duszpasterzem, nie znam jego homilii (telewizja pokazuje jedynie wygłaszane z ambony przemówienia polityczne, owinięte we frazeologię quasi religijną), nie spowiadałem się u niego, nie wiem – naprawdę nie wiem.

Nie muszę wiedzieć.

Pewne funkcje w episkopacie, zwłaszcza gdy były pełnione za komuny, wymagały by duszpasterz był także politykiem. Świetnym politykiem był Sapieha, wyśmienitym Wyszyński. Oni umieli tak pokierować swoją polityką by ochronić swoje kapłaństwo. W przypadku Glempa mamy sytuację odwrotną, on tak pokierował swoim kapłaństwem by nie przeszkadzało mu w polityce. Zdaję sobie sprawę z wagi tych słów, ale nie umiem tego inaczej nazwać. Być może prawdą jest, namaszczenie Glempa na prymasa przez Wyszyńskiego, który uznał, że Kościół w Polsce (w tamtych czasach) bardziej potrzebował spokoju, niż konfrontacji z państwem. Ale na pewno nie oznaczało to, iż Kościół ma prawo przemilczać i odsuwać od siebie kwestie które doprowadzały społeczeństwo do wrzenia.

Tymczasem Glemp, z tego co ujawniają dokumenty nie zapanował nad sytuacją, Jestem pewien iż współpraca wielu duchownych z UBecją nawet jeśli nie odbywała się za wiedzą i zgodą prymasa, to trudno przyjąć by nie wiedział o tym co się dzieje. Nie sposób przyjąć ślepoty Kościoła, który za dobrą monetę przyjmował nagła zmianę stosunku władz, do pomysłu budowy świątyni, tam gdzie wcześniej jej budowa była stanowczo wykluczona, wydania paszportu, temu lub innemu kapłanowi, który wcześniej nijak paszportu otrzymać nie mógł...zwłaszcza że w tym samym czasie, blokowane były inne inwestycje i wydawane odmowy innym duchownym.

Więc skoro Kościół to wszystko widział, to...no właśnie! Coś za coś...My wam swobodę kultu, pieniądze lub ułatwienia w ich pozyskiwaniu, wy nam...informacje o opozycji („nie nie, proszę księdza, nikomu nic złego nie zrobimy, niech się ksiądz nie obawia, ale ksiądz rozumie – ja mam swoich przełożonych, ja im coś muszę napisać...”), czasami kilka ostrych słów tym opozycjonistom którzy z racji zbyt gorących głów, nie chcą przystać na mała stabilizację we wzajemnych stosunkach państwo – społeczeństwo, a przede wszystkim trzymanie za twarz tych kapłanów, którzy zbyt poważnie biorą sobie do serca słowa o prawdzie i sprawiedliwości...

I powiedzmy to sobie szczerze – ówczesny episkopat, tak właśnie postępował – rozbudowywał infrastrukturę – chyba nigdy jeszcze w Polsce nie budowano tylu kościołów co w latach 80. Kościoły, salki parafialne, wprawdzie pękały w szwach od opozycjonistów – ale poza ostrymi słowami (bufor dla nastrojów) i wyrzekaniami, do podjęcia jakichkolwiek ostrzejszych wystąpień nie dopuszczano. A los Księdza Popiełuszki (nie tylko jego – ale On jest najgłośniejszy) dobitnie świadczy o trzymaniu księży za twarz.

W takim ujęciu zrozumiała jest niechęć Glempa do Isakowicza Zalewskiego, Popiełuszki i innych, jasne staje się dlaczego Glemp nigdy nie doprowadził do rozliczenia się Kościoła z kolaborantami we własnych szeregach itp.

A odmowa zeznań w procesie beatyfikacyjnym? Jeśli Glemp ma dowody na grzeszność Popiełuszki, to sam potwornie grzeszy nie ujawniając ich, jeśli zaś odmawia z innych przyczyn, to trudno to uznać za coś innego niż zemstę małego człowieka.

zaczepny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka