O tym że Pani Posłanka nie ma specjalnie pojęcia o czym mówi, przekonuje nie tylko jej życiorys (socjolożka, zajmująca się filmem, która zabiera głos na temat etycznych i medycznych aspektów zapłodnienia in vitro, swą absurdalnością przypomina jedynie Gomułkę pouczającego architektów jak mają domy budować), ale także słowa wypowiedziane w wywiadzie dla dzisiejszej Rzeczypospolitej.
„Nie zgadzamy się (...)z propozycją mrożenia komórek jajowych, bo nigdzie na świecie się tego nie robi. Komórka jajowa jest delikatna i przy mrożeniu mogłaby zostać uszkodzona. Nie wiemy, jakie mogłyby być tego konsekwencje, bo nie ma żadnych badań na ten temat”.
Inaczej mówiąc pani posłanka wie że nie ma badań, wie że nic nie wie, ale wie że komórka jajowa jest delikatna (kiedyś pewnie potraktowała jajko młotkiem i ono zbiło się, co ugruntowało w pani posłance skojarzenia, że jest to twór wielce delikatny). Oczywiście argument „nigdzie na świecie” brzmi absolutnie przekonująco i ucina wszelkie spory...
„..będziemy rekomendować prawo mrożenia zarodków. W przeciwnym razie sztuczne zapłodnienie metodą in vitro było by praktycznie niemożliwe”.
Mamy rozumieć że wybitna znawczyni tematu (socjologia to taka nauka o wszystkim), ustaliła że zarodek nieprzemrożony nie ma szans na implantację? A może tu chodzi wcale nie o „praktyczną niemożliwość” ale o zwykłe wygodnictwo lekarzy, którym nie chce się przygotowywać za każdym razem nowego zarodka, jeśli poprzedni z jakiś powodów nie zacznie się prawidłowo rozwijać?
„...zarodek dobrze znosi mrożenie, więc potencjalne życie jest dobrze chronione”.
Mniejsza już o zarodek, zwróćmy uwagę na sformułowanie „potencjalne życie” - wielu niedouczonych biologów ( pewnie dlatego że po skończeniu studiów nie zajmowali się filmem) uważa taką na przykład bakterię za … życie właśnie, a tu się okazuje że zarodek ludzki jest tylko „potencjalnym życiem” - proponuję nominację do Nagrody Nobla.
Ale dość już obśmiewania „kompetencji” pani poseł. To co zamierza rekomendować ma też swoje straszliwe konsekwencje...los zamrożonych zarodków!
Formalnie będą przetrzymywane w zamrożeniu – nie będzie ich można zniszczyć, ale będą mogły być adoptowane. Pięknie, ale jak długo? Ilu znajdzie się chętnych do adopcji? A co zresztą? Tak mi się zdaje że będą trwały w zamrożeniu jako „potencjalne życie” do czasu aż w tym czy tamtym instytucie zabraknie prądu (lub wydarzy się inna awaria) i z „życia potencjalnego” staną się „życiem zmarnowanym”...


Komentarze
Pokaż komentarze (17)